Jak wyegzekwować alimenty od ojca ?!

  • Autor wątku Autor wątku studentka_20
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

studentka_20

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
4
Witam,
moja sprawa wygląda następująco. Ojciec od rozwodu z moją mamą miał na mnie i brata ustanowione alimenty w wysokości 200 zł/ os. Alimentów nie płacił lub płacił sporadycznie. Z bratem byliśmy wtedy niepełnoletni. Po ukończeniu przez brata pełnoletności zrezygnował on z naliczania na niego alimentów, gdyż doszedł do wniosku, że nie będzie prosił o pieniądze, których i tak na oczy nie zobaczy. Ja, z racji tego, ze dostałam się na studia poprosiłam o podwyższenie alimentów i sąd zasądził na mnie alimenty w kwocie 400 zł miesięcznie. Jednakże ani razu alimentów od ojca nie otrzymałam. Na pierwszym roku studiów alimenty za niego płacił mi MOPS, jednakże po tym roku dochód przewidziany na jedną osobę u mnie w rodzinie przekroczył wymaganą kwotę do pobierania alimentów z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Po tym czasie musiałam zrezygnować z mieszkania w mieście, w którym studiowałam i zaczęłam dojeżdżać. Nie było to łatwe, gdyż nie miałam wtedy ani czasu na sen, ani na naukę, a przy okazji nie miałam pieniędzy na dojazdy - co przyczyniło się do tego, że w 2011 r wykreślono mnie z listy studentów.
Ojciec ma druga rodzinę, nową żonę, dziecko, mieszka u swojego ojca. Jeśli pracuje to na pewno nie na umowę. Za każdym razem kiedy idę z nim rozmawiać o tym, ze potrzebuję pieniędzy na życie zbywa mnie tekstem, że "nie ma, ale jakby miał to by mi dał". Postanowiłam wrócić na studia, na pomoc mamy nie mogę liczyć, gdyż sama ma problemy z pieniędzmi. Proszę poradźcie mi co mogę zrobić, żeby uzyskać od ojca jakiekolwiek pieniądze, ma on założoną sprawę komorniczą, ale komornik nic nie robi w celu ściągnięcia pieniędzy( ojciec ma już wobec mnie zadłużenie w wysokości ponad 40 000 zł). Ja pomimo tego, ze w wakacje pracuję nie jestem w stanie odłożyć, aż tak dużych pieniędzy, żeby utrzymać się na studiach i wynająć mieszkanie. Przetłaczające jest to, że chcę się uczyć, a jedynym powodem dla którego tego nie robię i zmarnowałam już 4 lata życia jest brak pieniędzy i brak odpowiedzialności ze strony ojca.
Bardzo proszę o poradę.
Z góry dziękuję.
 
Jesli uczy sie Pani w innym miescie, to powinna Pani wystapic o miejsce w akademiku i doplate do niego. Poniewaz matka juz wtedy nie bedzie Pani utrzymywac powinna Pani pozwac ja o alimenty. Uzyskanie przez sad tych alimentow pozwoli obnizyc Pani dochody, a co za tym idzie bedzie mozna pobierac alimenty z FA oraz stypendia socjalne.
Poniewaz matka teraz ma klopoty finansowe i pomagala Pani przez cale zycie, to mozna postarac sie o tak samo niskie alimenty jak od ojca czyli 400zl.
Jesli chodzi o ojca- moze warto pomyslec o pozwie przecwko jego zonie lub jego rodzicom?- czesto pomaga to w ''nauczeniu'' rodzica odpowiedzialnosci.
 
Nad akademikiem szczerze mówiąc się zastanawiałam. Tylko nie wiem czy odległość ok 60 km od miejsca zamieszkania wystarczy, żeby go dostać. Mama w życiu mi bardzo pomogła, dlatego też nie mam zamiaru pozywać ją o alimenty.
Druga żona mojego ojca jest 7 lat starsza ode mnie, nie pracuje i nie wiem czy kiedykolwiek ma zamiar. Na razie utrzymuje, że jej pracą jest siedzenie z dzieckiem w domu ( dziecko w tym roku skończy 5 lat). Poza tym ma wykształcenie jak mi wiadomo podstawowe i żadnych aspiracji, żeby to zmienić.
 
Pani chyba nie do konca zrozumiala po co ma pozwac matke ( nie musi byc to rownoznaczne z pobieraniem tych pieniedzy od niej). Jesli uzyska Pani wyrok, to jej dochody nie beda brane juz pod uwage przy wyliczaniu pomocy socjalnej dla studenta. Sprawy dotyczace akademikow sa obszernie opisywane w regulaminach uczelni.
Z ojcem juz Pani teraz nie wygra( strata czasu i nikle sznase na otrzymanie alimentacji)- warto pomyslec o pozwie przeciwko dzidkowi- moze powiedziec ojcu, ze jesli nie zacznie placic to dziadek dostanie wezwanie do sadu..
 
Powrót
Góra