P
PLobywatel
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 238
Postanowiłem dziś podzielić się ciekawym spostrzeżeniem…
Otóż ubezpieczając samochód przez internet z ciekawości kliknąłem w reklamę ubezpieczenia mieszkania. Mam takie małe mieszkanko w post PGRowskim budynku po dziadkach na wsi zapomnianej przez Boga ale i co gorsza przez ludzi. Wartość tego mieszkanka jest niewielka gdyby w ogóle ktoś chciał je kupić. Próbowałem sprzedać przez ponad rok. Ani jednego potencjalnie zainteresowanego. Sąsiednie mieszkanie sprzedało się jakiś czas temu za grosze. Kolejne w ubiegłym roku usiłował sprzedać komornik, miał profesjonalną wycenę przez jakiegoś biegłego. Moim zdaniem co najmniej dwukrotnie zawyżoną w stosunku do realnej wartości rynkowej jaką można uzyskać. Oczywiście nie sprzedał. Znam sprawę bo pracownik komornika w desperacji chodził po sąsiadach i pytał czy by ktoś nie chciał kupić… Sporo mieszkań jest tu pustych, starzy ludzie wymierają i zostają po nich pustostany. Gdy wyświetliła się owa reklama pomyślałem, że w sumie warto może to mieszkanko ubezpieczyć, bo nikogo tam nie ma a w razie zalania czy włamania lub innego nieszczęścia zawsze coś się odzyska, chociaż na naprawę szkód. Wprowadziłem do systemu rzetelne i uczciwe dane nieruchomości łącznie z adresem i kodem pocztowym. System dokonał automatycznej wyceny i tutaj przeżyłem szok. Cena zawyżona o co najmniej 90%. Czy to w odniesieniu do rynkowej czy nawet do tej zrobionej dla komornika przez biegłego. Potem czynność powtórzyłem jeszcze dwukrotnie zmieniając niektóre nieistotne parametry aby zweryfikować czy to rzeczywista wycena czy błąd systemu. Wycena pozostała. Wartość mieszkania z metra kwadratowego na poziomie luksusowego apartamentu w centrum Warszawy. Szczerze mówiąc gdyby mi ktoś zaproponował 10% tej wartości to bez zastanowienia bym poszedł z nim do notariusza i sprzedał od ręki. I teraz moje pytanie. Jak ubezpieczyciel będzie liczył ewentualną szkodę? Od rzeczywistej wartości czy od tej ze swojej wyceny? Składkę naliczy od wyceny. Ale szczerze wątpię aby w przypadku np. zawalenia budynku (szkoda całkowita) wypłacił taką kwotę od jakiej pobrał składkę. To wartość całego budynku a nie jednego mieszkania. Z drugiej strony skoro pobiera składkę od takiej wartości wiedząc że jej nie wypłaci to czy to nie jest oszustwo? Jak traktować taką wycenę? Widełki do jej korekty są bardzo ograniczone.
Otóż ubezpieczając samochód przez internet z ciekawości kliknąłem w reklamę ubezpieczenia mieszkania. Mam takie małe mieszkanko w post PGRowskim budynku po dziadkach na wsi zapomnianej przez Boga ale i co gorsza przez ludzi. Wartość tego mieszkanka jest niewielka gdyby w ogóle ktoś chciał je kupić. Próbowałem sprzedać przez ponad rok. Ani jednego potencjalnie zainteresowanego. Sąsiednie mieszkanie sprzedało się jakiś czas temu za grosze. Kolejne w ubiegłym roku usiłował sprzedać komornik, miał profesjonalną wycenę przez jakiegoś biegłego. Moim zdaniem co najmniej dwukrotnie zawyżoną w stosunku do realnej wartości rynkowej jaką można uzyskać. Oczywiście nie sprzedał. Znam sprawę bo pracownik komornika w desperacji chodził po sąsiadach i pytał czy by ktoś nie chciał kupić… Sporo mieszkań jest tu pustych, starzy ludzie wymierają i zostają po nich pustostany. Gdy wyświetliła się owa reklama pomyślałem, że w sumie warto może to mieszkanko ubezpieczyć, bo nikogo tam nie ma a w razie zalania czy włamania lub innego nieszczęścia zawsze coś się odzyska, chociaż na naprawę szkód. Wprowadziłem do systemu rzetelne i uczciwe dane nieruchomości łącznie z adresem i kodem pocztowym. System dokonał automatycznej wyceny i tutaj przeżyłem szok. Cena zawyżona o co najmniej 90%. Czy to w odniesieniu do rynkowej czy nawet do tej zrobionej dla komornika przez biegłego. Potem czynność powtórzyłem jeszcze dwukrotnie zmieniając niektóre nieistotne parametry aby zweryfikować czy to rzeczywista wycena czy błąd systemu. Wycena pozostała. Wartość mieszkania z metra kwadratowego na poziomie luksusowego apartamentu w centrum Warszawy. Szczerze mówiąc gdyby mi ktoś zaproponował 10% tej wartości to bez zastanowienia bym poszedł z nim do notariusza i sprzedał od ręki. I teraz moje pytanie. Jak ubezpieczyciel będzie liczył ewentualną szkodę? Od rzeczywistej wartości czy od tej ze swojej wyceny? Składkę naliczy od wyceny. Ale szczerze wątpię aby w przypadku np. zawalenia budynku (szkoda całkowita) wypłacił taką kwotę od jakiej pobrał składkę. To wartość całego budynku a nie jednego mieszkania. Z drugiej strony skoro pobiera składkę od takiej wartości wiedząc że jej nie wypłaci to czy to nie jest oszustwo? Jak traktować taką wycenę? Widełki do jej korekty są bardzo ograniczone.