A
AlexyMLIT
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam, jestem Daniel Aleksander i nazwiskiem nie chcę się jeszcze dzielić, ale moja sytuacja jest beznadziejna, nie wiem już gdzie się zgłosić, potrzebuję pomocy prawnej jak i każdej innej. A więc aktualnie jestem 19 letnim chłopakiem mieszkającym z ojcem którego przez całe moje życie widzę 2 lata, zaraz to wyjaśnię, macochą i jego ukochanym psem, traktuje go lepiej ode mnie btw.
A więc sytuacja jest taka że ów ojciec chce mnie wyrzucić z domu, zarzuca mi bezczynność, jestem obiektem kpin, wyżywania się słownego, psychicznego i dochodziło i do fizycznego, mam blizny po ugryzieniu jego ukochanego pupila jak pierwszy raz mnie szarpał.
Mówi że mam czas do końca roku, ale na pewno to się stanie wcześniej, trochę pije, czasami nawet do 5/6 piw dziennie i dopiero wtedy ze mną "rozmawia". Nie boję się, bo i tak moja psychika po prostu nie czuje strachu przed odrzuceniem i skończeniem na ulicy.
Problem jest w tym że mieszkam w Niemczech, nie mam tam nikogo do kogo mogę się zgłosić, ani prawnik, ani policja, nawet głupiego znajomego żeby się wypłakać, jestem tam od 2 lat, trudno mi znaleźć pracę, strasznie topornie przyjmuję język niemiecki, starałem się nauczyć ale oczywiście nie zdawali sobie z tego sprawy i byłem tylko ciągle przez to uciskany. Mówiłem im że nie mam tutaj perspektyw i chciałbym wrócić do Polski, ale ojciec jak ze mną rozmawia to dnia następnego nic nie pamięta... W domu jestem od obowiązków domowych, codziennie odkurzam po psie (owczarek niemiecki linieje 24/7), układam naczynia do zmywarki i inne pierdoły, nie wychodzę praktycznie od 2 lat z domu, nie mam do kogo, jedyną podporą jest tutaj mój starszy brat z którym jako jedynym z rodziny trzymam jakiś normalny kontakt. Przyjechałem tutaj w wieku 17 lat kazali mi już na własną rękę szukać pracy, przerwano mi naukę w technikum, nie dostałem szansy skończyć, niestety. Jestem zaniedbywany pod względem rodzicielskim, zdrowotnym i psychicznym, macocha jedynie co to wyżywa się słownie, nie dostrzegają tego co robię, uważają to za błahostkę i że nigdy nie jest dokładnie, ale jak tego nie zrobię jest 2 razy gorzej. Jak się tutaj znalazłem ? W wakacje jak miałem lat 17 matka zostawiła mnie bez kluczy do domu na 5 dni, nasze relacje jako syn matka się rozpadły niestety, od tamtego czasu zrobiło się ciężko, przeżyłem piekło, ale nie starczy dnia by wszystko opisać. Chociaż ojciec płacił alimenty na nas to był problem z ciuchami i innymi potrzebami natury codziennej. Gdy mieszkałem z matką to też z ojczymem tyranem, bił nas od dziecka, bo ojca już wtedy nie było. Przez matkę zacząłem mieć problemy z policją, nawet założyła mi sprawę w sądzie, moim ratunkiem przed ojczymem wracającym wtedy zza granicy by mnie zatłuc i zakładem karnym uratował mnie wyjazd za granicę, o którym wspomniałem na sprawie. Matka trzymała mnie 17 lat, ojciec po 2 mówi że szkoda mu na mnie pieniędzy i że muszę odejść, nie mam szans przeżycia za granicą.. Co mogę zrobić, do kogo się zgłosić i jakie czynności podjąć ? Naprawdę powoli nie daję rady i myślę o najgorszym.
Na innym płatnym forum napisali że nie zajmują się prawem w Niemczech, ale dłużej przebywałem w Polsce i jak chciałbym coś działać w tym kierunku raczej zająłbym się tym z kraju ojczystego.
A więc sytuacja jest taka że ów ojciec chce mnie wyrzucić z domu, zarzuca mi bezczynność, jestem obiektem kpin, wyżywania się słownego, psychicznego i dochodziło i do fizycznego, mam blizny po ugryzieniu jego ukochanego pupila jak pierwszy raz mnie szarpał.
Mówi że mam czas do końca roku, ale na pewno to się stanie wcześniej, trochę pije, czasami nawet do 5/6 piw dziennie i dopiero wtedy ze mną "rozmawia". Nie boję się, bo i tak moja psychika po prostu nie czuje strachu przed odrzuceniem i skończeniem na ulicy.
Problem jest w tym że mieszkam w Niemczech, nie mam tam nikogo do kogo mogę się zgłosić, ani prawnik, ani policja, nawet głupiego znajomego żeby się wypłakać, jestem tam od 2 lat, trudno mi znaleźć pracę, strasznie topornie przyjmuję język niemiecki, starałem się nauczyć ale oczywiście nie zdawali sobie z tego sprawy i byłem tylko ciągle przez to uciskany. Mówiłem im że nie mam tutaj perspektyw i chciałbym wrócić do Polski, ale ojciec jak ze mną rozmawia to dnia następnego nic nie pamięta... W domu jestem od obowiązków domowych, codziennie odkurzam po psie (owczarek niemiecki linieje 24/7), układam naczynia do zmywarki i inne pierdoły, nie wychodzę praktycznie od 2 lat z domu, nie mam do kogo, jedyną podporą jest tutaj mój starszy brat z którym jako jedynym z rodziny trzymam jakiś normalny kontakt. Przyjechałem tutaj w wieku 17 lat kazali mi już na własną rękę szukać pracy, przerwano mi naukę w technikum, nie dostałem szansy skończyć, niestety. Jestem zaniedbywany pod względem rodzicielskim, zdrowotnym i psychicznym, macocha jedynie co to wyżywa się słownie, nie dostrzegają tego co robię, uważają to za błahostkę i że nigdy nie jest dokładnie, ale jak tego nie zrobię jest 2 razy gorzej. Jak się tutaj znalazłem ? W wakacje jak miałem lat 17 matka zostawiła mnie bez kluczy do domu na 5 dni, nasze relacje jako syn matka się rozpadły niestety, od tamtego czasu zrobiło się ciężko, przeżyłem piekło, ale nie starczy dnia by wszystko opisać. Chociaż ojciec płacił alimenty na nas to był problem z ciuchami i innymi potrzebami natury codziennej. Gdy mieszkałem z matką to też z ojczymem tyranem, bił nas od dziecka, bo ojca już wtedy nie było. Przez matkę zacząłem mieć problemy z policją, nawet założyła mi sprawę w sądzie, moim ratunkiem przed ojczymem wracającym wtedy zza granicy by mnie zatłuc i zakładem karnym uratował mnie wyjazd za granicę, o którym wspomniałem na sprawie. Matka trzymała mnie 17 lat, ojciec po 2 mówi że szkoda mu na mnie pieniędzy i że muszę odejść, nie mam szans przeżycia za granicą.. Co mogę zrobić, do kogo się zgłosić i jakie czynności podjąć ? Naprawdę powoli nie daję rady i myślę o najgorszym.
Na innym płatnym forum napisali że nie zajmują się prawem w Niemczech, ale dłużej przebywałem w Polsce i jak chciałbym coś działać w tym kierunku raczej zająłbym się tym z kraju ojczystego.