Jak zagwarantować trwałość wyroku wydanego przez neo-sędziego jeszcze w trakcie rozprawy.

  • Autor wątku Autor wątku Bionica
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Bionica

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2023
Odpowiedzi
27
Cześć!

Czy mógłby mi ktoś podpowiedzieć co można zrobić w takiej sytuacji, jaki wniosek złożyć aby zapewnić trwałość rozstrzygnięcia sądowego. Wiem, że pytanie jest dziwne ale mam do czynienia z sytuacją w której mniej zależy mi na treści rozstrzygnięcia a bardziej na jego trwałości.

Sprawa wygląda następująco:

Zaskarżyłam decyzję ZUS do Sądu okręgowego. I teraz prosta sprawa ciągnie się drugi rok. Sprawa sprowadza się do stwierdzenia czy umowa podlega oskładkowaniu czy nie? Proste. Pierwszą rozprawę sędzia wyznaczył po roku. W jej trakcie „wyznaczał kierunki prowadzenia sprawy”. Zmarnował dzień rozprawy. Kolejną wyznaczył po pół roku. Na tej rozstrzygał wnioski dowodowe, z których większość uwalił, a te których nie uwalił wprost, kazał „doprecyzować” np. poprzez wskazanie sygnatur dokumentów których jako strona domagam się od ZUS jako materiału dowodowego, bo określenie „wszystkie dotyczące sprawy” jest niewystarczające, czym w praktyce także te wnioski zablokował, bo nie jestem w stanie znać sygnatur dokumentów wewnętrznych ZUS do których nie mam dostępu – są w systemach informatycznych. Nosi o znamiona czystej obstrukcji. Kolejną rozprawę wyznaczył za kolejne pół roku. Na niej zapewne ponownie będzie badał kwestie formalne bo jeszcze wszystkich nie zbadał, bo „czas przeznaczony na rozprawę się skończył”. Tym tempem to sprawa w pierwszej instancji potrwa jeszcze ze dwa-trzy lata. I tutaj pierwsze pytanie czy można tego sędziego jakoś pogonić do roboty, aby sprawa nabrała tempa?

Druga sprawa jest poważniejsza. Jak napisałam mniej mi zależy na treści rozstrzygnięcia, a bardziej na jego trwałości. Mamy do czynienia z tzw. neo-sędzią. Jeśli sąd rozstrzygnie, że umowa podlega oskładkowaniu to może okazać się, że taki wyrok ZUS w dowolnym momencie uzna za niebyły i znacjonalizuje składki. ZUS ostatnio dosyć często nacjonalizuje składki płacone latami różnych sytuacjach. Z drugiej strony jak uzna przeciwnie, to ZUS za kilka lat może uznać taki wyrok za niebyły i naliczyć składki z odsetkami wstecz za wiele lat. Do tego okres „sądzenia się” przy tym tempie uwzględniając odwołania może potrwać z 10 lat (optymistycznie), skoro w pierwszej instancji ciągnie się już 2,5 roku i właściwie nawet nie rozpoczęło się merytoryczne badanie sprawy. Jesteśmy w zawieszeniu. Czy ktoś mógłby podrzucić co można zrobić na tym etapie aby zagwarantować, że jak rozstrzygnięcie się uprawomocni to będzie ostateczne i nikt go nie podważy po kilku latach z powodu wadliwej obsady sądu. Z drugiej strony, przecież nie ma sensu tego ciągnąć, skoro wiadomo, że taki wyrok jak dojdzie do kasacji to zapewne upadnie. Być może już w apelacji. Ktoś mi doradził, że trzeba pójść przez całą ścieżkę odwołań do kasacji włącznie, powołując się jedynie na ową wadliwość. Dodam, że w tut. sądzie w III wydziale jest obecnie trzech sędziów i wszyscy są „neo” więc wniosek o zmianę składu wydaje się bezcelowy, chyba, że ma jakieś znaczenia formalno-prawne choć faktycznie nic nie zmienia, dla przyszłych rozstrzygnięć? Jeśli tak to prosiłabym o info, to wówczas go złożę, a jeśli nie ma takiego znaczenia to składać nie ma sensu bo znowu sprawa wydłuży się o kolejne pół roku bo sędzia będzie badał ten wniosek i zmarnuje kolejną rozprawę.

Wiem, że może dmucham na zimne, ale chciałabym mieć pewność że spędzam w sądzie kolejny rok, a przede mną następne lata i to ma jakiś sens, że sprawa nie będzie wracać tylko dlatego, że ktoś uzna sąd za neo-sąd. Czy można na tym etapie jakoś to rozstrzygnąć ostatecznie, aby nikt w przyszłości nie podważył – np. ZUS kierując się politycznym nakazem.
 
Powrót
Góra