G
Grahamka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2016
- Odpowiedzi
- 1
Witam
Mam taką zagwozdkę.
Kupiłem 3 miesiące temu wiertarkę w sklepie internetowym, dość dobrej jakości, trochę nią powierciłem, niby wszystko ok. Po dwóch miesiącach odpadł element modułu regulującego głębokość wiercenia, bardzo rzadko używany. Nie było to uszkodzenie mechaniczne z mojej strony (nie da się tego uszkodzić z zewnątrz), po prostu po odkręceniu śruby, w celu ustawienia głębokości, wypadła blokada/zawleczka, jak się okazało była pęknięta. Akurat wiertarki używałem na zewnątrz, upadło to w trawę, więc całości tego elementu nie znalazłem. Niby nic wielkiego, rzadko używane, można przeboleć.
Stwierdziłem jednak, że napiszę do sklepu aby podali mi wymiary tej blokady, lub zdjęcie, mógłbym sobie sam dorobić i nie byłoby problemu. No i tu zaczyna się robić ciekawie.
Sklep odpisał abym kontaktował się z serwisem. Ok, napisałem do serwisu, koszt całego modułu to 25zł i mogą mi to przesłać. Tylko czemu mam za to płacić? Napisałem do sklepu, że są to takie koszta, niech mi to doślą pocztą w ramach niezgodności towaru z umową. Sklep przemilczał temat. Napisałem wtedy już oficjalnie, że proszę o doprowadzenie sprzętu do zgodności z umową, może być poprzez przesłanie mi uszkodzonego elementu/modułu, aby obniżyć koszt przesyłek. Dołączyłem zdjęcia oraz odpowiedź serwisu z informacją który to moduł. Sklep odpisał, że tej wady nie było jak kupowałem (sic!), nie uznają moich roszczeń i jedynie co mogą zrobić to przyjąć to w ramach gwarancji, nie zgadzając się na ścieżkę niezgodności z umową.
Podejrzewam, że w tym jest jakiś haczyk, który pozwoli im odrzucić moje roszczenia. Co mogą z tym zrobić jeśli przyjmę ich ofertę? Co ja mogę dalej z tym zrobić?
Śmieszne jest dla mnie to, że poważny (tak myślałem) sklep robi takie problemy z elementem wartym 25zł.
Mam taką zagwozdkę.
Kupiłem 3 miesiące temu wiertarkę w sklepie internetowym, dość dobrej jakości, trochę nią powierciłem, niby wszystko ok. Po dwóch miesiącach odpadł element modułu regulującego głębokość wiercenia, bardzo rzadko używany. Nie było to uszkodzenie mechaniczne z mojej strony (nie da się tego uszkodzić z zewnątrz), po prostu po odkręceniu śruby, w celu ustawienia głębokości, wypadła blokada/zawleczka, jak się okazało była pęknięta. Akurat wiertarki używałem na zewnątrz, upadło to w trawę, więc całości tego elementu nie znalazłem. Niby nic wielkiego, rzadko używane, można przeboleć.
Stwierdziłem jednak, że napiszę do sklepu aby podali mi wymiary tej blokady, lub zdjęcie, mógłbym sobie sam dorobić i nie byłoby problemu. No i tu zaczyna się robić ciekawie.
Sklep odpisał abym kontaktował się z serwisem. Ok, napisałem do serwisu, koszt całego modułu to 25zł i mogą mi to przesłać. Tylko czemu mam za to płacić? Napisałem do sklepu, że są to takie koszta, niech mi to doślą pocztą w ramach niezgodności towaru z umową. Sklep przemilczał temat. Napisałem wtedy już oficjalnie, że proszę o doprowadzenie sprzętu do zgodności z umową, może być poprzez przesłanie mi uszkodzonego elementu/modułu, aby obniżyć koszt przesyłek. Dołączyłem zdjęcia oraz odpowiedź serwisu z informacją który to moduł. Sklep odpisał, że tej wady nie było jak kupowałem (sic!), nie uznają moich roszczeń i jedynie co mogą zrobić to przyjąć to w ramach gwarancji, nie zgadzając się na ścieżkę niezgodności z umową.
Podejrzewam, że w tym jest jakiś haczyk, który pozwoli im odrzucić moje roszczenia. Co mogą z tym zrobić jeśli przyjmę ich ofertę? Co ja mogę dalej z tym zrobić?
Śmieszne jest dla mnie to, że poważny (tak myślałem) sklep robi takie problemy z elementem wartym 25zł.