a co jesli miało takie zdarzenie - miejsce kolizji w Pl, w tym roku w styczniu. w Pl.
Babeczka wjechała nam w tył auta ( jej auto zarejestrowane w Pl, nasze czyli poszkodowanych w Nl.)
Wezwalismy od razu Policję. Policjant przyjechał wystawił babeczce mandat, zrobił zdjęcie i sporządził protokół.
Babka miała ubzpiecznie w Hestii.
Wymieniliśmy się danymi, nie wypełniliśmy oficjalnego druczku, bo go nie mielismy. policjant poinformował na ze nie trzeba.
Po czym telefonicznie zgłosiliśmy szkodę do Hestii.
W miedzy czasie zadzwonilismy do Hesti, z pytaniem co mamy teraz zrobić, ponieważ my musimy być na drugi dzień w NL, bo tutaj mieszakmy i pracujemy. Powiedzano nam że nie ma problemu, bo oni mają przedstawiciela tutaj w NL.
Przyjechaliśmy do NL, i raniutko zadzwonił do nas facet z hestii informująć nas o tym iż jednak nie mają, a w zwiazku z tym musimy wszustkie papiery sami wykonać.
Absurd, zwróciliśmy się wuięc o pomoc do naszego ubezpieczyciela w NL, on przejoł sprawę naszą .
Przysłał swojego rzeczoznawcę, wsawił auto do warsztatu, i wycenił szkody widoczne. za wycenę zapłacilismy mu 100 euro.
Natępnie zrobiono zdjęcia przez tego faceta. my wypełnilismy druk dot całego zajscia podajac dane nasze i drugiego uczestnika zajscia. Podpisaliśmy się, a owy druk dostarczylismy do naszego ubespieczyciela.
i czekaliśmy od stycznia 3 do ddziś. Kiedy to nasz przedstawiciel przysłał nam wiadomość, ze jakoby sprawca nie zgłosił szkody, a na dodatek druk jest nie podpisany, w zwiazku z tym odmawiają wypłaty. T
to jakaś paranoja, przecież przyjeli zgłoszene jescze w Pl, mamy numer sprawy, a na Poliucji jest protokół.
policjant zaś powiedział na miejscu ze wina jest bezsporna babeczki, czy Hesta ma prawo tak lecieć w kulki, prosze o Pomoc, bo już mam dość

[/cytat]