Jak wygląda sprawa tzw. plagiatu?

  • Autor wątku Autor wątku szymar-mal
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

szymar-mal

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2006
Odpowiedzi
7
Witam i mam wielką prośbę o wyjaśnienie takiej sprawy: czy malując obraz który pod tym samym tytułem już istniał, i umieszczając na nim wszystkie elementy kompozycyjne ( niepowtarzalne) na tym samym formacie obrazu, i takim samym ustawieniu postaci centralnej (tytułowej) a nie widząc nigdy wcześniej- poprzedniego obrazu (co zeznano w prokuraturze???) - różnica między powstaniem jednego i drugiego ok. 1,5 roku - przy fakcie że zleceniodawcą była ta sama osoba! ale zmieniając układ kciuka tejże postaci oraz draperię welonu, popełniono jakiekolwiek przestępstwo? Ten obraz był drugi i pod tym samym tytułem i przedstawiono go jako oryginał- podając że 1,5 roku wcześniej powstały obraz był tylko kopią? proszę o odpowiedź- to nie jest wbrew pozorom prowokacja i ja jestem (?) :( przy zdrowych zmysłach, jedynie chciałbym wiedzieć jakie jest zdanie na ten temat ludzi obiektywnych i profesjonalnie związanych z tematem. W razie potrzeby służę odpowiednią dokumentacją.
 
No jeżeli to było zlecenie, z dokładnymi wytycznymi i jasno określonymi wymaganiami, a dodatkowo pisze Pan, że nie kopiował wcześniejszego obrazu to nie jest to plagiat moim zdaniem.
 
Dziękuję ale chciałbym sprecyzować sprawę: tzn że mogły powstac DWA oryginalne takie same obrazy? i dalej, jeśli zostanie udowodnione że jednak drugi z malarzy widział pierwszy oryginał to nadal nie będzie plagiatu? jesli w tym wypadku będzie to plagiat to czy różnica kciuka sprawia że jest to drugi oryginał? dokładniej : czy tylko różnica ułożenia kciuka sprawia że dwa takie same obrazy o tym samym tytule i formacie ,kolorystyce ,tematyce sprawia że nie można uznać obrazu za plagiat?
 
Mówi teraz Pan o czymś takim jak "paralelna twórczość" - aczkolwiek przy dziełałach plastycznych jest to trudne do udowodnienia. Plagiat jak rozumiem miałby tu polegać na przywłaszczeniu znaczenej cześci dzieła, które mają charakter twórczy. Z opisu przedstawionego wyżej, twierdzenie, że samo inne "ulożenie kciuka" sprawia, że dzieła stają się różne graniczy z absurdem. Pozatym:
[cytat:2rlmosnv]podając że 1,5 roku wcześniej powstały obraz był tylko kopią[/cytat:2rlmosnv]
Kopią czegoś co powstanie w przyszłości?
To coś powinno mieć charakter twórczy (oryginalny) i o indywidualnym charakterze, a wydaje się, że tego zabrakło. Chociaż, jakby się uprzedź to argumenty dla strony przeciwnej też pewno jakieś by sie znalazły, tak to już jest z prawami autorskimi.
 
Dziękuję bardzo, niestety w tej sprawie z absurdem to graniczy prawie wszystko i trwa to już trzeci rok. i cóż ? aż by się chciało zacytować " ..ani pisnął ,wrócił do domu i czapkę nacisnął" pozdrawiam i życzę miłych i radosnych świąt.
 
Powrót
Góra