Groźby karalne poprzez list wysłany pocztą

  • Autor wątku Autor wątku gośćnaforum001
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

gośćnaforum001

Stały bywalec
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
943
Witam

Dwa dni temu otrzymaliśmy z mężem list pisany na komputerze, zaadresowany również na komputerze i wysłany poprzez pocztę w Warszawie ( my też mieszkamy w Warszawie). List liczył dwie strony i zawierał mnóstwo prawdziwych danych o nas ( m.in adres zamieszkania, adresy firm męża, adresy teściów, moich rodziców itp oraz groźbę karalną, że spali nam dom i wrzuci ładunek wybuchowy do mieszkania teściów). Pod listem ( również na komputerze podpisał się dawny kolega męża), ale tak naprawdę nie mamy pewności, że to on pisał. Pokazywaliśmy ten list znajomemu policjantowi, powiedział nam, że jest prawdopodobieństwo aby komuś coś udowodnić jest bardzo nikłe i wymaga skomplikowanych procedur ( m.in pobieranie odcisków palców itd itd) a nikt w policji nie będzie sobie zawracał czymś takim głowy w przypadku jednego listu.
Nie wiem jak to wygląda, czy to prawda ? Zgłosić to na policję czy dać sobie spokój ? Czy rzeczywiście procedury są takie jak opisywał ten policjant ?
 
Jeśli obawiacie się tych gróźb - należy koniecznie zgłosić na policję.
 
Dotykaliście list swoimi palcami?
 
No tak, no przecież musieliśmy go otworzyć i przeczytać:)
 
Ja otwieram w rękawiczkach chirurgicznych nawet tuńczyka...
Ja osobiście złożyłbym zawiadomienie o przestępstwie, ewentualnie wniosek dowodowy - na poczatku o ustalenie, czy oprócz Państwa odcisków są odciski innej osoby.
 
no są, bo list czytał nasz znajomy policjant, moi rodzice nie mówiąc o tym przez ile rąk na poczcie to przeszło- poczynając od urzędniczek a kończywszy na listonoszu.
 
No ale przeciez listu w środku nie dotykał listonosz, chyba że to kartka pocztowa była. Tak czy owak, jesli Państwo czują się zagrożeni, nalezy to zgłosić. Groźby czasem się powtarzają.
 
Listu ( w środku) dotykałam ja, mój mąż, moi rodzice, moi teściowie oraz 2 pary znajomych którym pokazaliśmy go w trakcie imienin męża. To od nas wszystkich będą brać odciski ?
 
No rzeczywiście raczej nie będą, zapewne nic już nie zostało z odciskó, które mogłyby być, choć pewnie ich i tak nie było.
 
taaak....- trzeba było całemu miastu pokazać ,a później chcieć żeby jeszcze dało radę ściągnąć paluchy...
 
No to już teraz na pewno poziomka40 będzie wiedziała co robić na drugi raz.
"W rękawiczkach chirurgicznych" - dobre :D
 
O matko:)

Czyli nie ma szans na udowodnienie koledze męża ( bo jednak podejrzewamy jego) czegokolwiek ?
wychodzi na to, ze kazdy może sobie pocztą wysłać dowolny list o dowolnej treści.
 
Dziś rano mąż znalazł w skrzynce pocztowej list już bez gróźb, ale za to z wyzwiskami wobec nas i od razu poszedł z nim i z poprzednim na komende. I co usłyszał ? " może pan złożyć doniesienie, ale szukanie sprawcy to szukanie igły w stogu siana". Nawet jeśli wezwiemy osobę którą pan podejrzewa na przesłuchanie, ona się nie przyzna - to nie jesteśmy w stanie jej nic udowodnić". Gdy mąż zasugerował odciski palców - oficer dyżurny i drugi policjant uderzyli wsmiech i powiedzieli " Proszę pana, czy pan zdaje sobie sprawę z tego jakie są procedury pobierania odcisków palców, przez ile rąk i palców na poczcie te listy przeszły, ile musielibyśmy pobrać tych odcisków? A to kosztowne, my nie mamy środków czy pan wie ile kosztuje godzina pracy technika ?
Słuchajcie wychodzi na to, że pocztą czy z cafe internet można wysłać wszystko ? Napiszcie mi czy rzeczywiście ci policjanci mówili prawdę, ja zdaje sobie sprawe jakie sa realia na policji, brakuje ludzi i że policja jest niedofinansowana i w ogóle- czy zwyczajnie chcieli nas zbyć ?
 
Owszem, mówili prawdę.
Co do gróźb - muszą one wzbudzać uzasadnioną obawę ich spełnienia. W opisywanym przypadku wg mnie trudno przyjąć, aby rzeczywiście obawa była uzasadniona.
 
Powrót
Góra