Interpretacja zapisu słowa "miesięcznie" w umowie

  • Autor wątku Autor wątku Qgar
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

Qgar

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2013
Odpowiedzi
16
Witam,
W ramach umowy kredytu hipotecznego mam zapis o korzystaniu z drugiego produktu - karty kredytowej, który brzmi:
"Dokonywanie min. 1 transakcji miesięcznie w okresie trwania umowy".
Pytanie moje brzmi:
1) Czy powyższy zapis jest jednoznaczny ze słowem "comiesięcznie" czy może również oznaczać "średniomiesięcznie"?

Tło:
Ww. warunek wpływa na wysokość marży kredytu, która jest promocyjna przy wypełnieniu ww. warunku, w innym przypadku Bank może zastosować marżę standardową.
Ponieważ zdarzyło mi się nie skorzystać z karty w marcu i lipcu 2012 (kredyt od stycznia 2012), bank nagle (luty 2015!!!) wpadł na tę informację i chce mi przywrócić marżę standardową. Dodam jednak, że średniomiesięcznie operacji na karcie jest znacznie więcej w okresie umowy, a tylko zdarzyły się te 2 przypadki 3 lata temu. Jeżeli odpowiedź na moje pierwsze pytanie brzmi: "tak, zapis jest jednoznaczny ze słowem comiesięcznie", to:
2) Czy Bank może się powoływać na tak odległe niespełnienie warunków dla oferty promocyjnej? Są jakieś przedawnienia?
3) Czy Bank może zażądać dopłaty różnicy pomiędzy marżą standardową a promocyjną począwszy od marca/lipca 2012, jeżeli wcześniej nie zmienił harmonogramu spłaty kredytu?

Z góry dziękuję za odpowiedzi
 
1. Przynajmniej 1. transakcja w miesiącu, a nie średnia z wielu miesięcy.

2. Sprawdź w umowie.

3. Jeśli nie dopełniłeś warunków umowy i są takie w niej warunki, to może.
 
Cypio napisał:
1. Przynajmniej 1. transakcja w miesiącu, a nie średnia z wielu miesięcy.
Czy to jest gdzieś zdefiniowane w prawie lub ogólnie przyjęte, że tak się tłumaczy określenie "miesięcznie"?

Gdyby warunek był sformułowany "1. transakcja w każdym miesiącu" z naciskiem na słowo każdy, bo inaczej niewiele to się różni od "miesięcznie" lub też "1. transakcja co miesiąc", to nie miałbym wątpliwości, bo byłoby to jednoznaczne.
Natomiast użyto sformułowania "min. 1 transakcja miesięcznie w całym okresie trwania umowy", gdzie nawiązanie do pewnej ciągłości w czasie jest mylące i może oznaczać "średnią" we wspomnianym okresie. Jeśli się mylę, to tę niekorzystną dla mnie interpretację chętnie bym zobaczył popartą argumentami w postaci zapisów prawnych lub powszechnych definicji słowa "miesięcznie" w umowach raczej niż własną interpretację innego użytkownika forum.
W mojej umowie takiej definicji bynajmniej nie było, więc jeśli Cypio taką definicję znasz, byłbym wdzięczny za wskazanie źródła.
 
Podaj nam podstawę twoich twierdzeń.... nic nie jest mylące.
 
Qgar napisał:

Poważnie? Czyli jesli np. masz brać 4 tabletki dziennie przez okres miesiąca czasu, to jest to według Ciebie językowo tożsame z wzięciem jednorazowo 120 tabletek, a przez kolejne 29 dni już żadnej?
A jeśli w umowie masz otrzymywać wynagrodzenie miesięczne, to równie dobrze przez 5 lat możesz nie dostawać ani grosza, a potem całość jednorazowo?

I język polski niby umożliwia taką interpretację?
 
Nie widziałem ostatnio ulotek od leków, w których ktoś by użył sformułowania X tabletek dziennie, raczej jest 1 do Y tabletek co Z godzin, nie przekraczać W tabletek na dobę.
A w umowie o pracę, jeśli jest sformułowanie "wynagrodzenie miesięczne" czyli wynagrodzenie za miesiąc a płatne może być do N-tego dnia każdego miesiąca. Jeśli będzie napisane, że płatne jest S PLN miesięcznie, no to średnio tyle miesięcznie powinno się dostać.

Kwestia taka, że sformułowania potoczne są rozumiane tak jak zazwyczaj w większości przypadków chce się rozumieć.
Niemniej dzięki swym wypowiedziom przekonaliście mnie, że nieprecyzyjny zapis jest zazwyczaj rozumiany tak, jak przyjmuje się w języku potocznym.
Może dlatego prawo u nas wygląda tak, jak wygląda i tyle jego interpretacji, co osób interpretujących :)

Dzięki i pozdrawiam
 
Witam.
Niestety jestem ofiarą tego samego zjawiska (włączając swoją głupotę) i też mam zamiar sprawdzić czy nie da się wybronić.

Osobiście nie czepiałbym się słowa miesięcznie - jest całkiem jasne.
Mimo wszystko za punkt obrony próbowałbym kodeksu cywilnego o karze umownej.
Owszem zapis w umowie nie nazywa podwyższenia marży "karą umowną" ale wygląda dokładnie jak kara umowna (choć nie związana bezpośrednio z zobowiązaniem hipotecznym) ...
Wg kodeksu cywilnego

§ § 2. Jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej; to samo dotyczy wypadku, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana.


Drugi element obrony - też wspomniany przez Qgar-a przeterminowanie roszczenia przynajmniej za już spłacone odsetki. Czytałem np. to: Amadeus Kancelaria Prawnicza Wrocław - Terminy przedawnienia roszczeń cywilnoprawnych ale przyznam się jak da się sklasyfikować "zmianę reguł gry w związku z jakimś zdarzeniem niezależnym" - tak bym interpretował przywrócenie marży do "standardowej" po kilku latach spłacania kredytu.
Takie myślenie laika.
 
Powrót
Góra