Inny dokument potwierdzający jako zwolnienie z noszenia maseczki

  • Autor wątku Autor wątku dyletant22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dyletant22

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2020
Odpowiedzi
21
Ciekawi mnie jedna rzecz.

Jedna ze znajomych sporządziła sobie tzw "inny dokument potwierdzający" Sama go podpisała i dzięki temu bez problemu weszła do marketu a nawet na komisariat policji bez zakrywania ust, co nagrała jako dowód, że nie kłamie. W dokumencie napisała, że ma problemu z samodzielnym zakrywaniem i powołała się na rozporządzenie, w którym czarno na białym istnieje możliwość powołania się na taki dokument zamiast zaświadczenia lekarskiego:

§ 25. 6. "W przypadku, o którym mowa w ust. 3 pkt 3, jest wymagane przedstawienie, na żądanie Policji, straży gminnej, Straży Granicznej w lotniczych przejściach granicznych, a na obszarze kolejowym, w pociągach oraz w pomieszczeniach przeznaczonych do obsługi podróżnych korzystających z transportu kolejowego na dworcach kolejowych również na żądanie straży ochrony kolei, zaświadczenia lekarskiego lub INNEGO DOKUMENTU POTWIERDZAJĄCEGO całościowe zaburzenia rozwoju, zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność intelektualną w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim lub trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa."

Z tego, co mi wiadomo, patrole policji, czy straży miejskiej też przyjmują to jako ważny dokument.

Chętnie dowiem, jak to jest z tym "innym dokumentem potwierdzającym". Czy to ja sam mogę sobie potwierdzić? To jest bardzo istotne moim zdaniem, kwestia tego, kto ma to potwierdzić. Bo jak nie lekarz to kto? Chyba nie ksiądz. W moim banku powiedzieli mi, że tak to każdy by sobie wypisywał i sobie potwierdzał, co jest według nich absurdalne.

Ciekawe jest też, że niektórzy prawnicy na swoich stronach na FB wyciągają ten przepis jako mocny argument i twierdzą, że można to sobie samemu wypisać. Podają w tym momencie definicję dokumentu zgodnie z kodeksem cywilnym.

Generalnie sprawa jest ciekawa, bo w przypadku ewentualnie sprawy w sądzie jak sąd ma uwierzyć, że dany człowiek, którzy przyszedł na rozprawę ubrany, z pozapinanymi guzikami a czasem w okularach, ma problem z samodzielnym założeniem maseczki...., a jednak czasem działa...

Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi i pozdrawiam serdecznie.
 
klimwater napisał:
Akt zgonu też sobie sama wystawi?

Z całym szacunkiem, ale interesują mnie odpowiedzi na temat. Zadałem to pytanie ponieważ niektórzy licencjonowani prawnicy tak ocenili te przepisy. To, co zrobiła znajoma jest tylko efektem ich zaleceń.

Interesujące jest też to, że weszła na komisariat i nikt nie zapytał ją o akt zgonu. To samo przy wejściu do sklepu. Sprzedawca zadzwonił po SM, a oni przeczytali dokument i odeszli bez wypisywania mandatu. Więc?

Z tego co mi wiadomo, inny dokument potwierdzający w przeciwieństwie do zwolnienia lekarskiego nie ma w swojej definicji tego, kto ma potwierdzić daną dolegliwość. Zatem czy nie jest aby tak, że można zrobić to samemu? Tego nie wiem na 100% i liczę, że wypowie się ktoś, kto odpowie i podeprze się odpowiednimi przepisami. Pozdrawiam.
 
Z praktyki napiszę, że wcale nie jest tak, że „patrole policji, czy straży miejskiej też przyjmują to jako ważny dokument”. Osoba jest legitymowana, treść dokumentu spisywana, a następnie całość trafia do notatki urzędowej z informacją dla legitymowanego, że to sąd rejonowy będzie rozstrzygał, czy dana osoba mogła sobie wystawić taki dokument, czy nie. Jest to – według mojej wiedzy – najczęściej stosowane rozwiązanie. Legitymowanie w takiej sytuacji jest jak najbardziej zasadne z tego względu, że istnieje podejrzenie, że dana osoba może popełniać wykroczenie — pewności nie ma i dlatego rozstrzygać będzie to sąd. Jeśli w takiej sprawie ktoś zostałby uniewinniony, dość szybko dowiedzielibyśmy się o tym z Internetu — jeśli będzie wyrok skazujący, dowiemy się o tym pewnie za parę ładnych lat, jeśli uda nam się taki wyrok znaleźć w bazie orzeczeń.

Natomiast odnośnie internetowych prawników — niestety pełno jest informacji w Internecie od pseudoprawników, którzy obiecują gruszki na wierzbie. Odpowiedzialności za przegraną sprawę w sądzie oczywiście nie biorą.
 
Wostr napisał:
Z praktyki napiszę, że wcale nie jest tak, że „patrole policji, czy straży miejskiej też przyjmują to jako ważny dokument”. Osoba jest legitymowana, treść dokumentu spisywana, a następnie całość trafia do notatki urzędowej z informacją dla legitymowanego, że to sąd rejonowy będzie rozstrzygał, czy dana osoba mogła sobie wystawić taki dokument, czy nie.

No tak, to prawda, czasem odpuszczają, nawet na sam widok inhalatora, ale to nie jest reguła, na której powinno się polegać, dlatego ja wolę zapytać chociażby na forum i nie tylko na forum.

Co do prawników to się zgodzę.
 
Wostr napisał:
Z praktyki napiszę, że wcale nie jest tak, że „patrole policji, czy straży miejskiej też przyjmują to jako ważny dokument”. Osoba jest legitymowana, treść dokumentu spisywana, a następnie całość trafia do notatki urzędowej z informacją dla legitymowanego, że to sąd rejonowy będzie rozstrzygał, czy dana osoba mogła sobie wystawić taki dokument, czy nie.

Kilka osób było z tym dokumentem na komisariacie ostatnio i uznali go. Nie zrobili żadnych notatek z tego co wiem. Jeden rabin powie tak, a drugi rabin powie nie. W jednym sklepie albo urzędzie uznają, a w innym banku już nie.

Ja osobiście wolę zaświadczenie lekarskie, ponieważ jest uznawane wszędzie bez awantury.
 
Powrót
Góra