E
Edzia72
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam.
Mam spory problem z rodzicami i ich zadłużeniem w bankach. Wpadli w tzw. spiralę długów, brali jeden po drugim,na zasadzie nowym spłacimy stary. Jakoś im to nie wyszło.Emerytur mają na rękę 2600 zł, a na comiesięczną spłatę kredytów brakuję 3000 zł, o kasie na życie już nie wspominając.Prowadzę własne gospodarstwo domowe i z nimi nie mieszkam, ale tyle co mogę pomagam finansowo (sama spłacam kredyt hipoteczny i parę mniejszych).Rodzice są już wiekowi, więc banki już nie są chętne do udzielania kredytów, co jest zupełnie zrozumiałe, biorąc pod uwagę ich zadłużenie i wiek( ojciec 74 lata).Mieszkanie jest w opłakanym stanie, więc o zamianie na mniejsze z dopłatą za metraż można tylko pomarzyć.Do siebie ich nie wezmę, bo są rodzicami, którzy zafundowali mi piekło psychiczne w dzieciństwie, a w życiu dorosły też ciągle dowalają do pieca, lecz nie chcę by wylądowali na ulicy. Jest jakieś wyjście?Proszę o radę .
Mam spory problem z rodzicami i ich zadłużeniem w bankach. Wpadli w tzw. spiralę długów, brali jeden po drugim,na zasadzie nowym spłacimy stary. Jakoś im to nie wyszło.Emerytur mają na rękę 2600 zł, a na comiesięczną spłatę kredytów brakuję 3000 zł, o kasie na życie już nie wspominając.Prowadzę własne gospodarstwo domowe i z nimi nie mieszkam, ale tyle co mogę pomagam finansowo (sama spłacam kredyt hipoteczny i parę mniejszych).Rodzice są już wiekowi, więc banki już nie są chętne do udzielania kredytów, co jest zupełnie zrozumiałe, biorąc pod uwagę ich zadłużenie i wiek( ojciec 74 lata).Mieszkanie jest w opłakanym stanie, więc o zamianie na mniejsze z dopłatą za metraż można tylko pomarzyć.Do siebie ich nie wezmę, bo są rodzicami, którzy zafundowali mi piekło psychiczne w dzieciństwie, a w życiu dorosły też ciągle dowalają do pieca, lecz nie chcę by wylądowali na ulicy. Jest jakieś wyjście?Proszę o radę .