Facet przekleił kod kreskowy z butelek i oszukał butelkomat na 50 groszy - grozi mu 2 lata więzienia. Absurd?

  • Autor wątku Autor wątku Pulemiot
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Pulemiot

Użytkownik
Dołączył
11.2025
Odpowiedzi
64
Patrzę na tę sprawę trochę przez pryzmat powiedzenia „Polak potrafi”. Gość wykazał się kreatywnością i znalazł słaby punkt systemu.. Jeżeli ktoś znalazł słaby punkt systemu kaucyjnego i go wykorzystał, to oczywiście system powinien zostać poprawiony. Natomiast nie przekonuje mnie sytuacja, w której państwo reaguje z całą surowością prawa karnego wobec osoby, która po prostu odkryła lukę w procedurze i niedoskonałość maszyny.

Nie twierdzę, że takie zachowanie powinno pozostać całkowicie bez konsekwencji. Zastanawia mnie jednak proporcja. Czy naprawdę właściwą reakcją na tego typu czyn (dotyczącego zresztą raczkującego systemu kaucyjnego) jest grożenie karą do 2 lat pozbawienia wolności? W mojej ocenie jest to zdecydowanie zbyt daleko idąca reakcja.

Państwo powinno przede wszystkim tworzyć systemy odporne na nadużycia. Jeżeli okazuje się, że ktoś znalazł sposób na obejście zabezpieczeń, to pierwszym odruchem powinno być uszczelnienie systemu, a nie demonstrowanie surowości wobec sprawcy.

Jestem ciekaw, jak Wy to oceniacie. Czy w takich sytuacjach ważniejsze jest karanie osoby wykorzystującej lukę, czy raczej naprawienie systemu, który na takie działania pozwolił?
 
Ostatnia edycja:
Kradzież to nie luka w systemie tylko przestępstwo. Wynoszenie towaru ze sklepu to nie luka w systemie tylko kradzież etc.
 
Czy butelkomat oponował przed wydaniem mu tego bonu? Kasjerka w sklepie może nam nie wydać całej reszty, ale i klient może nie zapłacić ustalonej ceny jeśli sprzedawca się na to zgodzi.
 
A twoje auto będzie oponować jak ktoś je zacznie walić kijem? Butelkomat to maszyna a nie człowiek.
Jak zapłacisz fałszywymi pieniędzmi a sprzedawca nie zauważy to nadal jest przestępstwo a nie luka w systemie.
 
Jeżeli ktoś znalazł słaby punkt w zamku w drzwiach to sugerujesz, że może sobie legalnie gdzieś wejść? Co za durny argument. Jak dla mnie i tak kwalifikacja zbyt delikatna, bo to jakby nie patrzeć jest zwykła kradzież pieniędzy tylko nie wprost. Powinno być do 5lat
 
Dla wykroczenia? No chyba że było to więcej niż 1600 butelek z podrobionymi kodami.
 
Lovor napisał:
Jeżeli ktoś znalazł słaby punkt w zamku w drzwiach to sugerujesz, że może sobie legalnie gdzieś wejść? Co za durny argument. Jak dla mnie i tak kwalifikacja zbyt delikatna, bo to jakby nie patrzeć jest zwykła kradzież pieniędzy tylko nie wprost. Powinno być do 5lat
Nie uważam, że to jest trafne porównanie. Włamanie od samego początku polega na przełamaniu zabezpieczeń i wejściu tam, gdzie nie ma się prawa wejść.

Tutaj sytuacja wygląda inaczej. Zadaniem butelkomatu jest przyjmowanie opakowań i zwracanie kaucji. Sprawca faktycznie oddawał opakowania, czyli w dużej części wykonywał to, do czego system został stworzony. Nadużycie polegało na wykorzystaniu słabego punktu systemu identyfikacji, a nie na przełamaniu zabezpieczeń w takim sensie jak przy włamaniu.
 
Pulemiot napisał:
Nie uważam, że to jest trafne porównanie. Włamanie od samego początku polega na przełamaniu zabezpieczeń i wejściu tam, gdzie nie ma się prawa wejść.
Niezupełnie - nie trzeba wejśc fizycznie do pomieszczenia aby było włamanie. W przedmiotowej sprawie jest to IMHO oszustwu.
 
czyn o nazwie - kradzież - co do kasy za kaucję, to nie wejdzie, a tym bardziej kr. z włamaniem. To samo oszustwo przy maszynie. Oszukać można tylko człowieka, a nie maszynę ;) . Istnieje opcja w drugą stronę, tj oszukanie człowieka przez maszynę, która została ... ale to nie ten wątek ;)

O tym oszustwie można by ewentualnie mówić co do kaucji na ciut innym etapie, gdy ...

Moja propozycja jest taka: w pierwszej kolejności - bez "wchodzenia coraz głębiej w las" - skierujcie swoje rozważania na np tor podrobienia, przerobienia znaków identyfikacyjnych w postaci znaku oznakowania KAUCJA (wskazany wprost w określonym przepisie), oraz kodu kreskowego EAN.... m.in. te oznaczenia odczytuje butelkomat i na ich podstawie dokonuje system, czyli komputer oceny co do zgodności towaru do "zwrotu" kasy tyj tej kaucji tj osiągnięcia korzyści majątkowej - która następuje na dalszym etapie.
Powstaje też i dalsze rozdrabnianie tematu tj czy taka osoba wykorzysta pozyskany kupon na zakup i obniżenie wartości do zapłaty, czy pójdzie do punktu obsługi i uzyska fizyczna wartość w formie pieniądza. .... i tutaj tez robi się ciekawie.
Powstaje tutaj zagadnienie typu naczyń połączonych, w tym sytuacja może być rozbita na kilak nijako etapów.

Inny wariant to taki, że całości nie robi jedna osoba a kilka i np: osoba A przygotowuje to i owo, osoba B jedyne zadanie to butelkomat, osoba C to odsprzedaż uzyskanych kuponów kaucyjnych po np. 30 gr za każde uzyskane 50 gr ... itd itp.

Dlatego niech autor określi nijako etap/rodzaj o którym chce dyskutować i o których opcjach, bo inaczej będzie jeden wilki rozp*rnicz. Na początek proponuję dla ułatwienia zawężenie do jednej osoby co do całości zagadnienia.

A i sama produkcja etykiet na butelki z określonymi znakami jest obwarowana konkretnymi wymogami i nie tylko co do samych etykiet i jakie tam mają znaleźć się znaki itd., ale i co do osoby która ma to robić.


ps.
widzę że tutaj niektóre osobniki poza nic nie znaczącym wpisem, NIC więcej konkretnego nie wnoszą w temat. Ale jak się obserwuje, to jest to norma u pewnych członków grupy tj wrzucą nic nie warty tekst i tyle z udziału takich w tym lub innym temacie
 
qwertu70 napisał:
To samo oszustwo przy maszynie. Oszukać można tylko człowieka, a nie maszynę ;) . Istnieje opcja w drugą stronę, tj oszukanie człowieka przez maszynę, która została ... ale to nie ten wątek ;)
Maszyna ze swoją niedoskonałością jest tu tylko narzędziem tak samo jak butelka z fałszywym kodem.

qwertu70 napisał:
Osobniki powiadasz?
 
Ja doskonale rozumiem, że prawo jest jakie jest i kwalifikacja czynu musi być jednoznaczna. Autorowi jednak dobitnie chciałem napisać, że taki czyn niczym nie różni się od kradzieży. Skoro uważa, że taki czyn jest nieszkodliwy, to tym bardziej nie zrozumie niuansów prawnych. Cwaniaczek, który uważa że znalazł lukę w systemie i wyciąga w ten sposób kasę technicznie zabiera te pieniądze od kogoś. To nie są czarodziejski wytworzone środki z energii kosmosu.
 
Pulemiot napisał:
Nie twierdzę, że takie zachowanie powinno pozostać całkowicie bez konsekwencji. Zastanawia mnie jednak proporcja. Czy naprawdę właściwą reakcją na tego typu czyn (dotyczącego zresztą raczkującego systemu kaucyjnego) jest grożenie karą do 2 lat pozbawienia wolności? W mojej ocenie jest to zdecydowanie zbyt daleko idąca reakcja.

Państwo powinno przede wszystkim tworzyć systemy odporne na nadużycia.

No i tworzy. Pokazuje, że jak będziesz nadużywał to trafisz do więzienia. To być może tańsze niż stawianie człowieka przy każdym automacie do odbierania śmieci.
Tak jak już napisano - jeśli właściwie nie zabezpieczysz swojego annusa to gwałciciel ma nie dostać kary bo nie zabezpieczyłeś?
 
Lovor napisał:
Autorowi jednak dobitnie chciałem napisać, że taki czyn niczym nie różni się od kradzieży. Skoro uważa, że taki czyn jest nieszkodliwy, to tym bardziej nie zrozumie niuansów prawnych.

Tu nie chodzi o 50 groszy ale o użycie fałszywego ... dokumentu. Vide: prawnokarna definicja dokumentu
 
Ale tu chodzi o błędne przekonanie autora, że to przecież wykrycie luki w systemie i że przecież nikt na tym nie traci, a realnie są to wzięte od kogoś pieniądze, których otrzymać nie powinien
 
Autor się irytuje a ja się zastanawiam czy biznes-plan poszedł mu do diabła. On nie rozumie, dlaczego głupia "fałszywka" na butelce wartej umownie: 50 groszy jest bardziej niebespieczną niż ukraść 1599 butelek z oryginalnymi i poprawnymi kodami paskowymi.
 
Powrót
Góra