Giełda Wierzytelności

  • Autor wątku Autor wątku Biznes123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Biznes123

Użytkownik
Dołączył
04.2017
Odpowiedzi
207
Witam,

Czy jeśli nie możecie polubownie załatwić sprawy z dłużnikiem, to przed wysłaniem wezwania przedsądowego o zapłatę, skierowania sprawy do sądy wpisujecie takiego dłużnika na odpowiednią listę, aby inni o nim wiedzieli?

Chce dobrze zrozumieć to narzędzie, czy dopiero po wygranej sprawie sądowej mogę w pełni bezpiecznie taką firmę wpisać, bo jeśli się okaże, że umowa dostatecznie dobrze nie zabezpieczyła moich interesów i nie uzyskam nakazu zapłaty, to taki dłużnik może się mścić za dopisanie go do tej listy, jakie macie doświadczenia i przemyślenia?
 
Mówisz dość mętnie. Zasady wpisywania nierzetelnych osób fizycznych/ podmiotów gospodarczych do BIG są określone. IMHO giełdy długów (wierzytelności), to raczej wolna amerykanka - właściwie nie ma to jakiegoś oficjalnego znaczenia.
 
Ostatnia edycja:
Collaps czego nie zrozumiałeś?

I właśnie w tej wolnej amerykance chce się odnaleźć, dłużnik nie zapłacił i uważa, że nie musi, ja nie mam pewności, czy kierując sprawę do sądu będą w stanie wszystko klarownie potwierdzić, bo niestety serce jeszcze za miękkie i zaufałem osobie.

Dopytuje o to z racji otrzymania od dłużnika wiadomości z informacją, że muszę jego dane usunąć, inaczej będzie żądał odszkodowania i tutaj kolejne pytanie, kto wtedy musi udowodnić rację? Dłużnik, że nie powinien płacić, czy wykonawca, że miał prawo dopisać dłużnika do tej lity?
 
I właśnie w tej wolnej amerykance chce się odnaleźć, dłużnik nie zapłacił i uważa, że nie musi, ja nie mam pewności, czy kierując sprawę do sądu będą w stanie wszystko klarownie potwierdzić, bo niestety serce jeszcze za miękkie i zaufałem osobie.
Ale nie musi wg. niego bo? Wierzytelność przedawnioną możesz wystawić na sprzedaż, czy wpisać do BIG.

Dopytuje o to z racji otrzymania od dłużnika wiadomości z informacją, że muszę jego dane usunąć, inaczej będzie żądał odszkodowania i tutaj kolejne pytanie, kto wtedy musi udowodnić rację? Dłużnik, że nie powinien płacić, czy wykonawca, że miał prawo dopisać dłużnika do tej lity?
To zależy kto i w jakim trybie kogo pozwie. Pozew o odszkodowanie przegra, jeśli wcześniej nie pozwie Ciebie z art. 189 kpc, ale jeżeli mowa o "giełdzie wierzytelności" (nie wiadomo dokładnie co zrobiłeś, bo taka instytucja nie jest unormowania - ale zakładam, że wystawiłeś wierzytelność na sprzedaż) może sprawę załatwić łatwiej rękami prokuratury - jeśli usiłujesz sprzedać wierzytelność, która nie istnieje, i ogłaszasz taką ofertę publicznie, to jak dla mnie to klasyczny przypadek usiłowania popełnienia przestępstwa oszustwa. Wręcz książkowy - sprzedaż przedmiotu/prawa przez Internet, którego tak naprawdę się nie posiada.

Więc pytanie jest proste - ten dług istnieje w końcu czy nie?
 
Uważa, ze nie musi, bo po tym jak usługa została wykonana stwierdził, ze nie wdroży jej tak jak myślał wcześniej, umówiliśmy się, ze zapłaci- faktury zostały już wystawione, ja również poniosłem koszty i przede wszystkim w niczym tu nie zawiniłem.

Tak, wierzytelność została dodana do giełdy długów, raczej nie po to, aby ktoś ja kupił, tylko celem mobilizacji dłużnika.
Wierzytelność istnieje, FV została wysłana, dłużnik w ostatniej rozmowie powiedział, ze zapłaci, po kilku dniach braku środków na koncie, nieodebranych/odrzucanych połączeniach postanowiłem dodać go do giełdy wierzytelności i tak jak wspomniałem wcześniej, spotkało to się z szybkim protestem ze strony dluznika, ze taki dług nigdy nie istniał i robi pozew o odszkodowanie.

Ze swojej strony jedyne czego sie obawiam, to czy umowa, która spisaliśmy, czy dostatecznie mnie w tym wszystkim zabezpieczyła, niestety nie nalegałem na potwierdzenia ze strony dłużnika, ze usługa została zakończona, odebrana itp. i być może tutaj będzie próbować coś wykombinować, jeśli mu się niestety uda, to faktycznie może potem atakować o odszkodowanie za dodanie go na giełdę?
 
Kombinujesz i to w taką stronę, że faktycznie możesz mieć problemy.

Tak, wierzytelność została dodana do giełdy długów, raczej nie po to, aby ktoś ja kupił, tylko celem mobilizacji dłużnika.
I w tym celu wystawiłeś ją na sprzedaż. Nie no, w takie rzeczy to autentycznie nikt nie uwierzy.

Wierzytelność istnieje, FV została wysłana, dłużnik w ostatniej rozmowie powiedział, ze zapłaci, po kilku dniach braku środków na koncie, nieodebranych/odrzucanych połączeniach postanowiłem dodać go do giełdy wierzytelności i tak jak wspomniałem wcześniej, spotkało to się z szybkim protestem ze strony dluznika, ze taki dług nigdy nie istniał i robi pozew o odszkodowanie.
Mówię, może nawet rękami prokuratora sprawę załatwić, bo jeśli faktycznie taki dług nie istniał, to popełniłeś przestępstwo. Kwestia czy istniał czy też nie - z definicji wystawienie w internecie na sprzedaż czegoś, czego się nie posiada, jak najbardziej jest wręcz książkowym przykładem oszustwa (tu: usiłowanie, bo do sprzedaży nie doszło).

Ale o czym my tu mówimy, jak Ty sam nie wiesz, czy ten dług istnieje? Niby piszesz, że umówiliście się, że zapłaci (czyli uznał dług), no to istnieje i jest ok, na dowód masz pisemną ugodę z nim przecież. Chyba, że "umawiałeś" się "na gębę", to wtedy nie pisz, że się umówiliście, bo tego nie udowodnisz. Jak nie wiesz czy istnieje, to na wszelki wypadek egzekwuj dług tak, jak się to powinno robić - pozwij o zapłatę, uzyskaj nakaz i skieruj sprawę do komornika, a nie robisz jakieś podchody, które Ci tylko bokiem mogą wyjść.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra