T
taX123
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2019
- Odpowiedzi
- 1
Witam. Chciałbym się poradzić co mogę zrobić w następującej sytuacji, która poniżej przedstawię. Na początku też chciałbym zaznaczyć, że nie jestem ojcem poszkodowanego dziecka, gdyż od dwóch lat Tata nie żyje (brat bardzo to przeżywał co skończyło się na wizytach u psychologa), a jedynie jego bratem, który stara się pomóc samotnej w tej sprawie mamie. Otóż brat jest gnębiony przez chłopaka że swojej klasy: popychanie, nakładanie kaptura na głowę, a czasem nawet podduszanie, wszystko oczywiście wzbogacone o duża dawkę wyzwisk. Ot "niewinne" zaczepki. Sytuacja trwa już dłuższy okres czasu i zgłaszane skargi do dyrektora szkoły nie przynoszą rezultatów, rozmowy z rodzicami również. rodzice dziecka bardzo często bywają w szkole, chłopak wyzywa nauczycieli, wchodzi na parapety, zakłada nogi na biurko mówiąc mam was wszystkich w d**ile i wiele innych, zdarzyło się również że ten 12 letni chłopiec upił się tak że na czworaka wracał popołudniem do domu(osobiście widziałem ta sytuację), oprócz tego pali papierosy. Rodzice oczywiście (głównie matka) uważają że chłopak nie robi nic złego a szkoła nie reaguje w żaden sposób. W tym tygodniu jednak doszło do tego że chłopak zabrał plecak brata i wyrzucił go w krzaki, po czym nie chciał go do niego dopuścić przez co doszło między nimi do sprzeczki a chłopak rzucił nim o ziemię i go skopał. Skutkiem tego zdarzenia jest rozwalony w strzępy nowy(miesięczny) telefon oraz Wielki siniak na plecach brata. Sytuacja miała miejsce na terenie szkoły na przerwie na oczach wieku dzieci, które potwierdzają całe zdarzenie, oczywiście reakcji nie było lecz brat na lekcji następnej zamknął się w sobie po czym popłakał się i nic nikomu nie chciał powiedzieć ani nie dało się go uspokoić, mama musiała przyjechać po niego i go zabrać. Chłopak do mamy po kilku godzinach płaczu powiedział tyle "ja nie mam po co żyć, ja się wstydzę" od tamtego momentu wstydzi się chodzić do szkoły, natomiast że strachu o jego psychikę zaczęliśmy znów chodzić do psychologa. Sprawa trafiła do dyrektorki która wychodzi z założenia że nikt nigdy nie jest bez winy i tyle, rodzice nawet nie chcą pokryć naprawy telefonu, a nawet słowa przepraszam z ich strony. Dyrektor szkoły został poinformowany że skoro tak podchodzi do sprawy to idziemy z tym na policje, na co odpowiedział : i tak Pani nic tym nie zdziała. Gdy moja mama dała do przekonania że i tak tego nie zostawi i pójdzie dyrektor zmiękła ale dalej bez zmian. Jak mogę podejść od kwestii prawnej do tego? Brat po śmieci taty i tak bardzo cierpiał, nie chce by znów przechodził przez takie same piekło.