Intrum Justitia

  • Autor wątku Autor wątku Agamer
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Agamer

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2015
Odpowiedzi
1
Witam
Dostałam zawiadomienie pisemne o windykacji bezpośredniej z Intrum Justita, w którym informują mnie, że muszę zapłacić nieopłacone mandaty z MPK. List dostałam 31.06 natomiast spłatę długu musiałam dokonać na podane konto bankowe do dnia 1.07. W przeciwnym razie proszą o kontakt telefoniczny w celu ustalenia wizyty windykatora w miejscu zamieszkania. Kwota to około 600 zł i nie uśmiecha mi się tego zapłacić a nie chciałabym wizyty windykatora. Wyczytałam tu na forum, że niezapłacone mandaty ulegają przedawnieniu po 3 latach i powyższa firma windykacyjna wiedząc o tym wykupuje takie mandaty i w ten sposób manipuluje ludźmi.
Moje pytane jest takie: czy jeśli mandat był wystawiony 25.04.2012 a dziś mamy 14.07.2015 czyli upłynęły ponad 3 lata od wystawienia to czy muszę go zapłacić? Czy w razie wizyty windykatora mogę go nie wpuścić do miejsca zamieszkania? Czy pisać odwołanie od tego pisma, czy w ogóle nie kontaktować się z firmą? Dodam jeszcze że jeśli chodzi o te mandaty to do tej pory otrzymałam 2 razy upomnienie o niezapłaceniu ich natomiast nie było to nigdy rozpatrywane drogą sądową.
 
1. To nie są mandaty, tylko opłata dodatkowa za przejazd bez ważnego biletu.
2. Taka opłata przedawnia się po okresie 15 miesięcy (rok + 3 mies.).
3. Nie wiem o jakim manipulowaniu ludźmi piszesz. Przedawnienie nie oznacza, że dług w czarodziejski sposób znika. Wierzyciel (tu Intrum ...) ma pełne prawo domagać się jego spłaty. Przedawnienie natomiast powoduje, że w przypadku procesu o zapłatę przeciwko Tobie, będziesz mogła podnieść zarzut przedawnienia, co wystarczy do wygrania przez Ciebie sprawy (oddalenia pozwu). Dlatego wierzyciel zapewne nie skieruje sprawy do postępowania sądowego, za to wpisze Cię do KRD (niedogodności z tym związanych chyba się domyślasz).
4. Windykator terenowy nie jest urzędnikiem państwowym wyposażonym w jakiekolwiek specjalne uprawnienia, więc oczywiście nie ma on prawa do wejścia do Twojego mieszkania wbrew Twojej woli. Niezależnie od tego, czy masz dług u jego pracodawcy, czy też nie. Zupełnie inaczej jest z komornikiem, ale to Cię nie dotyczy.
5. Należy zadzwonić do wierzyciela i dogadać się z nim (zawrzeć ugodę) na spłatę długu w ograniczonej wysokości (umorzenie pozostałej części zobowiązania). Przedawnienie roszczenia stawia Cię w bardzo dogodnej sytuacji negocjacyjnej (myślę, że możesz ugrać więcej niż połowę należności). Natomiast dalsze uchylanie się od spłaty spowoduje, że sprawa będzie się za Tobą ciągnąć w nieskończoność. Nastąpią kolejne cesje wierzytelności, dalsze działania windykacyjne, np. częste telefony, pisma, wizyty itp. Sądzę, że dla małych kilkuset zł nie chcesz znaleźć się w gronie lumpów, którzy nie odbierają nieznanych numerów telefonów, chowają się przed listonoszem itp. tylko dlatego, że windykacja "nęka".
 
Ostatnia edycja:
Agamer napisał:
List dostałam 31.06
Rzuć okiem w kalendarz :)
Robilee napisał:
za to wpisze Cię do KRD (niedogodności z tym związanych chyba się domyślasz).
Nie taki diabeł straszny :) Mogą po wpisie pojawiać się pewne trudności, nie mniej jednak nie demonizujmy
Robilee napisał:
5. Należy zadzwonić do wierzyciela i dogadać się z nim (zawrzeć ugodę) na spłatę długu w ograniczonej wysokości (umorzenie pozostałej części zobowiązania).
Nie należy, a można :)
Robilee napisał:
myślę, że możesz ugrać więcej niż połowę należności)
To już Robilee podpadasz pod doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem :D Żartuję. Ja uważam, że skoro kupili za 7-8% to 12-15% można im zaproponować, jeśli idzie się na ugodę.
Robilee napisał:
Natomiast dalsze uchylanie się od spłaty spowoduje, że sprawa będzie się za Tobą ciągnąć w nieskończoność. Nastąpią kolejne cesje wierzytelności, dalsze działania windykacyjne, np. częste telefony, pisma, wizyty itp. Sądzę, że dla małych kilkuset zł nie chcesz znaleźć się w gronie lumpów, którzy nie odbierają nieznanych numerów telefonów, chowają się przed listonoszem itp. tylko dlatego, że windykacja "nęka".
Wcale nie trzeba się chować przed listonoszem, nie odbierać telefonów. Po co się stresować problemem, którego praktycznie nie ma? Cesje, telefony, pisma to nic groźnego. Na marginesie to można zauważyć ciekawe socjologiczne zjawisko, im większy dług tym dłużnik mniej strachliwy.
Uchylić się od spłaty można z uwagi na zarzut przedawnienia, można ponegocjować jak wyżej napisałam. Wszystko dozwolone.

A tak jeszcze dodam:
a) bilety się kasuje, nie po to inni wnoszą opłaty za przejazd by ktoś inny sobie z nich drwił jazdą na gapę
b) sprawdź czy na pewno nie było sprawy w sądzie
 
Powrót
Góra