E
extremeee
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
23 kwietnia zjawiłem się w agencji pracy w Holandii.
Na przywitanie, gdy przybyłem do biura pewna mało gadająca dziewczyna zawołała mnie do siebie i powiedziała, że to formalność, bo będę jeździł do pracy. Podpisałem dokument w języku Holenderskim i gdy chciałem poprosić o kopię to ta dziewczyna uciekła, rzucając mi na stół kluczyki.
Po czym przejęła mnie druga Pani z uitzendbureau i od niej dostałem już dokumenty potrzebne do pracy.
3 dni później z tego samochodu skradli tablice rejestracyjne. Źle zrobiłem że zgłaszałem to do biura bo trzeba było dzwonić na policję
Ponoć oni mieli dzwonić
Te auto zostawiłem pod biurem a kilka dni później zostało przestawione.
Mam zdjęcia tego auta.
Niedawno jak zajrzałem tam to było brudno a ja takiego auta nie zostawiłem. (mam zdjęcia)
To auto nie było agencyjne tylko od osoby prywatnej i obawiam się że dałem się nabrać.
Moja wina głupota wielka trzeba było nie podpisywać i uciekać z tej agencji.
Jak będę miał teraz odsetki to już koniec będzie ze mną?
Ja nie wiem co na tym piśmie było a byłem przekonany że to pracownica tego uitzendbureau.
Pytałem się w biurze kto jest właścicielem tego auta ale oni mówią żebym się tym nie przejmował. A oni juz chyba wiedzą oco chodzi.
Czy są szanse na wybronienie się ?
Co mi może grozić?
Obawiam się że celowo doszło do oszustwa.
Niemam żadnych dokumentów by ustalić kto był stroną umowy.
23 kwietnia zjawiłem się w agencji pracy w Holandii.
Na przywitanie, gdy przybyłem do biura pewna mało gadająca dziewczyna zawołała mnie do siebie i powiedziała, że to formalność, bo będę jeździł do pracy. Podpisałem dokument w języku Holenderskim i gdy chciałem poprosić o kopię to ta dziewczyna uciekła, rzucając mi na stół kluczyki.
Po czym przejęła mnie druga Pani z uitzendbureau i od niej dostałem już dokumenty potrzebne do pracy.
3 dni później z tego samochodu skradli tablice rejestracyjne. Źle zrobiłem że zgłaszałem to do biura bo trzeba było dzwonić na policję
Ponoć oni mieli dzwonić
Te auto zostawiłem pod biurem a kilka dni później zostało przestawione.
Mam zdjęcia tego auta.
Niedawno jak zajrzałem tam to było brudno a ja takiego auta nie zostawiłem. (mam zdjęcia)
To auto nie było agencyjne tylko od osoby prywatnej i obawiam się że dałem się nabrać.
Moja wina głupota wielka trzeba było nie podpisywać i uciekać z tej agencji.
Jak będę miał teraz odsetki to już koniec będzie ze mną?
Ja nie wiem co na tym piśmie było a byłem przekonany że to pracownica tego uitzendbureau.
Pytałem się w biurze kto jest właścicielem tego auta ale oni mówią żebym się tym nie przejmował. A oni juz chyba wiedzą oco chodzi.
Czy są szanse na wybronienie się ?
Co mi może grozić?
Obawiam się że celowo doszło do oszustwa.
Niemam żadnych dokumentów by ustalić kto był stroną umowy.
Ostatnia edycja: