Jazda po parkingu bez prawa jazdy

  • Autor wątku Autor wątku Blueprint
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Blueprint

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2015
Odpowiedzi
4
Witam serdecznie.

Chciałem zapytać jakie byłyby ewentualne konsekwencje poruszania się osoby bez prawa jazdy po drodze wewnętrznej (za jaką chyba uznaje się w tej chwilii parkingi przy marketach).

Sprawa przedstawia się następująco : Mam 23 lata, moja dziewczyna ma 17, nie może jeszcze zacząć kursu na prawo jazdy, więc chciałem sam ją troszkę podszkolić w kwestii ruszania , zatrzymywania, kręcenia kierownicą, etc. (takie bardzo podstawowe manewry). Wiem, że absolutnie nie mogę robić tego na drogach publicznych, ale jak przedstawia się sytuacja w takim przypadku (tj. jazdy po parkingu przy markecie) ? Dodam, że chciałbym to zrobić albo we wczesnych godzinach porannych (przed otwarciem) lub w późnych wieczornych (po zamknięciu), tak aby możliwie zmniejszyć ryzyko spotkania z innym autem poruszającym się po parkingu.

Czy policja może w ogóle w takich miejscach kontrolować ? A jeśli tak, to czy są jakieś konsekwencje?

Przewertowałem kilka podobnych tematów (z tego co wyczytałem nie powinno być żadnych konsekwencji w wypadku poruszania się po terenie prywatnym lub drodze wewnętrznej) ale w świetle ciągle zmieniających się przepisów chciałbym się upewnić, czy aby na pewno jest taka możliwość. Za wszelką pomoc z góry dziękuję.
 
Jeśli przy wjeździe na parking jest znak "strefa ruchu" to traktowany jest jak droga publiczna. Jeśli go nie ma to jest to teren prywatny, gdzie Policja nie ma za wiele do roboty.
 
Jeśli przy wjeździe na parking jest znak "strefa ruchu" to traktowany jest jak droga publiczna.

Bzdura. Obowiązują tam przepisy ustawy w całości, ale dalej jest to droga wewnętrzna.

Jeśli go nie ma to jest to teren prywatny, gdzie Policja nie ma za wiele do roboty.

To również jest bzdura. Nawet ograniczając się do kontekstu prowadzenia pojazdów cześć przepisów ustawy ma zastosowanie, a f-sze mogą podjąć intwerwencję.
 
Jeśli jeżdżę bez prawa jazdy po moim podwórku to też mogą? A jeśli nie to czym w świetle przepisów różni się teren prywatny (podwórko) od terenu prywatnego (parking)?
 
Jeśli jeżdżę bez prawa jazdy po moim podwórku to też mogą?

Wskaż przepis, który zabrania f-szowi podjęcia interwencji na prywatnym terenie...

Przeczytaj z uwagą art 1 ust 2 PoRD, w szczególności pkt 1). Za brak prawa jazdy nic nie grozi. Za niebezpieczną lub niekontrolowaną jazdę - np przez niedoświadczoną osobę - jak najbardziej może. I tak dalej, nie ma co wymieniać wszystkich możliwych powodów interwencji f-szy.

A jeśli nie to czym w świetle przepisów różni się teren prywatny (podwórko) od terenu prywatnego (parking)?

Nie da się odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Można natomaist wskazać, że niektóre prywatne nieruchomości służą ruchowi lądowemu lub jego obsłudze. (W odróżnieniu od ruchu drogowego).
 
Rozumiem, że gdybym chciał uczyć dziewczynę jeździć ( a ona prawa jazdy nie ma) to tak na dobrą sprawę nawet na własnym podwórku, czy właśnie na jakimś parkingu, to tak na dobrą sprawę funkcjonariusze mogą podjąć interwencję i ukarać dziewczynę mandatem w wysokości 500 zł ?
 
Ale fakt niebezpiecznej lub niekontrolowanej jazdy musi zostać stwierdzony. Jeśli osoba uczy się ruszać lub powolutku manewruje ucząc się parkować to nie ma realnego niebezpieczeństwa w ruchu drogowym. Poza tym art. 94 kw mówi o drogach publicznych, a zgodnie z ustawową definicją drogami publicznymi są drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne. Tak więc za brak uprawnień ukarać nie można, a za stworzenie zagrożenia można, ale musi być ono realne.
 
Ale fakt niebezpiecznej lub niekontrolowanej jazdy musi zostać stwierdzony.

I kto będzie stwierdzał? Bo wydaje mi się, że właśnie f-sz, który też podejmie w związku z tym interwencję. Kłócisz się bez racjonalnego powodu. To co napisałeś w #2 nie jest prawdą.

Jeśli osoba uczy się ruszać lub powolutku manewruje ucząc się parkować to nie ma realnego niebezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Jak coś takiego czytam to nieodmiennie przypomina się kultowe już "ale co się stało", wypowiedzane przez egzaminowaną osobę, która podczas prozaicznego manewru na placu manewrowym przyśpieszyła, staranowała betonowe ogrodzenie i zatrzymała się na 3-pasmowej jednokierunkowej jezdni. Na szczęście nikt nie zginął ani nie został ranny.

Realne niebezpieczeństwo istnieje zawsze kiedy korzysta się z maszyn napędzanych siłami przyrody.

@Blueprint
Przeczytaj art 97 i art 98 kodeksu wykroczeń.

A druga kwestia - rozumiesz (ponad to co opisałem powyżej), że ubezpieczyciel zregresuje w razie kolizji całość szkody na właściciela pojazdu?
 
Czyli w dużym skrócie gra nie warta świeczki

Oczywiście rozumiem, że w przypadku jakiegoś uszkodzenia własnego auta (lub innego) całe koszty pokrywałbym sam.

Szkoda, miałem nadzieję że trochę inaczej to wygląda.
 
Teoretycznie mógłbym, tyle że ryzyko zostaje nieprwdaż? A na prawdę nie uśmiecha mi się słone płacenie za coś, co ma być zabawą i pierwszym zetknięciem z autem bardziej niż nauką jazdy.
 
Mam pytanie o umocowanie prawne funkcjonowania toru motocyklowego. Bez prawa jazdy 200 km/h. Rrjestracja pojazdu czy homologacja nie jest możliwa (owiewki, oświetlenie pojazdu etc.). Kupujemy bilet i ognia. Proszę o poważne wskazanie różnic między prywatnym torem a prywatnym parkingiem supermarketu.
 
Chciałbym zauważyć pewną niekonsekwencję. W innym wątku koledzy forumowicze twierdzili, że za rozmawianie przez komórkę podczas jazdy drogą wewnętrzną nie można nałożyć mandatu. A przecież jest to realnie większe zagrożenie niż jazda bez uprawnień.

Osoba rozmawiająca przez komórkę powoduje nie mniejsze zagrożenie niż osoba po spożyciu alkoholu z 0,8 promila we krwi (i wbrew obiegowej opinii używanie zestawu głośnomówiącego wcale tego zagrożenia nie zmniejsza, bo przyczyną zagrożenia jest rozproszenie rozmową, a nie trzymanie telefonu w ręce - przepisy w Polsce regulujące tę kwestię są wybitnie złe i nie mają oparcia w wynikach badań).

Więc skoro za komórke nie można dostać mandatu, to za jazdę bez uprawnień też nie :p
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra