Gwarancja na oprogramowanie internetowe

  • Autor wątku Autor wątku alth
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

alth

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2008
Odpowiedzi
3
Witam,

nie wiem czy w dobrym temacie, ale mam taki problem.
Mam firmę, podpisałem umowę na wykonanie oprogramowania we flashu z drugą firmą. Oprogramowanie zostało wykonane, finalne rozliczenia zamknięte, protokół zdawczo-odbiorczy podpisany, klient zadowolony.

Problem w tym, że minęło 5 miesięcy, a klient nagle obudził się, że coś mu działa nie tak w programie, pomimo wcześniejszych testów i ustaleń. Nie udzielałem mu ani okresu serwisowego, ani gwarancji pisemnej, ani słownej na to oprogramowanie (na co z resztą była ogólna zgoda). Klient robi mi straszną awanturę, nie wiem co mam z nim zrobić, kilka miesięcy temu wszystko przy zamykaniu umowy było ok, teraz jest zonk. Wiem, że usługi informatyczne są zupełnie inaczej traktowane jak towar, ale prawdę powiedziawszy nawet nie wiem w jakim ujęciu mam traktować tą sytuację - reklamację? Prosze o pomoc.
 
Myślę, że działa tu rękojmia (o ile nie została wyłączona w umowie), która standardowo trwa 1 rok.

Czy błąd to rzeczywiście błąd czy też wynika z niezrozumienia (przez którąś ze stron) jak to ma/miało działać?
 
No właśnie kwestia jest tutaj dość skomplikowana - pod koniec zlecenia i ostatnich poprawek - klient testował oprograomowanie i je przyjął, teraz przy tej samej operacji coś mu jeszcze brakuje, chociaż oprogramowanie z tego co widzę działa dokładnie tak samo jak działało wcześniej. Pytanie jest takie czy po prostu zignorować ten problem czy przyjąć jego uwagi i dać mu jakiś (jaki?) termin na dodatkowe testy i poprawę? To drugie wiązałoby się niestety z kosztami dodatkowymi, co nie uśmiecha mi się za bardzo po wcześniejszej pełnej akceptacji tematu i rozliczeniu pełnym programistów. Pytanie czy da się z tego jakoś wybrnąć biorąc pod uwagę umówione fakty o któyrch pisałem we wcześniejszym poście?
 
Czyli to tak zwane rozszerzenie?
Takie coś zazwyczaj jest dodatkowo płatne.
 
No tak, tylko on się upiera, że to miało być już w oryginale i tutaj jest problem. Nie ma rzecz jasna na to żadnego zapisu w postaci aneksu, że to akurat tak dokładnie miało wyglądać, dla mnie wiążące są finalne testy i zamknięcie tematu z pełnym rozliczeniem. Jak w takiej sytuacji moja pozycja wygląda wg prawa - obowiązują nas finalne ustalenia z testów i akceptacja czy jakiekolwiek uwagi kilka miesięcy po fakcie? Klient widział co odbiera.

Dzięki za szybikie odpowiedzi :)
 
Powrót
Góra