Dzień próbny/brak umowy i wypadek.

  • Autor wątku Autor wątku MaszaMa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

MaszaMa

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2018
Odpowiedzi
2
Witam, Przepraszam za długi wątek ale nie wiem jak skrócić historie i co w ogóle robić.
Z przyczyn losowych zostałam osobą bezrobotną więc zarejestrowaną w urzędzie pracy. Poszukiwałam również pracy poza urzędem ponieważ nie zamierzałam oczekiwać bezczynne aż coś mi zaproponują.
Dostałam w ten sposób propozycje odbycia dnia próbnego/szkolenia przed rozpoczęciem ewentualnej pracy w niedużym zakładzie. Praca fizyczna.
Stawiłam się tego dnia tj 3.09.2018r do pracy na 6 rano, na ten czas nie otrzymałam umowy bo szefowa stwierdziła że ona nie daje na pierwszy dzień nikomu. Jest prawnikiem więc wie że tak można.
Ja się nie znam, ale uznałam że lepiej popracować dzień bez umowy a mieć pracę niż czekać bezczynnie do 2 listopada na termin z bezrobocia.
Nie mam zasiłku. Przysługuje mi dopiero od grudnia ponieważ prowadziłam przez chwile działalność.

Niestety w trakcie szkolenia, w 5 godzinie przewróciłam się na podeście/ schodku i coś stało się z moją stopą.
Dziewczyna tam pracująca pomogła mi przejść do działu socjalnego i chwile poczekałyśmy, bo myślałam że to stłuczenie. Ból nie ustępował więc zadzwoniła po szefową. Ta przybiegła i uspokoiła mnie że to pewnie stłuczenie i zapytała czy ktoś mógłby po mnie przyjechać.
Wypłaciła mi pieniążki za te 5h i po przyjeździe ojca pożegnałyśmy się , przy czym zapewniła o możliwości powrotu w poniedziałek jak noga odpocznie.
Nie wiedziałam co mam zrobić bo noga bardzo bolała, nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Tata zawiózł mnie na SOR.
W recepcji zapytali co się stało. Spanikowałam i powiedziałam że spadłam w domu ze schodów. Nie wiedziałam co mogę powiedzieć w końcu zgodziłam się na prace bez umowy. Miałam nadzieje że to stłuczenie i że wrócę w poniedziałek do pracy. Jak mówiła "szefowa".

Na badaniu okazało się że mam złamaną kostkę włączając staw skokowy i wylądowałam w gipsie, podobno na 5 tygodni.
Próbowałam dowiedzieć się więcej w urzędzie pracy ale pani mnie prowadzącej nie było. Miała oddzwonić po powrocie? Ale póki co cisza.
W międzyczasie dowiedziałam się że nie przysługuje mi żadne odszkodowanie jeśli wypadek nie był zgłoszony jako w miejscu pracy.
Nie mogę podjąć też pracy więc będę miała problemy w urzędzie ...

Czy w tym wypadku w ogóle można coś zrobić? Zgłosić jak było naprawdę?
Jestem uziemiona.
Dziewczyna która mnie szkoliła powiedziała że potwierdzi moją obecność w pracy tego dnia w razie potrzeby.
Ale jestem totalnym laikiem. Nigdy nie miałam wypadku więc zupełnie
nie wiem co powinnam była zrobić
i co mogę ewentualnie jeszcze jeśli mogę.
Nie wiem w dodatku co będzie z tą kostką i jak po tym złamaniu będzie z moją zdolnością do wykonywania niektórych prac...
Bardzo proszę o pomoc.
Z Poważaniem
Marzena Z.
 
Zapytanie oczywiście nieaktualne.
Nie zgłosiłam sprawy nigdzie z racji braku wiedzy i niemożliwości przemieszczania się. Firma "zatrudniła" nowego pracownika i temat się zamknął. A Ja dostałam z pòki co z zupełnie niesprawdą nogą i conajmniej do polowy grudnia nie będę mogła podjąć jakiejkolwiek pracy.
 
Powrót
Góra