Dziwna sprawa związana ze zwrotem telefonu.

  • Autor wątku Autor wątku vax
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
V

vax

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
7
Cześć. Proszę o pomoc ponieważ mam spory problem. Sprzedałem uszkodzony telefon na allegro. Uszkodzone było złącze usb/ładowania/słuchawek. Złącze czasem działało. Tutaj link. Wszystko przebiegało ok. Pieniądze szybko wpłacone. (12-04-2010) Telefon wysłałem chwile później po otrzymaniu pieniędzy. Około 2 tygodni cisza, nawet nie zostałem poinformowany o otrzymaniu paczki. Po 2 tygodniach zadzwonił do mnie kupujący. Powiedział, że telefon od razu wysłał to jakiegoś tam serwisu i oni mówią, że nie da się go naprawić i w ogóle coś jest z nim nie tak. Pomyślałem, że to dziwne co mówi bo żadnych problemów poza złączem nie było. Powiedział też, że telefon był już naprawiany. No tak miał w tym rację. Nie wspomniałem o tym. Ale został profesjonalnie naprawiony i nie było z nim problemów dopóki ponownie się nie zepsuł. Jednak nie było to całkowicie zniszczone więc wystarczyło złącze lekko poprawić. Nie chciałem się tego podejmować dlatego go sprzedałem. Poprosiłem o ekspertyzę wraz ze zdjęciami wykonaną przez autoryzowany serwis. Ponieważ inne uszkodzenia były dla mnie niezrozumiałe ( uszkodzony wyświetlacz dotykowy, uszkodzona elektronika i parę innych rzeczy). Powiedziałem, że jak otrzymam tą ekspertyzę to bez problemu zwrócę pieniądze. Minęły chyba kolejne dwa tygodnie. Dzwoni do mnie kupujący i prosi o podanie kodu PIN do telefonu. Mówi, że nie ma pinu na karcie a omnia wymaga podania tego kodu. Niektóre oprogramowania mają przypadłość, iż potrzebują kodu pin aby zalogować się na kartę a gdy go brak nie można uzyskać połączania z siecią. Wytłumaczyłem mu aby utworzył pin na karcie i wtedy go wpisał. Miałem do czynienia z kilkoma takimi telefonami i w każdym to pomagało, łącznie w tym który sprzedałem. W dniu dzisiejszym zadzwoniła do mnie jego matka zaczynając rozmowę od słów bardzo wulgarnych :) Mniejsza o to. Krzyczała, że chce natychmiastowego zwrotu pieniędzy, że telefon jest kradziony (olaboga przecież dałem wszystko łącznie z gwarancją pudełkiem na którym był adres imei itp.), rozpieprzony i coś jeszcze. Zapytałem o ekspertyzę, która byłą mi obiecaną podstawą do zwrotu. Powiedziała a raczej wykrzyczała, że nie będzie dawać żadnych ekspertyz i mam zwrócić pieniądze za kradziony telefon. Zapytałem czemu sądzi ,że jest kradziony. Ona na to, że nie może wpisać pinu, więc jest kradziony :D:D Wysłuchałem jej wszystkich problemów i odpowiedziałem, że nie zwrócę pieniędzy bez ekspertyzy. Później dowiedziałem się, że jest on także zalany. Z tego co wiem to nie miał styczności nawet z deszczem. A przed wysłaniem sprawdziłem papierki które są w telefonie. Barwią się na kolor czerwony jeżeli miały styczność z wodą. Były białe więc nie wskazywało nic na jakieś problemy. Pod koniec rozmowy powiedziała, że jutro pójdzie na policje i zgłosi sprawę o oszustwo:) Prosiłem aby napisała do allegro zanim co kolwiek zrobi. Nawrzeszczała na mnie i wykrzyczała, że w dupie ma allegro i chce pieniędzy. Jak mogę przyjąć telefon do zwrotu skoro jest w gorszym stanie niż był i na dodatek od tego czasu minał spokojnie miesiąc ? Proszę o pomoc ponieważ myślę, że to mnie prubują oszukać.
 
z opisanego stanu rzeczy wynika, że telefon właściwie nie nadaje się do wykorzystania zgodnie z przeznaczeniem. W związku z tym kupujący może:
1. chcieć wymiany na telefon wolny od wad
2. żadać obniżenia ceny stosownie do tego, ile telefon byłby rzeczywiście wart.
3. jak 1 i 2 nie wchodzi w grę to zwraca rzecz i może żądać zwrotu pieniędzy.

jeżeli jesteś w stanie udowodnić, że wysłałeś telefon nie zalany oraz poinformowałeś o uszkodzeniach oraz o tym, że telefon raz był w naprawie i może nie dzialać (poinformowałeś o tym przed zakupem) to możesz negocjować odnośnie tego ile masz zwrócić (pkt 2).

A co do doniesienia o oszustwo - jeżeli oferta sprzedaży zawierała informacje, że telefon może nie działać oraz, że był w naprawie (jakiej, co naprawiono, co nie działa lub może nie działać) i informacje te byly dostępne dla potencjalnego klienta zanim zdecydował się na zakup to przestępstwo oszustwa w grę nie wchodzi. (widziały gały co brały).

naturalnie fakt, że kontrahent wiedzial o wadach lub potencjalnych wadach telefonu zanim zdecydował się na zakup musisz udowodnić. (np allegro może dostarczyć treść ogłoszenia o aukcji, może masz świadków na to, że rozmawiałeś z kontrahentem np. przez telefon zanim dostałes pieniądze i informowałeś go o wadach uszkodzeniach itp).

generalnie oszustwo jako przestępstwo polega na tym, że ktoś wprowadza inną osobę w błąd lub wykorzysuje błąd, w którym ta osoba się znajduje by osoba ta rozporządzila mieniem w sposób dla tej osoby niekorzystny. Stąd jeżeli nie jesteś w stanie udowodnić, że przed zapłata lub przesłaniem pieniędzy "widziały gały co brały" to możesz mieć problem. Bo samo stwierdzenie typu "nie chciałem nikogo oszukać" to troche mało.

Ewentualnie możesz próbowac udowodnić, że rzeczywiście nie wiedziałeś o wadach i zakłóceniach w działaniu telefonu, ale to (z tego co piszesz) może okazać się trudniejsze.
 
Dzięki.. Tylko problem w tym że przyjąłbym telefon z powrotem lecz kupujący go dobił i dodatkowo uszkodził. Znaczy się mam zrozumieć, że dużo problemów mnie czeka ?
 
raczej sporo... choć możesz żądać odszkodowania jeżeli udowodnisz, że kupujący jeszcze go zepsuł... ewentualnie udowodnisz, że kupujacy kupował w złej wierze (tzn. od początku tak na prawdę nie chciał go kupić). Ale z tego co pisałeś to może być trudne do udowodnienia.
 
Powrót
Góra