Dzieło - czy można uniemożliwić jego zwrot

  • Autor wątku Autor wątku Nakago
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

Nakago

Praktyk w spoczynku
Dołączył
07.2005
Odpowiedzi
1 154
Załóżmy, że ktoś zarabia, pisząc krótkie utwory na zlecenie - nie na podstawie umowy o dzieło (żeby nie obciążać zleceniodawcy), ale np. w działalności gospodarczej. Zleceniodawca wybiera tematykę i jakieś dodatkowe cechy (długość itp.), a twórca na tej podstawie pisze; następnie, kiedy utwór jest gotowy, każe zapłacić, po czym utwór udostępnia. Problem polega na tym, czy zleceniodawca może sobie utwór przepisać, po czym stwierdzić 'oficjalnie', że dzieło mu nie odpowiada (nie znał treści, zanim zapłacił) i zażądać zwrotu pieniędzy, a utworu i tak użyć? Utwór miałby być przeznaczony do użytku prywatnego, z prawem dowolnego ingerowania w jego treść przez zleceniodawcę, z prawem nieujawniania osoby twórcy (jest w ogóle taka możliwość w prawie autorskim?) - twórca zrzekałby się do niego jakichkolwiek praw, nigdzie by go nie publikował i nie używał już później; utwór pod każdym względem stawałby się 'własnością' zleceniodawcy. Jak coś takiego widzicie? Jest to w ogóle możliwe? I, przede wszystkim, co z prawem (?) do niezaakceptowania utworu przez zleceniodawcę?... Twórca nie miałby żadnej możliwości przypilnowania, by utwór, za który nie zapłacono, nie został wykorzystany...

Dodam, że nie chodzi o żadne wypracowania, prace maturalne, magisterkie czy inne. To jest coś najzupełniej legalnego.
 
Dobra, od początku bo się zakręciłem. Na początku trochę poruszam się po omacku, bo nie wiem co to za utwór, jaki typ.
[cytat:f8itv5ja]Problem polega na tym, czy zleceniodawca może sobie utwór przepisać, po czym stwierdzić 'oficjalnie', że dzieło mu nie odpowiada (nie znał treści, zanim zapłacił) i zażądać zwrotu pieniędzy, a utworu i tak użyć? [/cytat:f8itv5ja]
Na jakiej podstawie oddaje utwór, jaki były ustalenia wstępne i efekt końcowy? Jest jakaś umowa przedwstępna? Na początku proszę zapoznać sie za art. 55 prawa autorskiego. W przypadku odstąpienia od umowy (jeżeli ustawa nie stanowi inaczej - jak np te 25% wynagrodzenia umownego) każda ze stron zwraca wszystko co otrzymała z tytułu umowy (art. 58 ) – nie widzę powodów również do prawa zachowania kopii utworu. Ale nie tak od razu można odstąpić od umowy z byle jakiego powodu. Zacytuje komentarz prof. Barta i prof. Markiewicza.

[cytat:f8itv5ja]
Przyjęcie utworu stanowi decyzje podejmowana przez zamawiającego (kontrahenta twórcy). Nie jest to decyzja w rozumieniu prawa administracyjnego. Nie może być ona przy tym całkowicie arbitralna i nie podlegająca jakiejkolwiek kontroli. Sprzeciwia się się temu m. in. zasada wyrażona w art. 354 k.c. Zawrócił na to uwagę Sąd Najwyższy (orz. z 20 października 1975 r., OSPiKA 1976, nr 12, poz. 233), odmawiając wydawcy jednostronnego prawa nieprzyjęcia dzieła bez ważnych powodów, w szczególności wówczas gdy dzieło odpowiada warunkom umowy. Taka decyzja może być poddana kontroli sądowej. Zdaniem Sądu Najwyższego, jeśli wydawca z powołaniem się na opinię swych recenzentów odmówi przyjęcia dzieła i odstąpić od umowy, autor zaś kwestionuje trafność tych opinii, to ustalenie, czy istniały przesłanki do nieprzyjęcia dzieła i odstąpienia od umowy, dotyczy faktów mających znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 227 i 316 § 1 k.p.c.), w związku z czym konieczne jest przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego.[/cytat:f8itv5ja]

Jest możliwość nieujawnienia twórcy, jeśli oczywiście autor się na to zgodzi (art. 16 pkt 2 prawa autorskiego)
 
[cytat="Colder"]Na początku trochę poruszam się po omacku, bo nie wiem co to za utwór, jaki typ.[/cytat]
Jasne, nie pomyślałam, że 'napisać' można różnego rodzaju utwory... Literacki, fraszka, powiedzmy. Krótki utwór, który łatwo skopiować i nie trzeba na to wiele czasu.

[cytat="Colder"]Na jakiej podstawie oddaje utwór, jaki były ustalenia wstępne i efekt końcowy? Jest jakaś umowa przedwstępna?[/cytat]
Dokładnie wygląda to tak: jest strona internetowa, na której autor oferuje napisanie owej fraszki na dowolny temat, wybranej przez klienta długości itd. Klient zleca napisanie tego dzieła, autor daje znać, kiedy dzieło jest gotowe, klient wpłaca umówioną kwotę na konto autora, po czym otrzymuje hasło lub link do strony, na której znajduje się dzieło, i z której może je pobrać. Załóżmy, że klient jest nieuczciwy: kopiuje dzieło, po czym zgłasza autorowi, że coś mu w tym dziele nie odpowiada (cokolwiek: rymy częstochowskie, jakieś słowo go uraża, bo jest uczulony na nie itp.) i żąda zwrotu pieniędzy, które wpłacił. Nie jest możliwe sprawdzenie, czy dzieło zostało skopiowane i użyte do tego, do czego klient chciał go użyć - jest na tyle krótkie, że mógłby je nawet ręcznie przepisać, zamiast kopiować do swojego komputera. O to mi dokładnie chodzi.

[cytat="Colder"]Na początku proszę zapoznać sie za art. 55 prawa autorskiego.[/cytat]
Zapoznałam się. Nie wiem, jak tu rozumieć 'przyjęcie utworu' - czy żądanie zwrotu należności przez klienta, który dostał hasło do tej hipotetycznej fraszki, jest równoznaczne z nieprzyjęciem dzieła, przez co nie można zastosować ust. 3? Czy klient musi konkretnie wskazać 'usterki' (np. pisze, że nie podoba mu się rym 'wiosna - sosna' albo sonetowa forma 'fraszki', albo nieregularna liczba sylab w wersach, bo on by chciał po 5 w każdym itp.), czy może ogólnie napisać, że nie podoba mu się sama fraszka lub też że nie podoba mu się jej wydźwięk bądź melodyka, bez wyszczególniania, co konkretnie należy zmienić? Czy może żądać od razu zwrotu należności, bez wcześniejszego żądania poprawienia 'usterek'?

[cytat="Colder"]W przypadku odstąpienia od umowy (jeżeli ustawa nie stanowi inaczej - jak np te 25% wynagrodzenia umownego) każda ze stron zwraca wszystko co otrzymała z tytułu umowy (art. 58 ) – nie widzę powodów również do prawa zachowania kopii utworu.[/cytat]
Kwestia w tym, że nie da się sprawdzić, czy klient zachował kopię i czy jej użył :-(
 
W mojej ocenie najpierw powinien zarządać naprawienia błedów. W tym celu powinien wyznaczyć twórcy odpowiedni termin.
Przyjęcie utworu nie jest jednoznaczne z jego przejęciem (fizycznym wreczeniem egzemplarza z ręki do ręki). Najpierw zleceniodawca powinien się zapoznać z danym utworem, a następnie w jakiś sposób wyrazić jego akceptacje. Nie jest przewidziana dla tej czynnosci żadna szczególna forma, może to byc kiwnięcie głową, słowne oświadczenie, pismo etc. Oczywiscie co ma większą wartość dowodową to nie muszę mówić.
Nie zaakceptowanie utworu (czyli nie przyjęcie) nie może odbyć się bez podstaw (najpierw próba naprawienia błedów). Punktem odniesienia jest umowa wstępna, jesli nie było wyszczególnione co ma byc w niej zawarte, budowa etc to kwestia jest sporna, można domniemać, że zleceniodawca zostawił wolną ręke twórcy. W przypadku gdy utwór nie będzie się podobał należy wezwać autora do skorygowania jego elementów. W przypadku wiersza wydaje mi się, że zupełne odstąpienie od umowy tylko dlatego że rymy są nie takie jak powinny - nie jest wystarczającym powodem. Właściwe w tym wypadku jest obniżenie wynagrodzenia. Kwestia sporne ustala sąd.
 
Powrót
Góra