Dziwny opiekun

  • Autor wątku Autor wątku Mallie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mallie

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2015
Odpowiedzi
15
Witam, nakreślę krótko swoją sytuację.

Miesiąc temu rozpoczęłam staż w firmie eksportowej, moim opiekunem na papierze jest właścicielka firmy, w praktyce okazała się nią jedna z pracownic, która musiała mnie przez tydzień wdrożyć, bo ona z początkiem czerwca kończyła pracę w tym miejscu.
Okazalo się, że zostałam ze wszystkim sama, bo szefowa nic nie umie :)
I to dosłownie, jeśli pytam jaki dokument wystawić na próbki, to ona nie wiem, Sylwia miała Cię nauczyć, jak wystawić fakturę eksportową też nie wie, mówi, żebym poszukała gdzieś na Youtubie jak to się robi.

Dodam, że ta dziewczyna tłumaczyła mi na sucho część rzeczy, bo przez tydzień nie wpłynęło żadne zamówienie, a teraz męczę się ze wszystkim sama, bo ona nawet nie wie jak obsłużyć program magazynowy, który ma w firmie od 7 lat.

Chciałam się poradzić, czy jeśli okaże się, że coś źle zrobię ponoszę za to jakieś konsekwencje?
Czy warto zgłosić zaistniałą sytuacją w urzędzie pracy?

Pozdrawiam, Marcelina
 
Mallie napisał:
Chciałam się poradzić, czy jeśli okaże się, że coś źle zrobię ponoszę za to jakieś konsekwencje?
Nie. Jesteś stażystą i masz się uczyć przez cały okres stażu, a nie przez pierwszy tydzień. A opiekun jest po to, aby udzielać Ci wskazówek i pomocy w wypełnianiu powierzonych zadań... no chyba, że Twój opiekun uważa odesłanie na youtube za udzielenie wskazówek i pomocy. Ogólnie porażka z Twoim "opiekunem".
Mallie napisał:
Czy warto zgłosić zaistniałą sytuacją w urzędzie pracy?
Sama musisz ocenić na ile brak wiedzy ze strony opiekuna utrudnia Ci wykonywanie obowiązków.
Moim zdaniem tak. Pracodawca-opiekun znalazł sobie bezkosztowy sposób na zastąpienie pracownika bezrobotnym stażystą z PUP, a jest to niedopuszczalne. Skoro właścicielka ma takie wymagania, niech Cię zatrudni i wypłaca Ci zgodne z prawem wynagrodzenie, a nie pod pretekstem organizacji miejsca stażu wymaga, abyś w pełni zastąpiła etatowego pracownika.
Choć przed podjęciem tak radykalnego kroku jakim jest zgłoszenie sprawy PUP porozmawiałabym najpierw z szefową i uświadomiła jej, że stażysta to nie pracownik, że przez tydzień nie ma opcji, abyś nauczyła się wszystkiego (zwłaszcza, że staż trwa znacznie dłużej). W przeciwnym razie skonsultujesz zaistniałą sytuację z PUP.
 
Dzięki za odpowiedź.

Trochę porażka, sama nie wiedziałam w co się władowałam.
Można powiedzieć, że zostałam bez opiekuna.
Pocieszyła mnie Pani tym, że nie odpowiadam jeśli zrobię coś źle, o wszystko co pytam odpowiada nie wiem, albo mne pyta co żeśmy z Sylwią robiły przez tydzień jak nie wiem tego.

Dużo rzeczy wiem sama, nie potrzebuję do obliczeń w exelu jej pomocy.
Nie znam się na procedurach celnych, wtedy potrzebuję jej pomocy, a ona na to, znajdź gdzieś w komputerze, na pewno było.
Sama muszę też jej zwracać uwagę, bo widze jakie ona błedy robi, wysyła oferty ze starym kursem walut itd.
Teraz już na 100% wiem, że ma darmowego pracownika, a nie stażystę, który chciałby się czegoś nauczyć.
Na razie nie zgłaszam tego do PUP-u, poczekam jak sytuacja się dalej rozwinie.
Szukam innej pracy, normalnej, postawię wtedy ją przed faktem dokonanym, a jak ona sobie poradzi to już nie moja sprawa.
Zawsze mogę doradzić, żeby poszukała sobie na YT jak się coś robi.

Jeszcze takie pytanie, jeśli popełnię jakiś błąd np w fakturze, gdzie jest 500 pozycji do wpisania i pójdzie to do klienta, nie odpowiadam za to w żaden sposób, bo teoretycznie ona powinna to sprawdzić?

Pozdrawiam, Marcela
 
Mallie napisał:
Jeszcze takie pytanie, jeśli popełnię jakiś błąd np w fakturze, gdzie jest 500 pozycji do wpisania i pójdzie to do klienta, nie odpowiadam za to w żaden sposób, bo teoretycznie ona powinna to sprawdzić?
Wystawiając te faktury podpisujesz je swoim nazwiskiem? Czy podpisywałaś z pracodawcą Umowę o indywidualnej odpowiedzialności materialnej?
 
Ostatnia edycja:
Nic nie podpisywałam i też na żadnym dokumencie sama się nie podpisuje.

Wszystko co zrobię pokazuję szefostwu, żeby rzucili okiem i podpisali.
Ona stwierdziła, że jest okej, po czym ja sama znalazłam błąd...

Nie olewam swojej pracy, zależy mi, żeby wszystko zrobić jak najlepiej, ale także oczekuje jakiegoś wsparcia ze strony, "opiekuna stażu", a tu nic.

Dzisiaj zauważyłam, ze wszystko na mnie zwala, bo sama nie potrafi tego robić.
Jest dużo zamówień, a nie mam co liczyć na jakąś pomoc, sama muszę prześledzić zamówienie, a skończyć na wystawieniu dobrej faktury, a pomiędzy pełno innych rzeczy, których nigdy nie robiłam i sobie szukam odpowiedzi w internecie lub sama wpadam jak to zrobić.

Czyli jeśli wszystko jest na mojej głowie, a wpadnie jakiś błąd, ja za niego nie odpowiadam?
Oprócz zwalenia winy na mnie przez szefową.
 
Jeszcze dla pewności, zapytam, to prawda, że jeśli znajdę pracę w trakcie trwania stażu, to mogę z niego zrezygnować bez żadnych konsekwencji?

Nie mam żadnych zobowiązań wobec opiekuna stażu i mam się nie przejmować tym, że zostaną beze mnie?

Dziękuję za informacje bardzo, nie wiedziałam kogo się poradzić, przez to jestem spokojniejsza.
Będę informowała na bieżąco jakie decyzje podjęłam i czy przelała się czara goryczy i wybrałam się w końcu na rozmowę do Pup.

Pozdrawiam, Marcela
 
Mallie napisał:
to prawda, że jeśli znajdę pracę w trakcie trwania stażu, to mogę z niego zrezygnować bez żadnych konsekwencji?
Prawda.
Mallie napisał:
Nie mam żadnych zobowiązań wobec opiekuna stażu i mam się nie przejmować tym, że zostaną beze mnie?
Absolutnie nie. To ryzyko pracodawcy podczas organizacji stażu, że stażysta może i ma prawo szukać i znaleźć zatrudnienie/pracę zarobkową.
 
Dziękuję za informację, będę czujna, chciałabym uniknąć jakiegoś skarżenia, bo to nie w moim stylu, ale jeśli będę oskarżana o jakieś błędy nie zawaham się.
Praca jest na pewno fajna i ciekawa, nie robię przysłowiowej kawy, tylko szkoda, że nie ma kto mi pomóc w rzeczach, których nigdy nie robiłam.

Jeszcze raz dzięki za pomoc!
 
Powrót
Góra