R
radek7777
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 4
Witam
Mam pewien problem i nie wiem kompletnie jak do tego podejść. Bardzo proszę przeczytajcie i doradźcie. Od 2005 roku prowadziłem działalność gospodarcza, która rozwijała się bardzo pięknie, jednak pewne okoliczności spowodowały załamanie i depresję (nie będę głębiej wchodził w ten temat), przez co firma (nie wspominając o rodzinie) poszybowała w dół... Ostatni rok to był czas spłacania zobowiązań i dążenia do zamknięcia działalności. No właśnie... Wiadomo, ze pewnych gór finansowo nie da się przeskoczyć... Pozostała mi tylko jedna należność na blisko 10tyś zł, ale moja firma od 1 lutego jest już zamknięta - wykreślona z Ewidencji Działalności Gospodarczej, a fakt zgłoszony gdzie trzeba i rozliczony z US. Wierzyciel (firma) w której jeszcze zalegam 10tys przekazał sprawę do (mało grzecznej) firmy windykacyjnej, która przesyła mi listy o treści "nasi windykatorzy, którzy będą Pana nachodzić, to osoby o niewyczerpanych pokładach energii i nie zrezygnują dopóki nie osiągną celu {...} zastosują wszelkie możliwe środki {...} to tylko przykłady czynności jakie zastosujemy..." itd. OK ja to wszystko rozumiem, wiem że jestem ten ZŁY i zdaję sobie sprawę z konsekwencji, jak również z tego, ze nie jestem złodziejem i dług oddam jak tylko będę w stanie. Próbowałem rozmawiać bezpośrednio z wierzycielem, ale tu słyszę jeszcze lepsze rzeczy: np smsy treści: oddaj kase natychmiast bo jesli nie to wpadnę do ciebie do domu na kawę i chętnie się poznam z twoją rodziną"... Co to ma w ogóle znaczyć? Wara od mojej rodziny.
Co mam robic by się przed nimi ratować... Czy wysłac jakieś pismo, ze firma taka i taka została zlikwidowana a jej zobowiązanie zostanie uregulowane w ciagu X czasu? A może źle zrobiłem? Może teraz dałem im prawo do jakiegoś ostrego działania... Powiem tak: nigdy nie znałem się dobrze na prawie papierach i finansach - potrzebuję pomocy: CO BĘDZIE NAJLEPSZYM rozwiązaniem by mieć jeszcze czas na spłatę, a nie być nękanym.
Proszę o pomoc
Mam pewien problem i nie wiem kompletnie jak do tego podejść. Bardzo proszę przeczytajcie i doradźcie. Od 2005 roku prowadziłem działalność gospodarcza, która rozwijała się bardzo pięknie, jednak pewne okoliczności spowodowały załamanie i depresję (nie będę głębiej wchodził w ten temat), przez co firma (nie wspominając o rodzinie) poszybowała w dół... Ostatni rok to był czas spłacania zobowiązań i dążenia do zamknięcia działalności. No właśnie... Wiadomo, ze pewnych gór finansowo nie da się przeskoczyć... Pozostała mi tylko jedna należność na blisko 10tyś zł, ale moja firma od 1 lutego jest już zamknięta - wykreślona z Ewidencji Działalności Gospodarczej, a fakt zgłoszony gdzie trzeba i rozliczony z US. Wierzyciel (firma) w której jeszcze zalegam 10tys przekazał sprawę do (mało grzecznej) firmy windykacyjnej, która przesyła mi listy o treści "nasi windykatorzy, którzy będą Pana nachodzić, to osoby o niewyczerpanych pokładach energii i nie zrezygnują dopóki nie osiągną celu {...} zastosują wszelkie możliwe środki {...} to tylko przykłady czynności jakie zastosujemy..." itd. OK ja to wszystko rozumiem, wiem że jestem ten ZŁY i zdaję sobie sprawę z konsekwencji, jak również z tego, ze nie jestem złodziejem i dług oddam jak tylko będę w stanie. Próbowałem rozmawiać bezpośrednio z wierzycielem, ale tu słyszę jeszcze lepsze rzeczy: np smsy treści: oddaj kase natychmiast bo jesli nie to wpadnę do ciebie do domu na kawę i chętnie się poznam z twoją rodziną"... Co to ma w ogóle znaczyć? Wara od mojej rodziny.
Co mam robic by się przed nimi ratować... Czy wysłac jakieś pismo, ze firma taka i taka została zlikwidowana a jej zobowiązanie zostanie uregulowane w ciagu X czasu? A może źle zrobiłem? Może teraz dałem im prawo do jakiegoś ostrego działania... Powiem tak: nigdy nie znałem się dobrze na prawie papierach i finansach - potrzebuję pomocy: CO BĘDZIE NAJLEPSZYM rozwiązaniem by mieć jeszcze czas na spłatę, a nie być nękanym.
Proszę o pomoc