Interpretacja zapisu statutu

  • Autor wątku Autor wątku Krzysztofik123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Krzysztofik123

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
9
Jak interpretować poniższy punkt statutu szkoły w kontekście otrzymania oceny za pracę pisemną z zeszłego roku?

"Uczeń ma prawo do:(...)
6) sprawiedliwej, obiektywnej i jawnej oceny oraz ustalonych sposobów kontroli
postepów w nauce. Uczen ma prawo znac programy nauczania z poszczególnych
przedmiotów, z którymi zostaje zapoznany na poczatku roku szkolnego; wtedy te
nauczyciele przedstawiaja wymagania odnosnie sposobów oceniania wiedzy
i umiejetnosci uczniów oraz kryteria ocen,"

Jeśli ocena na nowy rok szkolny jest wystawiona na podstawie testu z zeszłego roku, to została wystawiona niejako przed kryteriami ocen - wobec tego jest nie prawna. Mam rację?
 
Jeśli ocena na nowy rok szkolny jest wystawiona na podstawie testu z zeszłego roku, to została wystawiona niejako przed kryteriami ocen - wobec tego jest nie prawna. Mam rację?

Te "kryteria ocen" dotyczą wystawienia oceny semestralnej (i końcowej), a nie oceny z testu.
 
Ocena wystawiona na nowy rok jest oceną cząstkową, więc wpływa na ocenę semestralną. Ponawiam pytanie.
 
gryffinian napisał:
Te "kryteria ocen" dotyczą wystawienia oceny semestralnej (i końcowej), a nie oceny z testu.
Hmm
Z czego to wywodzisz?


@Krzysztofik123
Jeśli w nowym programie nie będzie ujęta tabliczka mnożenia, to będzie to oznaczać, że jesteś usprawiedliwiony i nie musisz umieć mnożyć? :D
 
Nie, ale jeśli test jest w poprzednim roku szkolnym, po wystawieniu ocen na tenże rok, można wnosić, że jest on przeprowadzony wyłącznie dla poznania własnych umiejętności.

Mam na myśli ocenę, nie wiedzę. Co z przypadkami znacznego wzrostu wiedzy przez wakacje? Nowy rok szkolny jest zgodnie z tym oddzielnie oceniany, więc jego ocena wywadzi się z wiedzy pokazanej w owym nowym roku.
 
Hmm
Z czego to wywodzisz?

Pamiętam jak w szkole czytano nam: Uczeń otrzymuje ocenę bardzo dobrą za.... (i dotyczyło to ocen semestralnych i końcoworocznych)
Nigdy nie mówiono jak będzie oceniany każdy test czy kartkówka oraz jaki ma dokładnie wpływ na oceną końcową, a tym bardziej ile ich będzie.

Nie, ale jeśli test jest w poprzednim roku szkolnym, po wystawieniu ocen na tenże rok, można wnosić, że jest on przeprowadzony wyłącznie dla poznania własnych umiejętności.
A czemu niby nie może być na normalną ocenę w danym roku?

Nowy rok szkolny jest zgodnie z tym oddzielnie oceniany, więc jego ocena wywadzi się z wiedzy pokazanej w owym nowym roku.
Szkoła jest po to, by naukę w niej pobraną zapamiętać a nie zakuć, zdać, zapomnieć (a studenci także zapić) ;)
 
Ostatnia edycja:
"Oceny wystawione za wiedze, umiejetnosci i aktywnosc ucznia, w równym stopniu
decyduja o ocenie sródrocznej (koncoworocznej)."

Fragment WSO(Wewnątrzszkolny System oceniania)

Co do zapominania - nie pytam o sensowność zapisu, tylko o prawną interpretację. Dlaczego? Bo sam test został przeprowadzony i oceniony w sposób bardzo nieprzychylny dla uczniów, choć samo jego przeprowadzenie było zgodne z prawem. Stąd właśnie w ten sposób reaguję.
 
Ostatnia edycja:
Bo sam test został przeprowadzony i oceniony w sposób bardzo nieprzychylny dla uczniów

A w jakim sensie?

A jeśli macie jakiś sensowny argument to zacznijcie od rozmowy z wychowawcą.
 
Ostatnia edycja:
Krzysztofik123 napisał:
Fragment WSO(Wewnątrzszkolny System oceniania)
wso dopuszcza tez srednia wazona, wiec sam sobie przeczy w tym momencie na przykład.
Odnosze wrazenie, ze chodzisz do gimnazjum, max 2 klasa LO - przyzwyczaj sie do tego, ze ocenianie w szkole nie jest sprawiedliwe.
Zapewne 'nieprzychylny' = 3/4 klasy dostała kapy. Jesli taka ocena wynika z punktacji testu to jest jak najbardziej zasłuzona.
 
Przeprowadzenie testu w nieprzychylny sposób to argument-trawa, bo nie jest rzeczowy.

Pozołanie się na statut - tak, bo to oficjalny dokument. Czy naprawdę po przedstawieniu WSO dalej trzyma Pan się zdania, że intrepretacja rzeczonego przepisu jest inna niż podałem?

Co do wychowawcy - naszego wychowawcy to nie obchodzi. Proszę nie pytać dlaczego, bo nie wiem.

@bobpl:
Ale tak nie może być, jeśli nas już traktują jak śmieci, to niech to robią w świetle prawa
@bobpl[edit lub nie zauważyłem]: Gwoli ścisłości, z powyższego testu dostałem 4+, więc nie tłukę się dla siebie. Nieprzychylne, to np. brak informacji o możliwości posiadania karty wzorów(test nazwany próbną maturą) i brak jej dostarczenia. Więc, część klas i osób w klasie wiedziała o tej możliwości/akurat miała przy sobie karty i miała przewagę nad pozostałymi.
 
Ostatnia edycja:
Nieprzychylne, to np. brak informacji o możliwości posiadania karty wzorów(test nazwany próbną maturą) i brak jej dostarczenia.

Jeśli to nie była oficjalna matura próbna to w zasadzie mogą robić co chcą. W zacytowanym fragmencie WSO nie dopatrzyłem się niczego specjalnego. W jaki sposób, wg Ciebie, naruszyło to statut?
 
Ostatnia edycja:
Krzysztofik123 napisał:
Ale tak nie może być, jeśli nas już traktują jak śmieci, to niech to robią w świetle prawa
To samo można powiedzieć, tylko w drugim kierunku :)

Powiem Ci z własnego doświadczenia.
Nie walcz z nauczycielem z tak błahego powodu, bo potem będziesz żałował.
 
Krzysztofik123 napisał:
Czy naprawdę po przedstawieniu WSO dalej trzyma Pan się zdania, że intrepretacja rzeczonego przepisu jest inna niż podałem?
ja w ogóle to nie wiem co ma przytoczony cytat przez Ciebie do całości tematu, od tego zacznijmy :)
Krzysztofik123 napisał:
@bobpl:
Ale tak nie może być, jeśli nas już traktują jak śmieci, to niech to robią w świetle praw
dostanie pały = traktowanie jak śmiecia? Oj, to ja przez okres technikum już byłbym nieźle zgnojony, przerobiony i wypuszcozny jako ekologiczny papier toaletowy, bo troche pał sie załapało. Jakas czesc była nieuczciwa (np. cała klasa dostała kapy za to, ze 'ucieklismy' do kina - polonistka mowila przez miesiac ze mozemy isc a potem nagle jej sie przypomnialo ze w ten dzien ma byc sprawdzian i zrobiła dym u dyry, która nas nie puscila. To byl ostatni dzwonek na wyjscie do kina, bo bylo to z kasy ktora wygralismy jako klasa - wiec poszlismy sami [kase mielismy w łapie wypłaconą pare dni wczesniej]. Swoja droga wychowawczyni tez z nami poszla, tylko ona była po lekcjach juz :).
Krzysztofik123 napisał:
Gwoli ścisłości, z powyższego testu dostałem 4+, więc nie tłukę się dla siebie.
to po co robisz dym? Ciesz sie ze zdales a nie robisz cyrki :)
Krzysztofik123 napisał:
Więc, część klas i osób w klasie wiedziała o tej możliwości/akurat miała przy sobie karty i miała przewagę nad pozostałymi.
nikt nie powiedzial ze nauczyciel ma was wyręczac w przygotowywaniu sobie materiałów, a język w gębie tez macie, wiec mozna bylo dopytac nawet i dzien przed testem czy mozna miec wzory. Zwlaszcza, ze skoro bylo to okreslone jako próbna matura to logicznym jest chyba posiadanie rzeczonych wzorów jako własne materiały do testu.

Jak dla mnie kolego szukasz problemów w całym - jesli jestes w klasie maturalnej to siedz cicho i się ucz, bo z doswiadczenia wiem, ze z nauczycielem lepiej nie wojowac. Potem moze sie okazac ze przypadkiem Ci wyjdzie kapa na koniec i baj baj maturko.
 
@gryffinian :

Mam wrażenie, że piszemy o dwóch różnych rzeczach.

Po kolei:
Ocena cząstkowa ma wpływ na semestralną, więc musi być wystawiona na podstawie kryteriów podanych na początku roku szkolnego.

Jedna z ocen cząstkowych została wystawiona na podstawie wydarzenia sprzed podania kryteriów ocen na ten rok szkolny.

Koniec wywodu prawnych argumentów.

Kwestia nieprzychylności jest tylko powodem interwencji, a nie jej prawnym uzasadnieniem. Stąd pytam tylko o wywód. Udzielcie mi proszę informacji, gdzie się mylę, wskazując miejsce błędnej interpretacji, bo naprawdę wydaje mi się, że słyszę tu argumanty w stylu "jesteś dzieciakiem, siedź cicho". Albo "uważam, że takie ciśnięcie jest dobre". Nie mówię, że nie jest, i nie wszczynałbym afery, gdybym nie miał ku temu mocnych powodów, ktorych tutaj nie będę wymieniał.

Proszę tylko o interpretację prawnego aspektu sprawy.
 
Jeśli to klasa maturalna, to już w ogóle nie widzę problemu. Nauczyciel ma Was przygotować do matury, a nie tylko zaliczyć program 4 klasy.
Chcesz "cwaniakować", masz prawo, tylko licz się ze skutkami takiego postępowania. Skoro Ciebie problem nie dotyczy, a jedynie stajesz w czyjejś obronie, to wiedz również, że sytuacja może się łatwo odwrócić i wtedy zamiast bycia obrońcą będziesz "poszkodowanym".
Przemyśl to.
 
Po kolei:
Ocena cząstkowa ma wpływ na semestralną, więc musi być wystawiona na podstawie kryteriów podanych na początku roku szkolnego.

Jedna z ocen cząstkowych została wystawiona na podstawie wydarzenia sprzed podania kryteriów ocen na ten rok szkolny.
A gdzie pisze, że oceny muszą być wystawione PO podaniu kryteriów? Zacytowany przez Ciebie na początku fragment statutu mówi jedynie, że takie rzeczy należy w ogóle podać, ale nie warunkuje ważności ocen w zależności od tego czy wystawiono je przed czy po podaniu tych kryteriów.
 
Ostatnia edycja:
@gryffianin:
Przez analogię do przepisów wyższych. Kryteria to swego rodzaju forma prawa(zasad decydujących o takich a nie innych wyników dla danej osoby), a prawo nie działa wstecz.
 
"Klasyfikowanie koncoworoczne polega na podsumowaniu osiagniec edukacyjnych ucznia
w danym roku szkolnym z zajec edukacyjnych okreslonych w szkolnym planie nauczania
i ustaleniu ocen klasyfikacyjnych oraz oceny zachowania według przyjetej skali."

Znlazłem potwierdzenie. Bardzo dziękuję Panu za dyskusję, dzięki niej przejrzałem przepisy dokłaniej i wzmocniłem swoje argumenty. Czy teraz wszystko jest ok?

~cytat z WSO
 
Krzysztofik123 napisał:
"jesteś dzieciakiem, siedź cicho"
ja bym raczej powiedział 'szukasz zaczepki na siłę'.
Krzysztofik123 napisał:
Proszę tylko o interpretację prawnego aspektu sprawy.
i tak nic nie ugrasz, bo z reguły kazda szkola rzadzi sie swoimi prawami, zas z nauczycielem zapewne pokojowo tego nie zalatwisz. A jako starszy kolega, tegoroczny maturzysta i technik ekonomista powiem Ci tylko - nie walcz z nauczycielami, chyba ze jestes NAPRAWDĘ mocny z danego przedmiotu i ogólnie. Ja walczylem z dyrekcją, próbowano mnie i kumpla uwalić na byle pierdółce ale się nie udało - aczkolwiek i tak efektów nie było żadnych.
A walczac z nauczycielem w klasie maturalnej mozesz latwo spotkac sie z momentem, ze po prostu ktorys z nich Cie usadzi na koniec i dobranoc maturko - nauczyciele bywaja solidarni i jak Ty robisz problemy jakiejs kobiecie, to jej kolezanki moga 'przypadkiem' Cie odpytywac na kazdej lekcji z dziwnego materiału tak, aby Ci leganie wstawić pałę.
Dziadziuś napisał:
Nauczyciel ma Was przygotować do matury, a nie tylko zaliczyć program 4 klasy.
co nie zmienia faktu, ze przygotowanie do matury w obecnym systemie nauczania jest, lekko mówiąc - kiepskie.
Krzysztofik123 napisał:
Znlazłem potwierdzenie. Bardzo dziękuję Panu za dyskusję, dzięki niej przejrzałem przepisy dokłaniej i wzmocniłem swoje argumenty. Czy teraz wszystko jest ok?
ja sie po raz kolejny pytam - o co Ci tak naprawdę chodzi? O to, ze byl sobie sprawdzian w czerwcu i teraz pani wpisała wam z niego oceny? No, troche nie fair, ale bez przesady - toż to jedna ocena, w ciagu roku dostaniecie ich zapewne jeszcze przynajmniej kilka.
Robisz z igły widł w mojej opinii i szukasz problemów na siłę. Ponadto silisz się na jakies cytaty i wielkie 'bycie obeznanym w prawie' gdy w ogóle nie wiadomo o co robisz 'cyrki'.
Kwestia prawna oceniania a kwestia praktyczna to bardzo czesto dwie rozne rzeczy - jesli nie wiesz o tym będąc w klasie maturalnej, to szczerze Ci wspólczuję. Ja sie bardzo czesto mialem okazje przekonac o tym, ze oceny nie są sprawiedliwe - jednak mimo wszystko nie polecam toczenia wojen z nauczycielami, zwłaszcza w klasie maturalnej. Ja tam swoje powalczyłem i nic mi to nie dało, zaś oberwało się mojemu kumplowi z klasy który przypadkiem sie wmieszał, a że był cienki z matmy to go babka usadziła na koniec i robi replay klasy maturalnej. A spokojnie miałby 2, gdyby nie 'przypadkiem' odpytywanie cały kwiecien akurat tego jednego chłopaka (zarobił w sumie 6 czy 7 kap w kwietniu w momencie, gdzie praktycznie miał 'pewną' dwóję, która wychodzila z ocen 2, 2, 3+, 3). Osobiscie sugerowałbym odpuscic - chyba ze chcesz mocno cwaniakować.
Aczkolwiek majac swoja wiedzę i kilka osób na 'wysokich' stanowiskach w szkolnictwie jako członków rodziny powiem Ci tylko, że dyrektor lub v-ce zawsze zna lepiej przepisy niz byle maturzysta (bo pracują na podstawie tych dokumentów), chyba ze naprawdę obrypany jestes z przepisów. Ja znam dobrze wszystkie wso, kn i podobne dokumenty prawne związane ze szkolnictwem a jednak nie uwazam sie za 'omnibusa' w tej dziedzinie. Zapewne dyrektor łatwo zagnie Twoje argumenty nawet przepisami prawnymi, a o konsekwencjach juz kilka razy wspomnialem.

Aczkolwiek - masz skonczone 18 lat (nie napisze, ze jestes dorosły - bo nie jesteś), wiec rób co chcesz. Nie masz obowiązku nauki i szkoła nie musi Ci jej zapewniać jesli naruszysz np. statut w rażący sposób, który moze skutkować wydaleniem z danej placówki :cool:
 
Powrót
Góra