Krzysztofik123 napisał:
"jesteś dzieciakiem, siedź cicho"
ja bym raczej powiedział 'szukasz zaczepki na siłę'.
Krzysztofik123 napisał:
Proszę tylko o interpretację prawnego aspektu sprawy.
i tak nic nie ugrasz, bo z reguły kazda szkola rzadzi sie swoimi prawami, zas z nauczycielem zapewne pokojowo tego nie zalatwisz. A jako starszy kolega, tegoroczny maturzysta i technik ekonomista powiem Ci tylko - nie walcz z nauczycielami, chyba ze jestes NAPRAWDĘ mocny z danego przedmiotu i ogólnie. Ja walczylem z dyrekcją, próbowano mnie i kumpla uwalić na byle pierdółce ale się nie udało - aczkolwiek i tak efektów nie było żadnych.
A walczac z nauczycielem w klasie maturalnej mozesz latwo spotkac sie z momentem, ze po prostu ktorys z nich Cie usadzi na koniec i dobranoc maturko - nauczyciele bywaja solidarni i jak Ty robisz problemy jakiejs kobiecie, to jej kolezanki moga 'przypadkiem' Cie odpytywac na kazdej lekcji z dziwnego materiału tak, aby Ci leganie wstawić pałę.
Dziadziuś napisał:
Nauczyciel ma Was przygotować do matury, a nie tylko zaliczyć program 4 klasy.
co nie zmienia faktu, ze przygotowanie do matury w obecnym systemie nauczania jest, lekko mówiąc - kiepskie.
Krzysztofik123 napisał:
Znlazłem potwierdzenie. Bardzo dziękuję Panu za dyskusję, dzięki niej przejrzałem przepisy dokłaniej i wzmocniłem swoje argumenty. Czy teraz wszystko jest ok?
ja sie po raz kolejny pytam - o co Ci tak naprawdę chodzi? O to, ze byl sobie sprawdzian w czerwcu i teraz pani wpisała wam z niego oceny? No, troche nie fair, ale bez przesady - toż to jedna ocena, w ciagu roku dostaniecie ich zapewne jeszcze przynajmniej kilka.
Robisz z igły widł w mojej opinii i szukasz problemów na siłę. Ponadto silisz się na jakies cytaty i wielkie 'bycie obeznanym w prawie' gdy w ogóle nie wiadomo o co robisz 'cyrki'.
Kwestia prawna oceniania a kwestia praktyczna to bardzo czesto dwie rozne rzeczy - jesli nie wiesz o tym będąc w klasie maturalnej, to szczerze Ci wspólczuję. Ja sie bardzo czesto mialem okazje przekonac o tym, ze oceny nie są sprawiedliwe - jednak mimo wszystko nie polecam toczenia wojen z nauczycielami, zwłaszcza w klasie maturalnej. Ja tam swoje powalczyłem i nic mi to nie dało, zaś oberwało się mojemu kumplowi z klasy który przypadkiem sie wmieszał, a że był cienki z matmy to go babka usadziła na koniec i robi replay klasy maturalnej. A spokojnie miałby 2, gdyby nie 'przypadkiem' odpytywanie cały kwiecien akurat tego jednego chłopaka (zarobił w sumie 6 czy 7 kap w kwietniu w momencie, gdzie praktycznie miał 'pewną' dwóję, która wychodzila z ocen 2, 2, 3+, 3). Osobiscie sugerowałbym odpuscic - chyba ze chcesz mocno cwaniakować.
Aczkolwiek majac swoja wiedzę i kilka osób na 'wysokich' stanowiskach w szkolnictwie jako członków rodziny powiem Ci tylko, że dyrektor lub v-ce zawsze zna lepiej przepisy niz byle maturzysta (bo pracują na podstawie tych dokumentów), chyba ze naprawdę obrypany jestes z przepisów. Ja znam dobrze wszystkie wso, kn i podobne dokumenty prawne związane ze szkolnictwem a jednak nie uwazam sie za 'omnibusa' w tej dziedzinie. Zapewne dyrektor łatwo zagnie Twoje argumenty nawet przepisami prawnymi, a o konsekwencjach juz kilka razy wspomnialem.
Aczkolwiek - masz skonczone 18 lat (nie napisze, ze jestes dorosły - bo nie jesteś), wiec rób co chcesz. Nie masz obowiązku nauki i szkoła nie musi Ci jej zapewniać jesli naruszysz np. statut w rażący sposób, który moze skutkować wydaleniem z danej placówki
