K
kacel
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2018
- Odpowiedzi
- 25
Witam, dwa lata temu zginął mój wujek pod kołami samochodu. Byłem przy wypadku co bardzo źle wpłynęło na mój stan zdrowia. Sprawca został puszczony wolno, prokuratura uznała, że nie ma dowodów na winę sprawcy i sprawca nie stanął przed sądem, moja kancelaria wysłała apelację (odwołała się od decyzji) biegli nie wiedzieli nic dosłownie nic, z jaką prędkością jechał. Kancelaria obiecała krocie z odszkodowania i zadośćuczynienia. Miesiąc temu sprawa się ruszyla, przyjechał ubezpieczyciel, który stwierdził, że jest w stanie wypłacić 15 tysięcy euro informując, że w Holandii nie ma czegoś takiego jak zadośćuczynienie. Kancelaria obiecywała po 400 tysięcy zł dla bliskich i dla ojca zmarłego, który stracił żywiciela. Dzwoni teraz adwokat i mówi, ze z tych 15 tysięcy jest w stanie sądownie wywalczyć maks 20 i to tylko dla ojca zmarłego. Nie żyją dwie osoby, jedna jest jak roślina (tak bo sprawca w wypadku zabił dwóch rowerzystów i jednego ciężko ranił), sprawca jest na wolności, cieszy się życiem, pracuję, nie zostały mu postawione nawet zarzuty.. nie odpowie za nic dodatkowo za śmierć bliskiej osoby od ubezpieczyciela rodzina ma dostać 50 tysięcy zły(bo 20% bierze kancelaria) nie mam pojęcia co robić w tej sytuacji czy jest w stanie ktoś pomóc pokierować jak to wygląda jak można sprawę ugryźć?