K
Kominek9090
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2021
- Odpowiedzi
- 3
Dzień Dobry,
zostałem zatrzymany w związku z awanturą domową.
Gdy policjanci następnego dnia przewozili mnie na inny komisariat, jechaliśmy na przesłuchanie. Prowadzący auto spytał się mnie, czy wiem dokąd jedziemy: tak, na przesłuchanie. Odpowiedziałem będąc już w aucie.
W aucie siedziały poza mną trzy osoby, jedna z tyłu ubrana na zielono i z dyktafonem oraz kartką z numerami telefonów i nazwisk. Podczas rozmowy policjant spytał mnie, o moje zachowanie w czasie awantury a cała atmosfera miała charakter "przyjacielski". Kolega z tyłu ubrany na zielono, mówił, że strzela z ucha, żebym nikomu nic nie mówił bo sam zostane kapusiem i że ma pełną liste nazwisk oraz imion. W między czasie policjant oraz policjantka, którą nazywał księżniczką zadawali mi pytania o to, czy znam kogoś.
Ja nie z takich, co się takimi sprawami zajmują. Nikogo nie znam.
Gdy padły słowa "nikogo nie znam" kolega w zielonej koszulce i ubrany młodzieżowo odpowiedział; ale my Cie znamy, my Cie znamy.
Ja zdziwiłem się trochę, ale to wyglądało tak, jak gdyby osoba w zielonej koszulce chciała mi zasugerować, że jedzie ze mną gdzieś na przesłuchanie, w to samo miejsce co ja. Jednocześnie odniosłem wrażenie, że jest ona policjantem tylko nie w mundurze i macha tym dyktafonem oraz listą rutynowo: aby sprawdzić czy będe cokolwiek zeznawał.
Jednocześnie po powrocie do domu, odniosłem wrażenie, że mogłem nie zgadzać się na jazde z osobą trzecią, która później usiadła na biurku gdy przesłuchiwała mnie "księżniczka" w sprawie awantury domowej.
Wydaje mi się, że chcą ze mnie zrobić słupa aby móc później używać mojego nazwiska i nie byłem o tym poinformowany. Jedynymi słowami sugerującymi to, że byłem w trakcie przesłuchania były słowa: czy wiesz gdzie jedziemy?
Czy istnieje jakieś zagrożenie mojej osoby w związku z zainstniałą sytuacją? Czy mogą używać mojego nazwiska, mimo, że nie powiedziałbym nawet słowa ponieważ zgodziłem się jechać z tą osobą autem?
zostałem zatrzymany w związku z awanturą domową.
Gdy policjanci następnego dnia przewozili mnie na inny komisariat, jechaliśmy na przesłuchanie. Prowadzący auto spytał się mnie, czy wiem dokąd jedziemy: tak, na przesłuchanie. Odpowiedziałem będąc już w aucie.
W aucie siedziały poza mną trzy osoby, jedna z tyłu ubrana na zielono i z dyktafonem oraz kartką z numerami telefonów i nazwisk. Podczas rozmowy policjant spytał mnie, o moje zachowanie w czasie awantury a cała atmosfera miała charakter "przyjacielski". Kolega z tyłu ubrany na zielono, mówił, że strzela z ucha, żebym nikomu nic nie mówił bo sam zostane kapusiem i że ma pełną liste nazwisk oraz imion. W między czasie policjant oraz policjantka, którą nazywał księżniczką zadawali mi pytania o to, czy znam kogoś.
Ja nie z takich, co się takimi sprawami zajmują. Nikogo nie znam.
Gdy padły słowa "nikogo nie znam" kolega w zielonej koszulce i ubrany młodzieżowo odpowiedział; ale my Cie znamy, my Cie znamy.
Ja zdziwiłem się trochę, ale to wyglądało tak, jak gdyby osoba w zielonej koszulce chciała mi zasugerować, że jedzie ze mną gdzieś na przesłuchanie, w to samo miejsce co ja. Jednocześnie odniosłem wrażenie, że jest ona policjantem tylko nie w mundurze i macha tym dyktafonem oraz listą rutynowo: aby sprawdzić czy będe cokolwiek zeznawał.
Jednocześnie po powrocie do domu, odniosłem wrażenie, że mogłem nie zgadzać się na jazde z osobą trzecią, która później usiadła na biurku gdy przesłuchiwała mnie "księżniczka" w sprawie awantury domowej.
Wydaje mi się, że chcą ze mnie zrobić słupa aby móc później używać mojego nazwiska i nie byłem o tym poinformowany. Jedynymi słowami sugerującymi to, że byłem w trakcie przesłuchania były słowa: czy wiesz gdzie jedziemy?
Czy istnieje jakieś zagrożenie mojej osoby w związku z zainstniałą sytuacją? Czy mogą używać mojego nazwiska, mimo, że nie powiedziałbym nawet słowa ponieważ zgodziłem się jechać z tą osobą autem?