T
tomekkar
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 10
Dzień dobry. Opisuje tu moje bardzo nieprzyjemne doświadczenia z autoryzowanym serwisem Toyoty który miał zlikwidować szkodę z AC, a jak wyszło przeczytajcie sami i spróbujcie doradzić co mogę z tym zrobić.
Dnia 17.06.2022r. w moim pojeździe Toyota Corolla zauważyłem uszkodzenia maski (w kilku miejscach wgniecenia oraz głęboko uszkodzona powłoka lakiernicza),reflektora(głęboka rysa pod identycznym kątem co jedno z uszkodzeń maski tuz nad nim), oraz kilka drobnych wgniotek w dachu(bez uszkodzenia powłoki lakierniczej). Uszkodzenia wskazywały na akt wandalizmu, tak jakby ktoś obrzucał auto kamieniami lub uderzał jakimś przedmiotem. Zgłosiłem szkodę do Warty w której posiadałem polisę Autocasco . Warta jako ugodę zaproponowała zbyt małą kwotę która nie pokrywała naprawy maski i wymiany reflektora więc zdecydowałem że chcę naprawić auto bezgotówkowo. Odwiedziłem dwa zakłady lakiernicze, EJ Car zaproponowany mi przez Wartę oraz Centrum Blacharsko-Lakiernicze Golisza również współpracujący z Wartą. Po rozmowach z nimi a także wcześniej z konsultantem przyjmującym szkodę dach sobie odpuściłem ze względu na drobny charakter uszkodzeń (nie uszkodzona powłoka lakiernicza) oraz możliwość wyciągnięcia punktowego wgniotek bez ingerencji w lakier. Z uwagi na fakt że w obu przypadkach zakłady nie były w stanie wymienić reflektora na oryginalny i w grę wchodziło użycie zamiennika nie zgodziłem się na to, a Warta zaakceptowała naprawę w autoryzowanym serwisie Toyoty. Dnia 24.06.2022 pojawiłem się w serwisie ustaliłem z pracownikiem zakres uszkodzeń do naprawy/wymiany(maska, prawy reflektor). Pracownik wykonał zdjęcia uszkodzonych elementów i podpisałem umowę na likwidację tej szkody z mojej polisy Autocasco przez serwis Toyoty . Dnia 29.06.2022 dostałem decyzję i kosztorys od Warty która dotyczyła naprawy maski oraz wymiany reflektora i uzgodniłem z serwisem termin oddania auta do naprawy. W decyzji jest wyraźnie napisane że Warta wydając ją zaakceptowała kosztorys wysłany jej przez warsztat.
Dnia 01.06.2022. odstawiłem auto do serwisu w celu naprawy zgodnie z decyzją Warty i wcześniejszymi ustaleniami. Dnia 02.06.2022 w godzinach popołudniowych odebrałem niepokojący telefon z serwisu Toyoty w którym pracownik poinformował mnie że w serwisie zauważyli dodatkowe uszkodzenia które ich zdaniem mogą mieć związek ze szkodą i dzwoni tylko w kwestii informacyjnej że zgłaszają to do Warty. Następnego dnia z samego rana pojechałem do Serwisu i poprosiłem o pokazanie mi tych dodatkowych uszkodzeń ponieważ sam wcześniej takich uszkodzeń nie zaauważyłem wydało mi się to dziwne, pomyślałem że może już w serwisie coś zostało uszkodzone. Niestety na miejscu pracownik serwisu stwierdził że to niemożliwe bo auto pojechało na naprawę do Nowogardu , a żeby mnie uspokoić pokazał dwa mało czytelne zdjęcia (na których nie zauważyłem żadnego związku ze szkodą) i powiedział że ja mam się kompletnie niczym nie martwić bo serwis to zgłosił i jeżeli będą ponowne oględziny to rzeczoznawca z Warty zdecyduje czy dodatkowe uszkodzenia przez nich zgłoszone należą do szkody czy nie i ewentualnie odrzuci ich opinie. Po około tygodniu dostałem suchy komunikat bez żadnych szczegółów w aplikacji Warty że odbyły się ponowne oględziny. Dzwoniłem do Toyoty żeby się dowiedzieć jaki jest status naprawy mojego auta i co w związku z ponownymi oględzinami, niestety nikt nic nie wiedział powiedzieli że człowiek który się zajmuje moją sprawą do mnie oddzwoni z informacjami. Nie udało mu się to przez tydzień więc sam dzwoniłem do serwisu kilkukrotnie i znowu nikt nie był w stanie udzielić mi żadnych informacji na temat likwidacji mojej szkody tylko że jest status "czekamy na części". W końcu po prawie miesiącu serwis w końcu poinformował mnie telefonicznie że auto jest naprawione więc 29.08.2022 pojechałem po jego odbiór. Jeszcze przed wejściem do biura serwisu idąc przez parking zobaczyłem auto i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Lampa była wymieniona, pomalowany zderzak którego ja nigdy nie zgłaszałem do naprawy natomiast maska była w dalszym ciągu uszkodzona. Pracownik Toyoty powiedział mi że rzeczoznawca Warty stwierdził że uszkodzenia maski nie mają związku ze szkodą!!! Powiedziałem że to chyba jakiś żart że element który ja sam osobiście zgłosiłem z mojej polisy AC jako szkodę co zostało zatwierdzone decyzją Warty z 29.06.2022 do naprawy może nie mieć związku ze szkodą. Pracownik wydający mi auto również stwierdził że decyzja jest absurdalna, ale to już nie jest wina serwisu. Myślałem że rzeczoznawca popełnił jakiś błąd nie czytał i nie oglądał dokumentacji ze szkody i się pomylił. Złożyłem oczywiście natychmiast reklamację do Warty ale auto odebrałem bo nie byłem już w stanie funkcjonować przez kolejny tak długi okres bez pojazdu. Warta reklamację odrzuciła opierając się na decyzji rzeczoznawcy i dalej szli w zaparte że wszystko jest ok. Do tego na zdjęciach reflektora które przysłali mi w uzasadnieniu są jakieś zupełnie inne uszkodzenia(jakby ktoś przejechał papierem ściernym w poprzek) a nie te które dostali ode mnie na zdjęciach w dniu wykrycia szkody i od Toyoty (zrobione 24.06.2022 z wyraźnym zaznaczeniem przez pracownika serwisu tego uszkodzenia) i te uszkodzenia nie miały żadnego związku ze szkodą w moim pojeździe z nocy 16/17.06.2022r. Pod koniec roku zadzwoniła do mnie Pani z windykacji serwisu Toyoty i powiedziała że mam dopłacić jakieś pieniądze serwisowi z tytułu amortyzacji nałożonej na nich przez Warte. Opisałem jej całą sytuacje(że serwis naprawił nie informując mnie o tym i nie pytając o zgodę inne części a nie naprawił części którą miał naprawić) więc stwierdziła że tu rzeczywiście jest coś mocno nie tak i że w takim razie sprawę trzeba wyjaśnić. Pisałem jeszcze kilka odwołań i Warta za każdym razem stała na stanowisku że wszystko z ich strony jest ok. Z pomocą Pań z agencji ubezpieczeniowej które również były zszokowane całą sprawą napisaliśmy pismo do Rzecznika Finansowego ale jako odpowiedź dostałem tylko nielogiczne wyjaśnienia Warty że rzeczoznawca stwierdził wiecej drobnych uszkodzeń a ja dotąd nie rozumiem co to miało wspólnego ze szkodą zgłoszoną przeze mnie. I na jakiej podstawie serwis i rzeczoznawca podjęli decyzję co chcą naprawiać i dlaczego nie zostałem o tej decyzji poinformowany przez serwis? Na zdjęciach uszkodzeń które Warta zaliczyła jako szkodę widać wyraźnie że nie mogą one mieć nic wspólnego z uszkodzeniami z dnia 17.06.2022. które ja zgłaszałem . W między czasie jako że nie mogłem czekać żeby uszkodzenia na masce zaczęły rdzewieć zgłosiłem ponownie tą samą szkodę czyli maskę (z zaznaczeniem że reflektor został wymieniony) i decyzją Warty z dnia 13.12.2022 maska została naprawiona w Centrum Blacharsko-Lakierniczym Golisza, tylko że Warta w międzyczasie zmieniła numer szkody i zaliczyła ją jako kolejną. Na początku 2023 roku miałem jeszcze jeden telefon od pracownika Toyoty który pytał mnie jak skończyła się sprawa i proponował dokończenie naprawy (maska). Powiedziałem mu ze maskę już naprawiłem i czekam w tej chwili na odpowiedź Rzecznika Finansowego. Przeprosił jeżeli ze strony serwisu spotkały mnie jakieś niedogodności. Potem przyszła odpowiedź od Rzecznika Finansowego o której już wspominałem. Musiałem zając się pilniejszymi problemami, ale cały czas nie dawało mi spokoju że zostałem moim zdaniem oszukany przez serwis i ubezpieczyciela i że coś z tym muszę zrobić, tym bardziej że auto było naprawiane dwa razy w dwóch różnych warsztatach i kolor był dorabiany dwa razy w dwóch różnych miejscach teraz części mimo że pomalowane różnią się od siebie i auto przez to straciło na wartości. Zderzak który pomalował serwis różni się odcieniem od innych nie malowanych elementów. Czarę goryczy przelał zupełnie telefon z dnia 14.11.2023(po ponad roku) od pani z działu windykacji z informacją że jestem winny serwisowi pieniądze za amortyzację nałożoną za lakierowanie zderzaka (którego nigdy nie zgłaszałem do naprawy). Dostałem tego samego dnia na maila jakieś dokumenty i fakturę na 534.55 wystawioną 15.09.2022.To już bezczelność ze strony serwisu który przez niekompetencje swoich pracowników zachował się bardzo nieprofesjonalnie narażając mnie na straty finansowe(dwie szkody w mojej historii Autocasco a co za tym idzie wyższe opłaty za polisę i spadek wartości auta). Cała ta sprawa kosztowała mnie sporo niepotrzebnych nerwów zdrowia, niewyobrażalny i absurdalny jest fakt, że oddając auto do naprawy i podpisując cesję z warsztatem może on sobie robić z autem co mu się podoba nie informując właściciela ani o zmianie decyzji ani o jakiejś dopłacie skoro naprawa miała odbyć się bezgotówkowo o czym świadczy dokument z dnia 01.08.2022 który otrzymałem zostawiając auto w serwisie? W dokumencie który podpisałem podczas odbioru auta również nie ma wzmianki o jakiejkolwiek dopłacie. Gdyby ktokolwiek poinformował mnie o treści tej absurdalnej decyzji wydanej przez Warte po dodatkowych oględzinach, ani tym bardziej o jakiejkolwiek dopłacie z mojej strony, nigdy na taką naprawę bym się nie zgodził.
Dnia 02.01.2024 odebrałem przedsądowe wezwanie do zapłaty z terminem 7 dni od daty doręczenia, czyli we wtorek 09.01.2024 kończy mi się czas na decyzję co dalej. Dzwoniłem na numer podany do zgłoszenia wątpliwości w sprawie wezwania. Pani z windykacji twierdzi że to kwota z amortyzacji ja nie mam szans się w sądzie przed tym obronić. Jedyne co mogę zrobić to próbować spotkać się z prezesem, albo składać oficjalną reklamację( ale po takim czasie to też na pewno będzie już nieskuteczne). Zapytałem że skoro po takim czasie na reklamację już za późno to jakim cudem po takim czasie oni mi wysyłają jakąś fakturę z przed prawie 1,5 roku której nigdy wcześniej nie widziałem na oczy? Powiedziała też że auto nie powinno mi w ogóle zostać wydane bez opłacenia tej sumy??? No ale ktoś mi je wydał bez żadnej faktury, a na dokumencie który dostałem do podpisania w trakcie odbioru nie ma słowa o jakiejkolwiek dopłacie.
Czy serwis ma prawo postępować w ten sposób? Nie wiem co robić, kwota niby nie powala, ale sam fakt że po takich uchybieniach mam im dopłacić choćby złotówkę nie daje spokoju. Czy naprawdę się przed tym nie obronię? Ewentualnie o ile wzrośnie koszt jeżeli jednak poczekam na ten sąd i odpowiem w ciągu 14 dni od zasądzenia zapłaty? Nie wiem jak przebiegają takie rozprawy, czy ja będę miał jak się bronić, czy to dzieje się zaocznie i komornik mi zrobi niespodziankę? Czy mam wysłać jeszcze serwisowi jakąś odpowiedź na wezwanie do zapłaty, czy już tylko czekać na sąd?
Bardzo proszę o radę co mogę w ogóle zrobić w takiej sytuacji.
Pozdrawiam
Dnia 17.06.2022r. w moim pojeździe Toyota Corolla zauważyłem uszkodzenia maski (w kilku miejscach wgniecenia oraz głęboko uszkodzona powłoka lakiernicza),reflektora(głęboka rysa pod identycznym kątem co jedno z uszkodzeń maski tuz nad nim), oraz kilka drobnych wgniotek w dachu(bez uszkodzenia powłoki lakierniczej). Uszkodzenia wskazywały na akt wandalizmu, tak jakby ktoś obrzucał auto kamieniami lub uderzał jakimś przedmiotem. Zgłosiłem szkodę do Warty w której posiadałem polisę Autocasco . Warta jako ugodę zaproponowała zbyt małą kwotę która nie pokrywała naprawy maski i wymiany reflektora więc zdecydowałem że chcę naprawić auto bezgotówkowo. Odwiedziłem dwa zakłady lakiernicze, EJ Car zaproponowany mi przez Wartę oraz Centrum Blacharsko-Lakiernicze Golisza również współpracujący z Wartą. Po rozmowach z nimi a także wcześniej z konsultantem przyjmującym szkodę dach sobie odpuściłem ze względu na drobny charakter uszkodzeń (nie uszkodzona powłoka lakiernicza) oraz możliwość wyciągnięcia punktowego wgniotek bez ingerencji w lakier. Z uwagi na fakt że w obu przypadkach zakłady nie były w stanie wymienić reflektora na oryginalny i w grę wchodziło użycie zamiennika nie zgodziłem się na to, a Warta zaakceptowała naprawę w autoryzowanym serwisie Toyoty. Dnia 24.06.2022 pojawiłem się w serwisie ustaliłem z pracownikiem zakres uszkodzeń do naprawy/wymiany(maska, prawy reflektor). Pracownik wykonał zdjęcia uszkodzonych elementów i podpisałem umowę na likwidację tej szkody z mojej polisy Autocasco przez serwis Toyoty . Dnia 29.06.2022 dostałem decyzję i kosztorys od Warty która dotyczyła naprawy maski oraz wymiany reflektora i uzgodniłem z serwisem termin oddania auta do naprawy. W decyzji jest wyraźnie napisane że Warta wydając ją zaakceptowała kosztorys wysłany jej przez warsztat.
Dnia 01.06.2022. odstawiłem auto do serwisu w celu naprawy zgodnie z decyzją Warty i wcześniejszymi ustaleniami. Dnia 02.06.2022 w godzinach popołudniowych odebrałem niepokojący telefon z serwisu Toyoty w którym pracownik poinformował mnie że w serwisie zauważyli dodatkowe uszkodzenia które ich zdaniem mogą mieć związek ze szkodą i dzwoni tylko w kwestii informacyjnej że zgłaszają to do Warty. Następnego dnia z samego rana pojechałem do Serwisu i poprosiłem o pokazanie mi tych dodatkowych uszkodzeń ponieważ sam wcześniej takich uszkodzeń nie zaauważyłem wydało mi się to dziwne, pomyślałem że może już w serwisie coś zostało uszkodzone. Niestety na miejscu pracownik serwisu stwierdził że to niemożliwe bo auto pojechało na naprawę do Nowogardu , a żeby mnie uspokoić pokazał dwa mało czytelne zdjęcia (na których nie zauważyłem żadnego związku ze szkodą) i powiedział że ja mam się kompletnie niczym nie martwić bo serwis to zgłosił i jeżeli będą ponowne oględziny to rzeczoznawca z Warty zdecyduje czy dodatkowe uszkodzenia przez nich zgłoszone należą do szkody czy nie i ewentualnie odrzuci ich opinie. Po około tygodniu dostałem suchy komunikat bez żadnych szczegółów w aplikacji Warty że odbyły się ponowne oględziny. Dzwoniłem do Toyoty żeby się dowiedzieć jaki jest status naprawy mojego auta i co w związku z ponownymi oględzinami, niestety nikt nic nie wiedział powiedzieli że człowiek który się zajmuje moją sprawą do mnie oddzwoni z informacjami. Nie udało mu się to przez tydzień więc sam dzwoniłem do serwisu kilkukrotnie i znowu nikt nie był w stanie udzielić mi żadnych informacji na temat likwidacji mojej szkody tylko że jest status "czekamy na części". W końcu po prawie miesiącu serwis w końcu poinformował mnie telefonicznie że auto jest naprawione więc 29.08.2022 pojechałem po jego odbiór. Jeszcze przed wejściem do biura serwisu idąc przez parking zobaczyłem auto i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Lampa była wymieniona, pomalowany zderzak którego ja nigdy nie zgłaszałem do naprawy natomiast maska była w dalszym ciągu uszkodzona. Pracownik Toyoty powiedział mi że rzeczoznawca Warty stwierdził że uszkodzenia maski nie mają związku ze szkodą!!! Powiedziałem że to chyba jakiś żart że element który ja sam osobiście zgłosiłem z mojej polisy AC jako szkodę co zostało zatwierdzone decyzją Warty z 29.06.2022 do naprawy może nie mieć związku ze szkodą. Pracownik wydający mi auto również stwierdził że decyzja jest absurdalna, ale to już nie jest wina serwisu. Myślałem że rzeczoznawca popełnił jakiś błąd nie czytał i nie oglądał dokumentacji ze szkody i się pomylił. Złożyłem oczywiście natychmiast reklamację do Warty ale auto odebrałem bo nie byłem już w stanie funkcjonować przez kolejny tak długi okres bez pojazdu. Warta reklamację odrzuciła opierając się na decyzji rzeczoznawcy i dalej szli w zaparte że wszystko jest ok. Do tego na zdjęciach reflektora które przysłali mi w uzasadnieniu są jakieś zupełnie inne uszkodzenia(jakby ktoś przejechał papierem ściernym w poprzek) a nie te które dostali ode mnie na zdjęciach w dniu wykrycia szkody i od Toyoty (zrobione 24.06.2022 z wyraźnym zaznaczeniem przez pracownika serwisu tego uszkodzenia) i te uszkodzenia nie miały żadnego związku ze szkodą w moim pojeździe z nocy 16/17.06.2022r. Pod koniec roku zadzwoniła do mnie Pani z windykacji serwisu Toyoty i powiedziała że mam dopłacić jakieś pieniądze serwisowi z tytułu amortyzacji nałożonej na nich przez Warte. Opisałem jej całą sytuacje(że serwis naprawił nie informując mnie o tym i nie pytając o zgodę inne części a nie naprawił części którą miał naprawić) więc stwierdziła że tu rzeczywiście jest coś mocno nie tak i że w takim razie sprawę trzeba wyjaśnić. Pisałem jeszcze kilka odwołań i Warta za każdym razem stała na stanowisku że wszystko z ich strony jest ok. Z pomocą Pań z agencji ubezpieczeniowej które również były zszokowane całą sprawą napisaliśmy pismo do Rzecznika Finansowego ale jako odpowiedź dostałem tylko nielogiczne wyjaśnienia Warty że rzeczoznawca stwierdził wiecej drobnych uszkodzeń a ja dotąd nie rozumiem co to miało wspólnego ze szkodą zgłoszoną przeze mnie. I na jakiej podstawie serwis i rzeczoznawca podjęli decyzję co chcą naprawiać i dlaczego nie zostałem o tej decyzji poinformowany przez serwis? Na zdjęciach uszkodzeń które Warta zaliczyła jako szkodę widać wyraźnie że nie mogą one mieć nic wspólnego z uszkodzeniami z dnia 17.06.2022. które ja zgłaszałem . W między czasie jako że nie mogłem czekać żeby uszkodzenia na masce zaczęły rdzewieć zgłosiłem ponownie tą samą szkodę czyli maskę (z zaznaczeniem że reflektor został wymieniony) i decyzją Warty z dnia 13.12.2022 maska została naprawiona w Centrum Blacharsko-Lakierniczym Golisza, tylko że Warta w międzyczasie zmieniła numer szkody i zaliczyła ją jako kolejną. Na początku 2023 roku miałem jeszcze jeden telefon od pracownika Toyoty który pytał mnie jak skończyła się sprawa i proponował dokończenie naprawy (maska). Powiedziałem mu ze maskę już naprawiłem i czekam w tej chwili na odpowiedź Rzecznika Finansowego. Przeprosił jeżeli ze strony serwisu spotkały mnie jakieś niedogodności. Potem przyszła odpowiedź od Rzecznika Finansowego o której już wspominałem. Musiałem zając się pilniejszymi problemami, ale cały czas nie dawało mi spokoju że zostałem moim zdaniem oszukany przez serwis i ubezpieczyciela i że coś z tym muszę zrobić, tym bardziej że auto było naprawiane dwa razy w dwóch różnych warsztatach i kolor był dorabiany dwa razy w dwóch różnych miejscach teraz części mimo że pomalowane różnią się od siebie i auto przez to straciło na wartości. Zderzak który pomalował serwis różni się odcieniem od innych nie malowanych elementów. Czarę goryczy przelał zupełnie telefon z dnia 14.11.2023(po ponad roku) od pani z działu windykacji z informacją że jestem winny serwisowi pieniądze za amortyzację nałożoną za lakierowanie zderzaka (którego nigdy nie zgłaszałem do naprawy). Dostałem tego samego dnia na maila jakieś dokumenty i fakturę na 534.55 wystawioną 15.09.2022.To już bezczelność ze strony serwisu który przez niekompetencje swoich pracowników zachował się bardzo nieprofesjonalnie narażając mnie na straty finansowe(dwie szkody w mojej historii Autocasco a co za tym idzie wyższe opłaty za polisę i spadek wartości auta). Cała ta sprawa kosztowała mnie sporo niepotrzebnych nerwów zdrowia, niewyobrażalny i absurdalny jest fakt, że oddając auto do naprawy i podpisując cesję z warsztatem może on sobie robić z autem co mu się podoba nie informując właściciela ani o zmianie decyzji ani o jakiejś dopłacie skoro naprawa miała odbyć się bezgotówkowo o czym świadczy dokument z dnia 01.08.2022 który otrzymałem zostawiając auto w serwisie? W dokumencie który podpisałem podczas odbioru auta również nie ma wzmianki o jakiejkolwiek dopłacie. Gdyby ktokolwiek poinformował mnie o treści tej absurdalnej decyzji wydanej przez Warte po dodatkowych oględzinach, ani tym bardziej o jakiejkolwiek dopłacie z mojej strony, nigdy na taką naprawę bym się nie zgodził.
Dnia 02.01.2024 odebrałem przedsądowe wezwanie do zapłaty z terminem 7 dni od daty doręczenia, czyli we wtorek 09.01.2024 kończy mi się czas na decyzję co dalej. Dzwoniłem na numer podany do zgłoszenia wątpliwości w sprawie wezwania. Pani z windykacji twierdzi że to kwota z amortyzacji ja nie mam szans się w sądzie przed tym obronić. Jedyne co mogę zrobić to próbować spotkać się z prezesem, albo składać oficjalną reklamację( ale po takim czasie to też na pewno będzie już nieskuteczne). Zapytałem że skoro po takim czasie na reklamację już za późno to jakim cudem po takim czasie oni mi wysyłają jakąś fakturę z przed prawie 1,5 roku której nigdy wcześniej nie widziałem na oczy? Powiedziała też że auto nie powinno mi w ogóle zostać wydane bez opłacenia tej sumy??? No ale ktoś mi je wydał bez żadnej faktury, a na dokumencie który dostałem do podpisania w trakcie odbioru nie ma słowa o jakiejkolwiek dopłacie.
Czy serwis ma prawo postępować w ten sposób? Nie wiem co robić, kwota niby nie powala, ale sam fakt że po takich uchybieniach mam im dopłacić choćby złotówkę nie daje spokoju. Czy naprawdę się przed tym nie obronię? Ewentualnie o ile wzrośnie koszt jeżeli jednak poczekam na ten sąd i odpowiem w ciągu 14 dni od zasądzenia zapłaty? Nie wiem jak przebiegają takie rozprawy, czy ja będę miał jak się bronić, czy to dzieje się zaocznie i komornik mi zrobi niespodziankę? Czy mam wysłać jeszcze serwisowi jakąś odpowiedź na wezwanie do zapłaty, czy już tylko czekać na sąd?
Bardzo proszę o radę co mogę w ogóle zrobić w takiej sytuacji.
Pozdrawiam