Egzekwowanie należności

  • Autor wątku Autor wątku jellybean04
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jellybean04

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2017
Odpowiedzi
1
Hej!

Jestem tutaj z problemem, na który naraził mnie mój wzorowy wcześniej klient. Jestem freelancerem: piszę teksty, zajmuję się mediami społecznościowymi i doradzam w sprawach PR-owych.

W marcu zgłosił się do mnie klient, który rozkręcał działalność i potrzebował tekstów na stronę. Podałam dane do umowy, klient jednak zwlekał z wysłaniem jej, jednocześnie naciskając, że pilnie potrzebuje tych tekstów, bo już chcą ruszać ze stroną. Ugięłam się i głupio pomyślałam: ok, w takim razie umowę podpiszmy później. Szczególnie, że zanosiło się na dłuższą współpracę. Klient był bardzo zadowolony. Twierdził, że mam talent, że jestem bardzo profesjonalna i zaproponował mi nawet założenie wspólnej agencji reklamowej. Odmówiłam, ale współpracę na poprzednich zasadach kontynuowaliśmy.

Potem spadło na mnie jeszcze kilka innych zleceń od tego klienta. Z reguły rozliczał się z nich bez problemu, ale temat umowy gdzieś utknął. Następnie poprosił mnie o wycenę wszystkich działań (copywriting, social media, doradztwo) w systemie miesięcznym. Układ był taki, że rozliczamy się z końcem miesiąca za wykonaną pracę.

Początkowo nie zgodził się na wycenę, twierdząc, że koszty są za wysokie, a poza tym ma też inne oferty. Ja z ceny nie zeszłam, bo wiem, ile jest warta moja praca, dlatego grzecznie odpowiedziałam, że cena nie będzie niższa, jeżeli zdecydują się na współpracę ze mną i wyjaśniłam dlaczego. Po kilku dniach napisał do mnie maila, żebym przygotowała dla niego teksty i pełną obsługę social media w maju. Zabrałam się do pracy, przygotowałam teksty oraz plan działań na maj i zapytałam, czy mam zielone światło na ich prowadzenie w określonej stawce. Odpowiedział, że tak, żebym wdrażała kampanie. Dla mnie to jednoznaczny sygnał, że zgodził się na zaproponowaną stawkę i daje mi też zgodę na prowadzenie kanału w social mediach.

Przez cały maj prowadziłam działania, pisałam też dla nich dodatkowe teksty, wprowadzałam poprawki i doradzałam w kwestiach wizerunkowych. Kiedy przyszło do rozliczenia, kontakt się urwał. Moje maile odbijały się od ściany, a telefony pozostawały głuche. Przy powtórnym upomnieniu o rozliczenie napisałam oficjalnie, że rezygnuję ze współpracy.

Po 10 dniach od wysłania rozliczenia i chyba 15-tym mailu upominającym otrzymałam odpowiedź o treści: "Prezes chce dokładny opis przeprowadzonych przez Ciebie działań wraz z kosztorysem".
Wszystko dokładnie opisałam, maila wysłałam i jeszcze raz poprosiłam o rozliczenie.

Kolejne e-maile pozostawały bez echa, więc dziś postanowiłam uparcie dzwonić pod znany mi numer telefonu. Pan zablokował mój numer, po czym napisał mi zdawkowego sms-a, że jutro otrzymam oficjalne stanowisko prezesa w sprawie stawki za wykonaną pracę oraz że czekają jeszcze na opinię niezależnych specjalistów ds. wizerunku w social mediach.
Co do tego drugiego to ja biorę na to poprawkę, ponieważ jestem jedynym administratorem tego fanpage'a i nie dawałam nikomu do niego dostępu, więc niezależni eksperci nie mają wglądu w najważniejszą rzecz - w statystyki :) Dlatego moim zdaniem to jest gierka, która ma mnie przestraszyć, żebym odpuściła walkę o pieniądze.

Jestem bezradna. Boję się, że teraz powołają się na opinię tych "niezależnych ekspertów" i powiedzą, że nie zapłacą, bo np. działania były nieefektywne. Trudno jednak oceniać takie działania po jednym miesiącu prowadzenia kanału.

Nie mam umowy, ale mam wszystkie maile potwierdzające moje słowa, moje pytania, jego zgody i tak dalej. Co robić? Znajomi radzili mi, żebym wysłała pocztą wezwanie do zapłaty, ale czy prawo jest po mojej stronie?

Będę wdzięczna za pomoc :)
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra