F
fernir
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2009
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
jestem tu nowy więc wybaczcie, jeśli naruszyłem jakieś forumowe zasady o których jeszcze nie wiem, choć przyznaję, że starałem się przeczytać ze zrozumieniem zasady i reguły obowiązujące na forum.
Mieszkam w małym miasteczku z mamą w bloku a nad nami mieszka rodzina, która odkąd pamiętam za nic miała sobie ciszę nocną po godz. 22. Po kilku latach zwracania uwag, na które rodzina reagowała bardzo agresywnie odnośnie przestrzegania obowiązującej ciszy nocnej, nawet dochodziło do pobicia mojej mamy przy policjantach (miałem wtedy około 7-9 lat), postanowiłem złożyć doniesienie do prokuratury odnośnie składania gróźb karalnych i zakłócania ciszy nocnej. W tej chwili prowadzone są postępowania przeciwko tym państwu, jedno o zakłócanie ciszy nocnej a drugie o groźby karalne. Na cele spraw zakupiłem dyktafon i nagrałem kilka godzin przesuwania mebli i stukania (straszna akustyka w mieszkaniu), oraz udało mi się utrwalić groźby wypowiadane pod moim adresem przez jedną z osób które tam mieszkają. Wszystko oczywiście dostarczyłem na policję.
Dzisiejszej nocy sąsiadka z góry, pod wpływem alkoholu, zaczęła dzwonić domofonem do mnie w celu wyciągnięcia mnie na zewnątrz. Gdy to nie przyniosło skutku zaczęła kopać drzwi grożąc mi. Nie czekając zadzwoniłem na policje. W pewnym momencie usłyszałem jak coś wpada do mieszkania, okazało się, że ów sąsiadka wybiła w drzwiach wejściowych (dość solidnie wyglądających) otwór wielkości głowy dorosłego człowieka. Dziura znajduje się przy samej klamce. Po chwili sąsiadka zaszyła się w domu. Policja na miejscu (czyli u mnie w przedpokoju) wykonała zdjęcia drzwi i udała się na górę do sąsiadów (mieszkają bezpośrednio nade mną), niestety nikt im nie otworzył. Policjanci odjechali, a po kilkunastu minutach usłyszałem sąsiadkę pod drzwiami wypowiadającą groźby i majstrującą przy uszkodzonych drzwiach. Postanowiłem, że ponownie zadzwonię, policja pojawiła się szybciej, niestety sąsiadka po raz kolejny ukryła się w domu. Nie obyło się bez stukania do rana.... (norma).
Po godzinie 6 udałem się na komisariat w celu złożenia doniesienia o przestępstwie. Pan policjant poinformował mnie, ze to wszystko zostanie dołączone do materiałów w sprawie o groźby karalne. Zapytałem się, czy nie zechcieliby przesłuchać pani, i zbadać jej stopę, którą prawdopodobnie uszkodziła mi drzwi oraz przebadać alkomatem. Otrzymałem odpowiedź, że nie mogą i że kobieta zostanie przesłuchana w późniejszym terminie.
Gdy dziś wróciłem od rodziny po południu, zauważyłem wypalone zapałki leżące w przerwie między drzwiami...
Nie wiem co mam robić, czuję się jak w jakimś chorym filmie.
Skończyło się tak że zostałem z dziurawymi drzwiami (całe szczęście, że posiadam jeszcze jedne) i z niezbyt komfortowym uczuciem.
W tym miasteczku wszyscy się niby znają i mam takie uczucie, że Ci państwo są traktowani ulgowo przez policję, choć może to tylko moje subiektywne uczucie.
Czy ktoś może mi poradzić, co w tej sprawie mógłbym zrobić?
Pozdrawiam Serdecznie
jestem tu nowy więc wybaczcie, jeśli naruszyłem jakieś forumowe zasady o których jeszcze nie wiem, choć przyznaję, że starałem się przeczytać ze zrozumieniem zasady i reguły obowiązujące na forum.
Mieszkam w małym miasteczku z mamą w bloku a nad nami mieszka rodzina, która odkąd pamiętam za nic miała sobie ciszę nocną po godz. 22. Po kilku latach zwracania uwag, na które rodzina reagowała bardzo agresywnie odnośnie przestrzegania obowiązującej ciszy nocnej, nawet dochodziło do pobicia mojej mamy przy policjantach (miałem wtedy około 7-9 lat), postanowiłem złożyć doniesienie do prokuratury odnośnie składania gróźb karalnych i zakłócania ciszy nocnej. W tej chwili prowadzone są postępowania przeciwko tym państwu, jedno o zakłócanie ciszy nocnej a drugie o groźby karalne. Na cele spraw zakupiłem dyktafon i nagrałem kilka godzin przesuwania mebli i stukania (straszna akustyka w mieszkaniu), oraz udało mi się utrwalić groźby wypowiadane pod moim adresem przez jedną z osób które tam mieszkają. Wszystko oczywiście dostarczyłem na policję.
Dzisiejszej nocy sąsiadka z góry, pod wpływem alkoholu, zaczęła dzwonić domofonem do mnie w celu wyciągnięcia mnie na zewnątrz. Gdy to nie przyniosło skutku zaczęła kopać drzwi grożąc mi. Nie czekając zadzwoniłem na policje. W pewnym momencie usłyszałem jak coś wpada do mieszkania, okazało się, że ów sąsiadka wybiła w drzwiach wejściowych (dość solidnie wyglądających) otwór wielkości głowy dorosłego człowieka. Dziura znajduje się przy samej klamce. Po chwili sąsiadka zaszyła się w domu. Policja na miejscu (czyli u mnie w przedpokoju) wykonała zdjęcia drzwi i udała się na górę do sąsiadów (mieszkają bezpośrednio nade mną), niestety nikt im nie otworzył. Policjanci odjechali, a po kilkunastu minutach usłyszałem sąsiadkę pod drzwiami wypowiadającą groźby i majstrującą przy uszkodzonych drzwiach. Postanowiłem, że ponownie zadzwonię, policja pojawiła się szybciej, niestety sąsiadka po raz kolejny ukryła się w domu. Nie obyło się bez stukania do rana.... (norma).
Po godzinie 6 udałem się na komisariat w celu złożenia doniesienia o przestępstwie. Pan policjant poinformował mnie, ze to wszystko zostanie dołączone do materiałów w sprawie o groźby karalne. Zapytałem się, czy nie zechcieliby przesłuchać pani, i zbadać jej stopę, którą prawdopodobnie uszkodziła mi drzwi oraz przebadać alkomatem. Otrzymałem odpowiedź, że nie mogą i że kobieta zostanie przesłuchana w późniejszym terminie.
Gdy dziś wróciłem od rodziny po południu, zauważyłem wypalone zapałki leżące w przerwie między drzwiami...
Nie wiem co mam robić, czuję się jak w jakimś chorym filmie.
Skończyło się tak że zostałem z dziurawymi drzwiami (całe szczęście, że posiadam jeszcze jedne) i z niezbyt komfortowym uczuciem.
W tym miasteczku wszyscy się niby znają i mam takie uczucie, że Ci państwo są traktowani ulgowo przez policję, choć może to tylko moje subiektywne uczucie.
Czy ktoś może mi poradzić, co w tej sprawie mógłbym zrobić?
Pozdrawiam Serdecznie
Ostatnia edycja: