W
Waltuo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2007
- Odpowiedzi
- 2
Witam, nie wiem czy umieściłem w dobrym miejscu post ale do rzeczy:
Była sprawa, babka jedna wymyśliła sobie, że mój stary obiecał
jej oddac ża badanie ojcostwa 2000zł. Oczywiście przypomniała
to sobie po 6 latach. Przyprowadziła do sądu w roli świadka jakiegoś gacha,
którego mój stary na oczy nigdy nie widział.
I ten koleś twierdzi, że mój ojciec podjechał do nich samochodem
jak szli przez miasto i obiecał 2000zł
Oczywiscie to nieprawda.
Babka twierdzi ze jest bardzo chora psychicznie na schizofrenie
paranoidalną, ale 3 lata temu jak była sprawa o przyznanie rodziny
zastępczej to była jak najbardziej zdrowa. (a na serio jest chora)
Teraz pytanie, czy sad zawsze tak działa, że:
Mój stary zadaje pytanie, a jakim samochodem podjechałem? Sędzia
przerywa i mówi a skąd swiadek po 6 latach ma pamietać takie coś?
Po czym mowi do swiadka - pamieta swiadek marke samochodu?
A swiadek - nie nie pamietam...
Niedopytałem się do konca ale tez byl jakis dokument wyslany z jednego
sadu do drugiego, po odwolaniu, wazny i on znikł, zaginał, nie doszedł...
Jak to jest ze jakas idiotka psychicznie chora manipuluje sądem i
wszystkimi dookoła, przyprowadza jakichś losowych pseudo
świadków i wygrywa sprawe? Czy jakis brudas od kieliszka
moze byc wiarygodnym swiadkiem w oczach sądu?
Stary mowi, ze by juz zaplacil to zeby miec swiety spokoj, ale
mowi ze za miesiac ona przyniesie rachunek za telewizor i powie
ze on obiecal jej za niego zaplacic.
Jak polski sad moze byc tak głupi ? Czy jednak ta babka ma wtyki
w sadownictwie ? Ponoc te rozprawy sa kabaretowe, nawet
ten ktos co tam zapisuje sprawe to sobie zapisuje co chce zamiast
wszystkiego o.0
I nie ma odwolania.
Co teraz zrobic, ta idiotka nie popusci, jest chora psychicznie..
Była sprawa, babka jedna wymyśliła sobie, że mój stary obiecał
jej oddac ża badanie ojcostwa 2000zł. Oczywiście przypomniała
to sobie po 6 latach. Przyprowadziła do sądu w roli świadka jakiegoś gacha,
którego mój stary na oczy nigdy nie widział.
I ten koleś twierdzi, że mój ojciec podjechał do nich samochodem
jak szli przez miasto i obiecał 2000zł
Babka twierdzi ze jest bardzo chora psychicznie na schizofrenie
paranoidalną, ale 3 lata temu jak była sprawa o przyznanie rodziny
zastępczej to była jak najbardziej zdrowa. (a na serio jest chora)
Teraz pytanie, czy sad zawsze tak działa, że:
Mój stary zadaje pytanie, a jakim samochodem podjechałem? Sędzia
przerywa i mówi a skąd swiadek po 6 latach ma pamietać takie coś?
Po czym mowi do swiadka - pamieta swiadek marke samochodu?
A swiadek - nie nie pamietam...
Niedopytałem się do konca ale tez byl jakis dokument wyslany z jednego
sadu do drugiego, po odwolaniu, wazny i on znikł, zaginał, nie doszedł...
Jak to jest ze jakas idiotka psychicznie chora manipuluje sądem i
wszystkimi dookoła, przyprowadza jakichś losowych pseudo
świadków i wygrywa sprawe? Czy jakis brudas od kieliszka
moze byc wiarygodnym swiadkiem w oczach sądu?
Stary mowi, ze by juz zaplacil to zeby miec swiety spokoj, ale
mowi ze za miesiac ona przyniesie rachunek za telewizor i powie
ze on obiecal jej za niego zaplacic.
Jak polski sad moze byc tak głupi ? Czy jednak ta babka ma wtyki
w sadownictwie ? Ponoc te rozprawy sa kabaretowe, nawet
ten ktos co tam zapisuje sprawe to sobie zapisuje co chce zamiast
wszystkiego o.0
I nie ma odwolania.
Co teraz zrobic, ta idiotka nie popusci, jest chora psychicznie..