P
pitsch
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam, sprawa wyglada w ten sposob, tydzien temu mielismy egzamin, po 2 dniach były wyniki, dzisiaj dostalismy wezwanie od pani profesor która oznajmila nam że połowa roku (pisząca w drugiej turze), dostała test od innych studentów, i owa połowa roku ma anulowany egzamin, i ma go pisac jeszcze raz.
bulwersujace jest to że jedynymi dowodami są kilka telefonów od osob piszacych w turze 1, oraz zupełnie bzdurny argument że jedna z pań prowadzących egzamin widziała przez okno jak któraś z osób,czekająca na egzamin, miała wydrukowany wlasnie nasz test( mimo to nie podeszła do owej osoby, ale cudem przypomniala sobie o tym tydzień po).
Przejrzałem regulamin naszej uczelni w którym jest tylko : w szczegółowych przypadkach dziekan może nakazać powtórzenie egzaminu z zachowaniem terminu.
Problem jest w tym, że owego testu nie było przed egzaminem, albo był ale nikt o tym nie wie, profesor opiera się jedynie na paru telefonach. i moje pytanie czy owe szczególne przypadki są prawidłowo interpretowane odnośnie całej tej sytuacji? i czy jest jakas możliwość prawnego udowodnienia im że nie mogą na tą chwilę podjąć decyzji o powtórce egzaminu?
bulwersujace jest to że jedynymi dowodami są kilka telefonów od osob piszacych w turze 1, oraz zupełnie bzdurny argument że jedna z pań prowadzących egzamin widziała przez okno jak któraś z osób,czekająca na egzamin, miała wydrukowany wlasnie nasz test( mimo to nie podeszła do owej osoby, ale cudem przypomniala sobie o tym tydzień po).
Przejrzałem regulamin naszej uczelni w którym jest tylko : w szczegółowych przypadkach dziekan może nakazać powtórzenie egzaminu z zachowaniem terminu.
Problem jest w tym, że owego testu nie było przed egzaminem, albo był ale nikt o tym nie wie, profesor opiera się jedynie na paru telefonach. i moje pytanie czy owe szczególne przypadki są prawidłowo interpretowane odnośnie całej tej sytuacji? i czy jest jakas możliwość prawnego udowodnienia im że nie mogą na tą chwilę podjąć decyzji o powtórce egzaminu?