M
minime80
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2016
- Odpowiedzi
- 4
Dzień dobry
Rok temu komornik zajął mi konta bankowe za dług który powinien być przedawniony - nie miałam możliwości odwołania się ponieważ adres na który szły powiadomienia nie był moim adresem a adresem pod którym spotykałam się z przedstawicielką providenta (był to dom kobiety którą się opiekowałam, a która zmarła, więc listy szły "w puste"). Nie wnikam już na jakiej podstawie akurat tam szła korespondencja. W każdym razie rok temu też prawnik doradził mi złożenie zażalenia na wydanie nakazu zapłaty - teraz wiem że to był błąd, ale cóż... tak to jest z darmowymi poradami prawnymi. ów prawnik tez nie poinformował mnie, ze nie powinnam deklarować u komornika żadnych sum do wpłaty itd.. Tak czy inaczej zażalenie zostało złożone, przekazane do sądu i tam sobie radośnie utknęło bez żadnego orzeczenia wydanego w tej sprawie.
Suma summarum już i tak wiem, że jako iż zadeklarowałam coś u komornika to i tak nie będę mogła się odwoływać od nakazu zapłaty, wiec machnęłam ręką - dług nie jest zbyt wysoki choć już zastanowiła mnie pierwsza kwestia
1. Na każdy z dwóch rachunków bankowych przyszła inna kwota zajęcia (różnica ok. 250zł) - jak to możliwe?
2. Urząd Skarbowy wypłacił w tym roku moją nadpłatę podatku jak i ulgę na dziecko komornikowi (razem ok 1200zł) pomimo tego żadna zajęta kwota na rachunku bankowym nie zmniejszyła się.
3. Nie otrzymuję od komornika żadnych powiadomień co do wysokości długu, ani tego, że cokolwiek do US wysyłał pomimo tego, że otrzymał przy rozmowie mój adres zamieszkania i korespondencji
Czy to jest normalna procedura czy jednak mam jakieś możliwości żeby np komornik wysłał do banków zawiadomienia o aktualnym stanie kwoty do egzekucji?
Bardzo proszę o pomoc.
Ps. Ach i w związku z tą sprawą w sądzie która sobie gdzieś tam leży nierozpatrzona mogę ją jakoś zakończyć?
Rok temu komornik zajął mi konta bankowe za dług który powinien być przedawniony - nie miałam możliwości odwołania się ponieważ adres na który szły powiadomienia nie był moim adresem a adresem pod którym spotykałam się z przedstawicielką providenta (był to dom kobiety którą się opiekowałam, a która zmarła, więc listy szły "w puste"). Nie wnikam już na jakiej podstawie akurat tam szła korespondencja. W każdym razie rok temu też prawnik doradził mi złożenie zażalenia na wydanie nakazu zapłaty - teraz wiem że to był błąd, ale cóż... tak to jest z darmowymi poradami prawnymi. ów prawnik tez nie poinformował mnie, ze nie powinnam deklarować u komornika żadnych sum do wpłaty itd.. Tak czy inaczej zażalenie zostało złożone, przekazane do sądu i tam sobie radośnie utknęło bez żadnego orzeczenia wydanego w tej sprawie.
Suma summarum już i tak wiem, że jako iż zadeklarowałam coś u komornika to i tak nie będę mogła się odwoływać od nakazu zapłaty, wiec machnęłam ręką - dług nie jest zbyt wysoki choć już zastanowiła mnie pierwsza kwestia
1. Na każdy z dwóch rachunków bankowych przyszła inna kwota zajęcia (różnica ok. 250zł) - jak to możliwe?
2. Urząd Skarbowy wypłacił w tym roku moją nadpłatę podatku jak i ulgę na dziecko komornikowi (razem ok 1200zł) pomimo tego żadna zajęta kwota na rachunku bankowym nie zmniejszyła się.
3. Nie otrzymuję od komornika żadnych powiadomień co do wysokości długu, ani tego, że cokolwiek do US wysyłał pomimo tego, że otrzymał przy rozmowie mój adres zamieszkania i korespondencji
Czy to jest normalna procedura czy jednak mam jakieś możliwości żeby np komornik wysłał do banków zawiadomienia o aktualnym stanie kwoty do egzekucji?
Bardzo proszę o pomoc.
Ps. Ach i w związku z tą sprawą w sądzie która sobie gdzieś tam leży nierozpatrzona mogę ją jakoś zakończyć?