Z
Zysiek
W czwartek na Komisariat Policji w Rybniku przybyła starsza kobieta, Marianna Z. wprowadzając tam małoletniego Łukasza H (l. 15), który według jej zeznań ukradł z jej sklepu bułki i parówki. Policjanci wezwali na komisariat matkę małoletniego, Urszulę H, która na miejsce przybyła niemalże w trybie natychmiastowym. Matkę z dzieckiem zaproszono do specjalnie odizolowanej poczekalni, aby tam zaczekali na przybycie biegłego psychologa i sędziego. W międzyczasie policjanci wysłuchali zeznania Marianny Z, która uważa, że złapała Łukasza H, na „gorącym uczynku”, gdy ten próbował wyjść ze sklepu mając pod swetrem ukryte towary. Na komisariat przybył sędzia wraz z biegłym psychologiem. Przed rozpoczęciem przesłuchania biegły psycholog przeprowadził z Łukaszem H, wstępną rozmowę w celu zapoznania go z całą sytuacją. Zaproszono Łukasza H. i Urszulę H. do wyodrębnionego pokoju przesłuchań. Przesłuchanie odbywało się w obecności biegłego psychologa i sędziego. To sędzia prowadził przesłuchanie. Łukasz H. przyznał się do kradzieży, tłumacząc się faktem bycia głodnym, gdyż rodzina Łukasza H. nie należała do najbogatszych. Po zakończeniu przesłuchania, pouczono Łukasza H. i pozwolono rodzinie H. opuścić komisariat gdyż Marianna Z. nie wniosła oskarżenia do Sądu.
Czy w kazusie zauważacie jakieś błędy?
Czy w kazusie zauważacie jakieś błędy?