Dzieci bawiące się na klatce schodowej

  • Autor wątku Autor wątku jestem1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jestem1

Użytkownik
Dołączył
07.2019
Odpowiedzi
145
Witam. Od paru dni, kilka godzin dziennie, dzieci w wieku około 6 lat bawią się na klatce. Jednym z nich jest syn sąsiadki. Przesiadują przy drzwiach wejściowych do mojego mieszkania lub na wąskich schodach prowadzących na piętro gdzie zamieszkuję. Oczywiście wszystkie są bez maseczek. Czy to jest legalne robienie przedszkola na klatce schodowej w trakcie epidemii? Czy są jakieś przepisy odnoszące się do takiej sytuacji?
 
Dzięki za odpowiedź. Trudno jakoś to będę musiał przeżyć. Muszę liczyć na to, że nie przywloką koronawirusa.
 
Może warto uwagę zwrócić rodzicom zamiast pytać na forum jak to załatwiać prawnie...
 
ALe na co zwrócić uwagę?? Co te dzieci robią złego?
 
Nie wiemy. Bo pytający tego nie opisuje. Czemu muszą od razu robić coś złego?
 
Odpowiedz na moje pierwsze pytanie.
 
przecez bawić sie moga, to nic złego,
 
Problemy pierwszego świata
 
Forg napisał;"Ale na co zwrócić uwagę?? Co te dzieci robią złego? " - jest stan epidemii, który nie wiadomo ile jeszcze potrwa. Oczywiście niektórzy kwestionują istnienie koronawirusa lecz ja do nich nie należę. Nie chcę się zarazić się od któregoś z dzieciaków( np. wchodząc na górę któryś z nich może mi nakichać w twarz). W danym momencie to, że hałasują przez parę godzin na klatce jest dla mnie nieistotne. Z drugiej strony nie przypominam sobie abym w dzieciństwie bawił się z kolegami na klatce schodowej.
 
A dwoinką zapalenia płuc, wąglikiem czy HIVem nie boisz się zarazić? Są kilkaset razy groźniejsze niż koronka.
 
forg napisał:
ALe na co zwrócić uwagę?? Co te dzieci robią złego?

Na pozostawianie dzieci bez opieki. Nie dzieci ale ich opiekunowie.
 
Wracam do wątku, ponieważ jest coraz gorzej. Dzieci plują na schody, zdrapują farbę ze ścian, a ostatnio zbiły szybę w okienku przy schodach. Administracja budynku tłumaczy się, że nic nie może zrobić i doradza , aby dzwonić na policję lub straż miejską.
 
Moim zdaniem dobrze doradzają. Rozumiem, że rodzice nie widzą problemu?
 
Jeśli tak myślisz to wskaż podstawę prawną podjęcia interwencji przez policję. Dziś siedziały dwie dziewczyny w wieku około 10 lat i dwóch chłopców w wieku około13-14 lat. Pragnę podkreślić, że żadne z nich nie mieszka w mojej klatce schodowej. Pani pod numerem 112 nie chciała przyjąć zgłoszenia bo nie było zagrożenia dla życia i zdrowia i to są dzieci z którymi ja powinienem się dogadać.
 
Aż dziw bierze, że operator 112 nie przyjął zgłoszenia — wydawać by się czasem mogło, że w ogóle tych zgłoszeń nie weryfikują ;-)

Jeżeli dzieci rzeczywiście niszczą klatkę schodową (odrywają coś, mażą, psują, zaśmiecają) i nie pomaga zwracanie uwagi im lub ich rodzicom, to możesz jak najbardziej szukać rozwiązania w postaci Policji. Nie numeru 112, ale bezpośrednio Policji — numer 112 jest numerem alarmowym i jak nazwa wskazuje, służy do zgłaszania interwencji nagłych, zagrożenia życia, zdrowia, wolności itd. Dodatkowo, operatorzy numeru 112 nie są policjantami i oni dopiero Policji przekazują przyjęte zgłoszenia.

Znajdź w Internecie numer bezpośrednio do dyżurnego komendy lub komisariatu w Twoim rejonie, a jeszcze lepiej — do dzielnicowego Twojego rejonu (na stronach jednostek Policji zazwyczaj dzielnicowi są wypisani, jest też aplikacja Moja Komenda). Ten problem ani nie jest nagły, ani nie wymaga pilnej interwencji. Porozmawiaj z dzielnicowym i dowiedz się, jak on tę sprawę widzi. Dzwoniąc do niego będziesz miał trochę więcej czasu, aby wyjaśnić sytuację, on trochę lepiej będzie sytuację rozumiał niż operator 112.
 
Jak chcesz zgłoś niszczenie jako skargę do administracji / zarządcy/ spółdzielni. Niestety ale dzieci w naszym kraju są "bezkarne" i mało kto ma na to wpływ. Jeśli zgłosisz, masz murowany konflikt z sąsiadami, jak zwrócisz uwagę rodzicom, a bój się boga dziecku. Rodzice naślą na Ciebie policję, że się czepiasz dzieci, że ich zaczepiasz lub nękasz, albo coś tym stylu. W efekcie rodzice nastawią na Ciebie swoje pociechy, które dla jaj sobie będą z Ciebie jaja robić i różne złośliwe psikusy, za które nikt ich nie ukarze, bo to są dzieci. Ty będziesz dzwonił na policję, która i tak z tym nic nie zrobi, a na policji zrobią z ciebie patologię, bo się kłócisz z sąsiadami. A za zniszczenia i tak Wy zapłacicie, czyli wszyscy mieszkańcy bloku. Zarządza wam to pociągnie z czynszu lub opłat na remonty. A remont i tak zrobią dopiero za kila lat.

A co do koronawirusa, to tylko w tv pokazują, że się tym policja zajmuję. U mnie sąsiedzi, za drzwi mieli kwarantannę, wychodzili przez okno i chodzili po klatce. Kontrolę mieli tylko co kilka dni. I nikogo to nie interesowało. Zaś zgłaszając sprawę na policję, stwierdzili, że policja nie jest od pilnowania czy ktoś chodzi w maskach lub nie. Najważniejsze były dla nich dane zgłaszającego...

Najlepiej to nie zwracaj na to uwagi i się nie mieszaj jak nie chcesz mieć problemów. Albo zbieraj kasę na dom z dala od takich ludzi. Niestety ale żyjemy w takim chorym kraju gdzie dzieci, oszuści, złodzieje i patologia rządzi i się im wszystko wolno.
 
Powrót
Góra