R
rexxx
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2013
- Odpowiedzi
- 14
Witam,
Zanim uderzę do rzecznika praw konsumenta i zacznę robić "zadymę", to zapytam Was.
Otóż w dniu 22.04.2014 zakupiłem telefon. Według karty gwarancyjnej wyświetlacz ma gwarancję 6msc. (na fakturze jest informacja o 24msc). Jest to dosyć istotne, ponieważ cała zabawa jest związana właśnie z tym elementem.
W październiku 2014r. (przed 22.10) oddałem telefon na gwarancje, zgłaszając usterkę (nie dało się go włączyć, ani wyłączyć gdy już się włączył). Po ok 2 tygodniach telefon wrócił. Pracuję za granicą, więc wziąłem telefon ze sobą, gdzie po tygodniu znów się zepsuł mając dokładnie te same objawy. Po powrocie do Polski, zaniosłem telefon do naprawy (17.12.2014) zgłaszając tę samą usterkę i dołączając pismo z prośbą o wymianę telefonu na nowy, ponieważ usterka się powtórzyła. Dziś, czyli 28.01.2015 odebrałem telefon z gwarancji i zostałem poinformowany, że element który jest zepsuty, czyli wyświetlacz, nie jest już objęty gwarancją. Mogę co najwyżej odpłatnie naprawić u nich element.
Moje pytania są dwa.
Czy istnieje szansa, że firma robi mnie w balona i liczy, że skoro się nie znam, to przyjmę na klatę, że zepsuty jest na 100% wyświetlacz i przestanę zawracać gitarę?
Czy istnieje szansa, że firma nie naprawiając usterki za pierwszym razem, czekała aż minie 6msc okresu gwarancyjnego, żeby napisać mi słodkie "go fuck yourself"?
Co począć?
Zanim uderzę do rzecznika praw konsumenta i zacznę robić "zadymę", to zapytam Was.
Otóż w dniu 22.04.2014 zakupiłem telefon. Według karty gwarancyjnej wyświetlacz ma gwarancję 6msc. (na fakturze jest informacja o 24msc). Jest to dosyć istotne, ponieważ cała zabawa jest związana właśnie z tym elementem.
W październiku 2014r. (przed 22.10) oddałem telefon na gwarancje, zgłaszając usterkę (nie dało się go włączyć, ani wyłączyć gdy już się włączył). Po ok 2 tygodniach telefon wrócił. Pracuję za granicą, więc wziąłem telefon ze sobą, gdzie po tygodniu znów się zepsuł mając dokładnie te same objawy. Po powrocie do Polski, zaniosłem telefon do naprawy (17.12.2014) zgłaszając tę samą usterkę i dołączając pismo z prośbą o wymianę telefonu na nowy, ponieważ usterka się powtórzyła. Dziś, czyli 28.01.2015 odebrałem telefon z gwarancji i zostałem poinformowany, że element który jest zepsuty, czyli wyświetlacz, nie jest już objęty gwarancją. Mogę co najwyżej odpłatnie naprawić u nich element.
Moje pytania są dwa.
Czy istnieje szansa, że firma robi mnie w balona i liczy, że skoro się nie znam, to przyjmę na klatę, że zepsuty jest na 100% wyświetlacz i przestanę zawracać gitarę?
Czy istnieje szansa, że firma nie naprawiając usterki za pierwszym razem, czekała aż minie 6msc okresu gwarancyjnego, żeby napisać mi słodkie "go fuck yourself"?
Co począć?
Ostatnia edycja: