U
Usagi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
Moje pytanie dotyczy rzekomego znęcania się psychicznego nad matką.
Sprawa jest dość skomplikowana. Otórz, mam 22 lata,mieszkam z mamą która cierpi na tzw. zaburzenie afektywne dwubiegunowe. jest to zaburzenie psychiczne charakteryzujące się cyklicznymi, naprzemiennymi epizodami depresji, hipomanii, manii, stanów mieszanych i stanu pozornego zdrowia psychicznego.
Ostatnio w wyniku mojej interwencji (zadzwoniłam po pogotowie),mama trafiła do szpitala. Stwierdzono u niej objawy maniakalne.Aby zrozumieć mnie do końca proszę o zapoznanie się z jej objawami:
"Faza maniakalna charakteryzuje się wzmożoną aktywnością psychoruchową, bezsennością, szałem twórczym, gonitwą myśli (podobnymi do hiperaktywności wywołanej silnymi środkami psychoaktywnymi, np. amfetaminą), urojeniami, zawyżoną samooceną, zazwyczaj przekonaniem o własnej poczytalności ."
Koleżanka mojej mamy kontaktowała się z nią telefonicznie i na podstawie tego co usłyszała, postanowiła zgłosić sprawę na policję,twierdząc że jako córka znęcam się psychicznie nad matką i "robię z niej wariatkę",świadomie zamykając ją w psychiatryku. Mówi też że ona wie o mnie wszystko tzn. że chodziłam do szkoły z oddziałami integracyjnymi (próbując chyba udowodnić że byłam dzieckiem problematycznym,mimo że opinie psychologa dziecięcego na mój temat były dobre. Nie mam też żadnych dysfunkcji takich jak dysleksja, chociaż chodziłam z takimi dziećmi do klasy).
Nigdy nie chciałam krzywdy mojej mamy.Zdawałam sobie sprawę z jej choroby ponieważ była wielokrotnie hospitalizowana kiedy byłam mała,ale minęło sporo czasu zanim postawiono odpowiednią diagnozę.Wiedziałam że jeśli ją zostawię nie będzie przy niej już nikogo. Mój brat który jest o 13 lat starszy ode mnie, poddał się już dawno i nie utrzymuje z matką kontaktów.
Ta koleżanka mojej mamy twierdzi że to JA wpłynęłam na chorobę matki,ponieważ przez długi czas nie mogłam znaleźć pracy itp. oraz że poniżałam ją słownie (wiem że po naszych sprzeczkach rodzinnych mama jechała do tej koleżanki "wypłakać" się na ramieniu)
Ale nikt w tym wszystkim nie uwzględnił faktu że ja też byłam niejednokrotnie krzywdzona przez matkę.Czasem nawet używała wobec mnie przemocy fizycznej a bijąc najczęściej celowała w twarz. Nie zgłaszałam tego nigdzie,wiedząc że ta agresja może częściowo wynikać z choroby mamy,bądź jej wrodzonej impulsywności.
Moje pytanie brzmi: jak mam się bronić przed oskarżeniami ze strony osoby która nie rozumie natury choroby mojej mamy,a która najwyraźniej chce doprowadzić do rozpadu mojej więzi z nią?
(mama jest teraz w takim stanie psychicznym że mówi różne negatywne rzeczy,zarówno pod adresem moim jaki i lekarzy ją leczących).
Z góry dziękuję za porady.
Moje pytanie dotyczy rzekomego znęcania się psychicznego nad matką.
Sprawa jest dość skomplikowana. Otórz, mam 22 lata,mieszkam z mamą która cierpi na tzw. zaburzenie afektywne dwubiegunowe. jest to zaburzenie psychiczne charakteryzujące się cyklicznymi, naprzemiennymi epizodami depresji, hipomanii, manii, stanów mieszanych i stanu pozornego zdrowia psychicznego.
Ostatnio w wyniku mojej interwencji (zadzwoniłam po pogotowie),mama trafiła do szpitala. Stwierdzono u niej objawy maniakalne.Aby zrozumieć mnie do końca proszę o zapoznanie się z jej objawami:
"Faza maniakalna charakteryzuje się wzmożoną aktywnością psychoruchową, bezsennością, szałem twórczym, gonitwą myśli (podobnymi do hiperaktywności wywołanej silnymi środkami psychoaktywnymi, np. amfetaminą), urojeniami, zawyżoną samooceną, zazwyczaj przekonaniem o własnej poczytalności ."
Koleżanka mojej mamy kontaktowała się z nią telefonicznie i na podstawie tego co usłyszała, postanowiła zgłosić sprawę na policję,twierdząc że jako córka znęcam się psychicznie nad matką i "robię z niej wariatkę",świadomie zamykając ją w psychiatryku. Mówi też że ona wie o mnie wszystko tzn. że chodziłam do szkoły z oddziałami integracyjnymi (próbując chyba udowodnić że byłam dzieckiem problematycznym,mimo że opinie psychologa dziecięcego na mój temat były dobre. Nie mam też żadnych dysfunkcji takich jak dysleksja, chociaż chodziłam z takimi dziećmi do klasy).
Nigdy nie chciałam krzywdy mojej mamy.Zdawałam sobie sprawę z jej choroby ponieważ była wielokrotnie hospitalizowana kiedy byłam mała,ale minęło sporo czasu zanim postawiono odpowiednią diagnozę.Wiedziałam że jeśli ją zostawię nie będzie przy niej już nikogo. Mój brat który jest o 13 lat starszy ode mnie, poddał się już dawno i nie utrzymuje z matką kontaktów.
Ta koleżanka mojej mamy twierdzi że to JA wpłynęłam na chorobę matki,ponieważ przez długi czas nie mogłam znaleźć pracy itp. oraz że poniżałam ją słownie (wiem że po naszych sprzeczkach rodzinnych mama jechała do tej koleżanki "wypłakać" się na ramieniu)
Ale nikt w tym wszystkim nie uwzględnił faktu że ja też byłam niejednokrotnie krzywdzona przez matkę.Czasem nawet używała wobec mnie przemocy fizycznej a bijąc najczęściej celowała w twarz. Nie zgłaszałam tego nigdzie,wiedząc że ta agresja może częściowo wynikać z choroby mamy,bądź jej wrodzonej impulsywności.
Moje pytanie brzmi: jak mam się bronić przed oskarżeniami ze strony osoby która nie rozumie natury choroby mojej mamy,a która najwyraźniej chce doprowadzić do rozpadu mojej więzi z nią?
(mama jest teraz w takim stanie psychicznym że mówi różne negatywne rzeczy,zarówno pod adresem moim jaki i lekarzy ją leczących).
Z góry dziękuję za porady.
Ostatnia edycja: