Jakie prawa ma matka wobec 19-letniej córki?

  • Autor wątku Autor wątku longriver
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

longriver

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
2
Mam skończone 19 lat, uczę sie w liceum w klasie maturalnej. Nie jestem złą uczennica- idzie mi dobrze w szkole. Nie pije, nie pale, zawsze wracam do domu na noc, nigdy nie przyszłam naćpana, pijana itp, mama zna moich znajomych i wie z kim sie przyjaźnie. Mój problem jest taki ze mieszkamy razem, tata płaci mamie alimenty ze względu na to, iż są po rozwodzie. Niestety mama wciąż traktuje mnie jak małoletniego, nie pozwala wychodzić, skarży sie, że sie nie uczę, ostatnio w porywie złości krzyczała ze skarże sie tacie na sytuacje jaka u nas panuje (otóż mama hula, w przeciągu 2 miesięcy miała juz 3 mężczyzn, ktorzy mieszkali u nas, wogóle nie szanuje mnie ani siebie, nie liczy sie z moim zdaniem). Kiedy zaczęłam jej tłumaczyć, ze mam dosyc sytuacji jaka panuje w domu i tego, ze nie szanuje moich decyzji ona rzuciala sie na mnie i zaczela bić po twarzy. Nie raz ani dwa tylko kilkanascie razy. Zabroniła mi wychodzic zrobila liste moich obowiazkow gdzie praktycznie wszystko robie ja... Sprzatanie i gotowanie- moja dzialka a mama robi co chce, ja mam wracac o 22.00 pytac czy moge gdzies wyjsc i meldowac wszystkich znajomy- mama nie informuje mnie o niczym. Do tego pojawila sie kwestia pienieżna- otóż zyczy sobie zebym pracowala w weekendy i dawala jej pieniadze. Wczoraj zabronila mi wlaczyc komputer. Jestem doroslą osoba i sama o sobie decyduje z tego co wiem art. 92 kodeksu rodzinnego i opiekunczego mowi o tym ze wladza rodzicielska wygasa z uzyskaniem pelnoletnosci. Nie wiem jak sie zachowac czy rzeczywiscie mama ma prawo ingerowac w moje wyjscia, znajomosci, a takze czas nauki i jej ilość? Nie jestem zlym uczniem nauczyciele dobrze o mnie mowia z reszta mama sama byla na zebraniu gdzie dowiedziala sie ze jestem jedna z lepszych uczennic. O co chodzi? Prosze o pomoc!
 
[cytat:7xw9h58c]
O co chodzi?
[/cytat:7xw9h58c]
Jesteś zdominowana przez matkę.
Ona nie ma już nad Tobą władzy rodzicielskiej, ale jesteś uzależniona finansowo oraz materialnie od niej, i stąd ta sytuacja.
Ona o tym wie i przez to ma nad Tobą przewagę.
Radykalnym rozwiązaniem jest wyprowadzka na swoje (np. na stancję) i podanie ją o alimenty (od ojca już masz), lub pogodzenie się ze swoim losem.
Jedno i drugie wyjście jest niedobre, ale jak chcesz stanowić sama o sobie, to musisz rozważyć i takie drastyczne wyjście. (niestety)
Dorosłość i samodzielność jest bolesna i uciążliwa a nie (jak młodzi myślą) radosna i bezproblemowa.
 
Halo o ile się mylę to prosze mnie sprostować.

Alimenty od ojca są zasadzone na pokrycie kosztów twojego utrzymania.Poniewaz jesteś już pełnoletnia ojciec powinien przekazywać alimenty do "twoich rąk" a nie mamusi.Jak zacznie tak czynić to mamuśka zaczenie zmieniać podejście do ciebie.Co do pracy we weekendy- pomysł dobry jako początek samodzielności, ale wynagrodzenie za pracę jest twoje i "mamuśka" co najwyżej może grzecznie poprosić swoją pracowtą córeczkę aby ona łaskawie dołożyła się do kosztów utrzymania domu.

Uważam,że gdy pokażesz "mamuście" że próbujesz sie usamodzielnić, chociażby poprzez prace we weekendy, wnet zmienni swoje podejści do ciebia.
 
[cytat="Wojciech_południe"]Halo o ile się mylę to prosze mnie sprostować.

Alimenty od ojca są zasadzone na pokrycie kosztów twojego utrzymania.Poniewaz jesteś już pełnoletnia ojciec powinien przekazywać alimenty do "twoich rąk" a nie mamusi.Jak zacznie tak czynić to mamuśka zaczenie zmieniać podejście do ciebie.Co do pracy we weekendy- pomysł dobry jako początek samodzielności, ale wynagrodzenie za pracę jest twoje i "mamuśka" co najwyżej może grzecznie poprosić swoją pracowtą córeczkę aby ona łaskawie dołożyła się do kosztów utrzymania domu.

Uważam,że gdy pokażesz "mamuście" że próbujesz sie usamodzielnić, chociażby poprzez prace we weekendy, wnet zmienni swoje podejści do ciebia.[/cytat]


Tata juz od osiemnastki placi pieniadze mi a w weekendy pracuje od jakiegos czasu. Alimenty daje w calosci mamie a to co zarobie jest moje. Chodzi mi jedynie czy ona ma prawo mnie az tak ograniczac, zabraniac wyjsc i chocby takich rzeczy jak wytyczac godziny w krotych mam sie uczyc... Dla mnie to jest cos nie tak...

Dzieki za rady!
 
Powrót
Góra