Handel linuxem??

  • Autor wątku Autor wątku komornikzmc
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

komornikzmc

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
16
Jaka grozi kara za sprzedawanie Linuxa??
 
Linux jest na licencji GNU, więc w potocznym języku jest darmowy. Jeżeli został sprzedany na płycie, to można powiedzieć, że koszt nośnika i wypalenie (ew. przesyłki) jest taki duży. Nie powinno być z tym kłopotów.

A co do kary to odpowiem cytatem (przetłumaczona wersja GNU).
Niniejszy program rozpowszechniany jest z nadzieją, iż będzie on
użyteczny - jednak BEZ JAKIEJKOLWIEK GWARANCJI, nawet domyślnej
gwarancji PRZYDATNOŚCI HANDLOWEJ albo PRZYDATNOŚCI DO OKREŚLONYCH
ZASTOSOWAŃ. W celu uzyskania bliższych informacji - Powszechna
Licencja Publiczna GNU.
Oznacza to, że kary za sprzedaż nie ma.
 
A jacy "jelenie" kupują Linuxa?????????????? :D
 
Czy ludzie ne znają pojęć open source oraz free software? :rolleyes:
 
Może chca mieć orginalnie wytłoczona płyte :)
 
komornikzmc napisał:
Jaka grozi kara za sprzedawanie Linuxa??
normalna, jak za naruszanie każdej warunków każdej innej licencji - w tym przypadku byłby to Art.79. upaipp :D

W licencji GNU GPL jest wyraźny zakaz sprzedaży oprogramowania objętego tą licencją. Można jedynie pobierać za koszty nośników i transportu. I powiedzmy, że tak właśnie na tych aukcjach jest... :D

@ playkiller: a to co cytujesz, to jedynie klauzula zdejmująca z twórców jakąkolwiek odpowiedzialność za działanie programu... czyli użytkujcie go se ludziska na własne ryzyko...:D
 
chris - a co powiesz o np Mandrivie, dystrbucji linuxa sprzedawanej za dość grube pieniądze zgodnie z prawem ;>
 
_chris_ napisał:
normalna, jak za naruszanie każdej warunków każdej innej licencji - w tym przypadku byłby to Art.79. upaipp :D

W licencji GNU GPL jest wyraźny zakaz sprzedaży oprogramowania objętego tą licencją. Można jedynie pobierać za koszty nośników i transportu. I powiedzmy, że tak właśnie na tych aukcjach jest... :D

@ playkiller: a to co cytujesz, to jedynie klauzula zdejmująca z twórców jakąkolwiek odpowiedzialność za działanie programu... czyli użytkujcie go se ludziska na własne ryzyko...:D
Nie zupełnie Chris. Dystrybutorzy nie mogą pobierać opłaty za sam kernel który jest faktycznie darmowy. Jednakże budowa linuksa (modułowa) umożliwia dodawanie i sprzedawanie komercyjnych, własnych rozwiązań.

Początkowo Torvalds udostępnił Linuksa na licencji zabraniającej użycia komercyjnego. Szybko jednak została ona zmieniona na GPL (w wersji drugiej). Licencja zezwala na rozpowszechnianie i sprzedaż oryginalnych bądź zmodyfikowanych kopii jądra, ale wymaga zachowania tej licencji dla kolejnych kopii oraz udostępnienia kodu źródłowego.

Linus Torvalds określił wybór GPL jako licencji dla jądra Linuksa jako "najlepszą rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłem".

Jedno z najczęstszych pytań dotyczących licencji GPL dla Linuksa dotyczy kwestii traktowania modułów jądra w prawie autorskim jako "dzieł pochodnych", które w myśl licencji GPL powinny być objęte tą samą licencją. Torvalds przedstawił swoje zdanie, że programy które używają jedynie ograniczonego, "publicznego" zestawu interfejsów jądra nie muszą być "dziełami pochodnymi", zezwalając na tworzenie niezgodnych z GPL, dostępnych jedynie w binarnej (wykonywalnej) formie sterowników i innych modułów. Nie wszyscy twórcy jądra zgadzają się z tą interpretacją, niemniej nawet sam Torvalds zaznacza, że wiele modułów należy uznać za dzieła pochodne. Uważa również, że "moduły są domyślnie dziełami pochodnymi"; ostatecznie wyjaśnienie tej kwestii może nastąpić na drodze prawnej.

Drugą sprawą jest to, że wiele firm, fundacji itp. pobiera opłatę ("sprzedając linuksa") za pomoc i wsparcie techniczne.

Tak więc jest to zgodne z warunkami licencjonowania GNU GPL i LGPL.
 
Dombel napisał:
Drugą sprawą jest to, że wiele firm, fundacji itp. pobiera opłatę ("sprzedając linuksa") za pomoc i wsparcie techniczne.
.
Identyczna sytuacja występuje również z pakietem Openoffice pod Windows, który pewna polska firma usiłuje sprzedawać.
 
xdcc napisał:
Identyczna sytuacja występuje również z pakietem Openoffice pod Windows, który pewna polska firma usiłuje sprzedawać.

I z tego co wiem to z powodzeniem sprzedaje. Swoją drogą, to w pewnym momencie był boom na takie płatne dystrybucje, a wiązał się on ze sposobem interpretowanie freeware'u i open source przez US. Naliczał on bowiem (traktując po swojemu przepisy) podatek od średniej wartości rynkowej oprogramowania (traktowane to było jako nieodpłatne świadczenie usług) czyli od analogicznych wersji autorstwa MS. Do dziś wielu adminów woli dmuchać na zimne i kupuje dystrybucje dołączane do czasopism.
 
Dombel napisał:
I z tego co wiem to z powodzeniem sprzedaje. Swoją drogą, to w pewnym momencie był boom na takie płatne dystrybucje, a wiązał się on ze sposobem interpretowanie freeware'u i open source przez US. Naliczał on bowiem (traktując po swojemu przepisy) podatek od średniej wartości rynkowej oprogramowania...

No właśnie.
Interesuje mnie dystrybucja takiego oprogramowania dla firm. Chciałbym sprzedawać płytki z linuxem / openoffice`m (koszt to płyta + czas poświęcony na ściągnięcie i nagranie) nie tylko osobom prywatnym, które nie mają możliwości np. ściągnięcia, ale również firmom... i tutaj moje pytanie.
Firmy, które chcą używać oprogramowania opensource muszą/chcą mieć dokument stwierdzający legalne pozyskanie oprogramowania choćby w przypadku kontroli z US. Czy dokument (FVat) zawierający informację, że dostarczyłem omawiane oprogramowanie na nośniku wystarczy w przypadku takiej kontroli?

Będę wdzięczny za odpowiedzi.

Pozdrawiam.
Dominiq
 
Firma niech powie, że sama sobie nagrała.

Wracając do kwestii legalności sprzedaży linuxa, to może by włączyć w koszty oprócz płyty, prądu, internetu jeszcze nasz własny czas, a ten jest bezcenny :)

Sam kilka razy kupilem linuxa na CD, bo mam wolnego neta (wies), czasem wolę zapłacić za już sciągniete i nagrane najnowsze wersje np. Ubuntu 12 za 5,30zł (przesyłka wliczona) niż gdzies pobierać, płyta, a później wypalać. Chodzi mi o to, że sprzedaż linuxa nie musi być wcale "skokiem na kasę", bo Ty i klient są zadowoleni a i twórca chyba nie ma nic przeciwko przeciwko takiej formie dystrybucji, co innego jakby się zarabiało na tym 100zł, a tak to zysk liczony w zł, ale takie usługi też są potrzebne.

Podsumowując: sprzedajemy nasz czas poświęcony na to, że klient nie musi ruszać się z miejsca, płłytę dvd, koszty energii, a sam system gratis, bo jest darmowy.

Co o tym myslicie?
 
Co do zasady - program na licencji GPL można rozpowszechniać odpłatnie jeśli jest z nim coś od Ciebie, czego nie udostępniasz na zasadach GPL (np sprzedaż podręczników w formacie PDF do OpenOffice z płytkami z programem jest całkiem legalna i uczciwa - program jest za free, płacisz za podręcznik). Co do sprzedaży "czasu poświęconego" - owszem można oferować usługę pobrania i wypalenia Linuksa, za którą klient zapłaci (jak np ma wolne łącze a chce całego Debiana, który waży bodajże 5x DVD) albo jeśli j/w wyświadczysz przy okazji usługę dla kupującego - np przygotujesz distro z innym interfejsem graficznym albo zestawem aplikacji/sterów oraz ich prekonfiguracja niż domyślne w danym distrze.
 
Witam, czyli tak, bedę sprzedawał instrukcje obsługi 1-3 stronowe konfiguracji linuxa, płytka gratis. Tylko właśnie czy znajdą się nabywcy, oto jest pytanie.
 
Powrót
Góra