A
albercik12
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2021
- Odpowiedzi
- 19
Mechanik emerytowany, który miał być dobry i tani.
Jest może i dobry ale strasznie naciąga na kasie. Nie daje rachunku (nie ma juz chyba działalności).
Miałem szybką akcję z wymianą świec do leciwego samochodu, w którym takie świece mając odpowiedni klucz wymienia się w 10-15 minut.
Jak sprawdzałem w moim miasteczku gdzie też mieszka ten mechanik naciągacz - 4 sztuki świec zapłonowych NGK to 4x15 = 60 zł brutto, bez żadnych zniżek.
1. Koleś kupił za mnie te świece bo tak się umawialiśmy, niech no sobie doliczy te 10 zł do takiej ceny - to wychodzi te 70 zł za materiał. Wydaje mi się, że powinien mi pokazać tak czy inaczej rachunek. Nie pokazał, coś kręcił.
2. Podczas wymiany (trwało to kilka minut), spojrzał na świece które kupił i zaczął coś ściemniać, że dali mu złe świece, że jest jakaś główka i musi być świeca bez tej główki. Poszedłem do domu i powiedziałem żeby dał znać jak mu wymienią. Skłamał oczywiście, że musi teraz jechać do większego miasta gdzie się niby zaopatruje (a tu lokalnie ma dwa takie sklepu motoryzacyjne) i w ogóle... a prawda jest taka, że on nigdzie nie jechał a po prostu wykręcił te główki/grzybki (końcówka SAE) z tego gwintu M4. To dowiedziałem się po fakcie, jak zacząłem drążyć, skąd taka cena że tyle ode mnie skasował [poszperałem z internecie, zapytałem w jednym ze sklepów, podpytałem innego mechanika udając że kupiłem takie świece z główką na końcu].
3. Skasował za całosć.... 200 zł, więc spokojnie wziął te 80-100 zł za dużo [zakładam że taka wymiana na czarno to max 40 zł], jak na taki warsztacik gdzie robi to bez rachunku itd.
Co teraz, jak mogę go postraszyć i domagać się zwrotu chociaż części tej kasy? Mam nagraną naszą wcześniejszą rozmowę. Teraz mogę do niego podjechać w innym niby temacie i przy okazji nawiązać do tej wymiany świec. Co radzicie, jak to mądrze rozegrać? Nie zależy mi na relacjach z tym naciągaczem.
Jest może i dobry ale strasznie naciąga na kasie. Nie daje rachunku (nie ma juz chyba działalności).
Miałem szybką akcję z wymianą świec do leciwego samochodu, w którym takie świece mając odpowiedni klucz wymienia się w 10-15 minut.
Jak sprawdzałem w moim miasteczku gdzie też mieszka ten mechanik naciągacz - 4 sztuki świec zapłonowych NGK to 4x15 = 60 zł brutto, bez żadnych zniżek.
1. Koleś kupił za mnie te świece bo tak się umawialiśmy, niech no sobie doliczy te 10 zł do takiej ceny - to wychodzi te 70 zł za materiał. Wydaje mi się, że powinien mi pokazać tak czy inaczej rachunek. Nie pokazał, coś kręcił.
2. Podczas wymiany (trwało to kilka minut), spojrzał na świece które kupił i zaczął coś ściemniać, że dali mu złe świece, że jest jakaś główka i musi być świeca bez tej główki. Poszedłem do domu i powiedziałem żeby dał znać jak mu wymienią. Skłamał oczywiście, że musi teraz jechać do większego miasta gdzie się niby zaopatruje (a tu lokalnie ma dwa takie sklepu motoryzacyjne) i w ogóle... a prawda jest taka, że on nigdzie nie jechał a po prostu wykręcił te główki/grzybki (końcówka SAE) z tego gwintu M4. To dowiedziałem się po fakcie, jak zacząłem drążyć, skąd taka cena że tyle ode mnie skasował [poszperałem z internecie, zapytałem w jednym ze sklepów, podpytałem innego mechanika udając że kupiłem takie świece z główką na końcu].
3. Skasował za całosć.... 200 zł, więc spokojnie wziął te 80-100 zł za dużo [zakładam że taka wymiana na czarno to max 40 zł], jak na taki warsztacik gdzie robi to bez rachunku itd.
Co teraz, jak mogę go postraszyć i domagać się zwrotu chociaż części tej kasy? Mam nagraną naszą wcześniejszą rozmowę. Teraz mogę do niego podjechać w innym niby temacie i przy okazji nawiązać do tej wymiany świec. Co radzicie, jak to mądrze rozegrać? Nie zależy mi na relacjach z tym naciągaczem.
Ostatnia edycja: