C
cookieM
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2011
- Odpowiedzi
- 5
Może ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć ten obłęd:
Tydzień temu wróciłam do domu. Byłam za granicą 3 miesiące. Nadmienię, że mieszkam sama, a w czasie mojej nieobecności, dom odwiedzali rodzice co jakiś czas, by sprawdzić czy nic się nie dzieje, podlać kwiatki itp.
Dziś zauważyłam w nieodebranej korespondencji list od ww nadawcy z wielkim czerwonym napisem "DO RĄK WŁASNYCH". W treści prośba o niezwłoczny kontakt podpisano, Małgorzata Jachimowicz. Jak się okazało list mama wyjęła ze skrzynki, ale kiedy, nie była w stanie powiedzieć.
No więc zadzwoniłam. Odebrało jakieś pyskate babsko, z pretensjami, że ja dzwonię tak późno i że tak w ogóle to pismo wysłano w czerwcu, a sprawa już zamknięta. No to ja się pytam czego ona w ogóle dotyczyła. Nie może mi odpowiedzieć, bo nie ma dostępu do akt. Na moje kolejne próby dowiedzenia się o co w ogóle chodzi, ona a do mnie, że nie ma sensu mówić bo i tak nic nie zrozumiem i że jest po czasie i jak nie mogę odbierać listów to sobie pełnomocnika powinnam ustalić. I z tymi słowy rozłączyła się.
Wnioski: Nie wiem czego dotyczyła sprawa, ani jaka firma żąda zwrotu należności (a na dzień dzisiejszy nie przypominam sobie, żebym miała jakieś nieopłacone należności) nie mam pojęcia, czy nadal jestem coś komuś winna, o ile w ogóle byłam. Jeśli sprawa jest zamknięta, co to znaczy? Nie jestem nic dłużna? Sprawę skierowano do innego organu?
Jeśli ktokolwiek ma pojęcie w jaki sposób mogę uzyskać informacje na temat tego wariactwa, proszę o poradę.
Tydzień temu wróciłam do domu. Byłam za granicą 3 miesiące. Nadmienię, że mieszkam sama, a w czasie mojej nieobecności, dom odwiedzali rodzice co jakiś czas, by sprawdzić czy nic się nie dzieje, podlać kwiatki itp.
Dziś zauważyłam w nieodebranej korespondencji list od ww nadawcy z wielkim czerwonym napisem "DO RĄK WŁASNYCH". W treści prośba o niezwłoczny kontakt podpisano, Małgorzata Jachimowicz. Jak się okazało list mama wyjęła ze skrzynki, ale kiedy, nie była w stanie powiedzieć.
No więc zadzwoniłam. Odebrało jakieś pyskate babsko, z pretensjami, że ja dzwonię tak późno i że tak w ogóle to pismo wysłano w czerwcu, a sprawa już zamknięta. No to ja się pytam czego ona w ogóle dotyczyła. Nie może mi odpowiedzieć, bo nie ma dostępu do akt. Na moje kolejne próby dowiedzenia się o co w ogóle chodzi, ona a do mnie, że nie ma sensu mówić bo i tak nic nie zrozumiem i że jest po czasie i jak nie mogę odbierać listów to sobie pełnomocnika powinnam ustalić. I z tymi słowy rozłączyła się.
Wnioski: Nie wiem czego dotyczyła sprawa, ani jaka firma żąda zwrotu należności (a na dzień dzisiejszy nie przypominam sobie, żebym miała jakieś nieopłacone należności) nie mam pojęcia, czy nadal jestem coś komuś winna, o ile w ogóle byłam. Jeśli sprawa jest zamknięta, co to znaczy? Nie jestem nic dłużna? Sprawę skierowano do innego organu?
Jeśli ktokolwiek ma pojęcie w jaki sposób mogę uzyskać informacje na temat tego wariactwa, proszę o poradę.