M
Matt Marshall
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2014
- Odpowiedzi
- 4
Zawarłem umowę na świadczenie Internetu z jednym z największych operatorów. Internet jest mobilny więc nie dotyczą go rygory gwarantujące minimalną prędkość. Umowa ma "okres próbny" - 30 dni przez który można Internet wypróbować i bezkosztowo zrezygnować.
Przez niespełna dwa miesiące - a więc nieco dłużej niż wynosi okres próbny - wszystko było w porządku - Internet był szybki i stabilny. Nie było więc powodu rezygnować. Ale po tym okresie Internet stał się nieużywalny - prędkość jest na poziomie 1 mb/s, ping przekracza nawet 5000 ms.
Oczywiście złożyłem reklamację. Odpowiedź operatora: przecież wszystko jest zgodne z umową. Co prawda mamy problemy z tym nadajnikiem, ale wszystko jest zgodne z umową.
Złożyłem ponowną reklamację. Odpowiedź: w umowie jest do 90 mb/s, więc 1 mb/s jest zgodne z warunkami umowy. A poza tym był okres próbny i mogłeś zrezygnować, a teraz płać i nie zawracaj nam d*.
Złożyłem pismo do UKE, chociaż operator z góry zapowiedział, że nie będzie brał w tym udziału. UKE napisało do operatora, operator odpisał do UKE, że wszystko jest zgodne z umową. Operator całkowicie zignorował fakt, że w okresie próbnym - decydującym o zawarciu umowy - jakość Internetu była zupełnie inna. Odpowiedź z UKE: operator twierdzi, że jest zgodne z umową, więc zamykamy sprawę.
Mam zamiar złożyć pozew do sądu. Oczywiście nie z powodu prędkości Internetu (zgodny z umową, 1 jest zgodne z obiecanymi w reklamach "do 90"), ale z powodu drastycznych zmian w jakości po upływie okresu próbnego. Gdyby w czasie okresu próbnego jakość była taka jak teraz, to oczywiście nie kupiłbym tej usługi. Z tego też powodu czuję się wprowadzony w błąd.
I teraz pytanie do znawców prawa: czy to ma sens? Na pewno nie ma sensu powoływanie się na prędkość "do" przy Internecie mobilnym. Ale jeśli "okres próbny" różni się w jakości od "normalnego", to czy powinienem powołać się na tę różnicę?
Nie mam żadnego doświadczenia z sądami, dziękuję z góry za wszelką pomoc.
Matt
Przez niespełna dwa miesiące - a więc nieco dłużej niż wynosi okres próbny - wszystko było w porządku - Internet był szybki i stabilny. Nie było więc powodu rezygnować. Ale po tym okresie Internet stał się nieużywalny - prędkość jest na poziomie 1 mb/s, ping przekracza nawet 5000 ms.
Oczywiście złożyłem reklamację. Odpowiedź operatora: przecież wszystko jest zgodne z umową. Co prawda mamy problemy z tym nadajnikiem, ale wszystko jest zgodne z umową.
Złożyłem ponowną reklamację. Odpowiedź: w umowie jest do 90 mb/s, więc 1 mb/s jest zgodne z warunkami umowy. A poza tym był okres próbny i mogłeś zrezygnować, a teraz płać i nie zawracaj nam d*.
Złożyłem pismo do UKE, chociaż operator z góry zapowiedział, że nie będzie brał w tym udziału. UKE napisało do operatora, operator odpisał do UKE, że wszystko jest zgodne z umową. Operator całkowicie zignorował fakt, że w okresie próbnym - decydującym o zawarciu umowy - jakość Internetu była zupełnie inna. Odpowiedź z UKE: operator twierdzi, że jest zgodne z umową, więc zamykamy sprawę.
Mam zamiar złożyć pozew do sądu. Oczywiście nie z powodu prędkości Internetu (zgodny z umową, 1 jest zgodne z obiecanymi w reklamach "do 90"), ale z powodu drastycznych zmian w jakości po upływie okresu próbnego. Gdyby w czasie okresu próbnego jakość była taka jak teraz, to oczywiście nie kupiłbym tej usługi. Z tego też powodu czuję się wprowadzony w błąd.
I teraz pytanie do znawców prawa: czy to ma sens? Na pewno nie ma sensu powoływanie się na prędkość "do" przy Internecie mobilnym. Ale jeśli "okres próbny" różni się w jakości od "normalnego", to czy powinienem powołać się na tę różnicę?
Nie mam żadnego doświadczenia z sądami, dziękuję z góry za wszelką pomoc.
Matt
Ostatnia edycja: