Kierownik stołówki na obozie a dieta

  • Autor wątku Autor wątku Magda91
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Magda91

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2010
Odpowiedzi
16
Cześć,

moja siostra obecnie przebywa na obozie organizowanym przez uczelnię, w ich własnym akademickim ośrodku wypoczynkowym. Jest na diecie wegańskiej.
W ośrodku, w którym przebywa funkcjonuje stołówka, na której w ramach obozu opłacone zostało wyżywienie (w cenie ok. 350 zł od osoby), ale kierowniczka stołówki stwierdziła, że nie będzie przyrządzać osobnych potraw z powodu czyichś "zachcianek", przez co moja siostra na obiad dostała tylko ziemniaki i surówkę. Kazała też przynieść zaświadczenie od lekarza o konieczności stosowania diety wegańskiej przez siostrę z wymienionymi produktami, których nie może spożywać, wtedy dostanie do jedzenia coś innego. W międzyczasie, w rozmowie kierowniczki z kucharkami padło kilka obraźliwych znań na temat mojej siostry i diety wegańskiej (myślały, że nie ma jej w pobliżu, gdy tymczasem ona wszystko słyszała).
Obóz trwać będzie jeszcze przez ponad tydzień.

Wydaje mi się, że pani ze stołówki powinna uszanować wybór swoich gości, a tym bardziej nie obrażać ich i nie interesować się tym, z jakiego powodu dana osoba przestrzega takiej diety (względy zdrowotne, etyczne czy religijne).
Poza tym, czy ta pani ma prawo żądać zaświadczenia od lekarza, a w innym wypadku odmówić przygotowywania "innych" posiłków? Co powinna zrobić osoba w takiej sytuacji? Obóz organizuje uczelnia, czy w takim razie może złożyć reklamację bądź domagać się zwrotu (przynajmniej części) kosztów wyżywienia?
 
A co na temat wyzywienia mowi zawarta umowa ?
Ktos gwarantowal siostrze specjalne traktowanie z uwagi na te weganskie wymysly ?
 
Nie wydaje mi się, żeby temat wyżywienia był jakoś szczególnie wyróżniony w umowie.

Poza tym, proszę nie pisać "wegańskie wymysły", to niegrzeczne:) Ludzie nie jedzą różnych rzeczy, z różnych względów i, moim zdaniem, nie jest to powód, by traktować ich inaczej przez to, że nie jedzą pewnych produktów. Należałoby to raczej uszanować, a nie złośliwie komentować.
 
Jeśli temat wyżywienia nie był wyszczególniony w umowie, to wydaje mi się, że nawet po okazaniu stu zaświadczeń od różnych lekarzy nieprzygotowanie potraw odpowiednich dla diety wegańskiej nie będzie podstawą do żadnych roszczeń.
 
Cóż... W takim razie będzie to nauczką na przyszłość. Dziękuję za odpowiedź.

W takim razie, może jakieś rady, jak ustrzec się przed takimi sytuacjami w przyszłości, planując pobyt w ośrodkach wypoczynkowych?
Czy zaproponowanie kierownictwu np. sporządzenia odpowiedniego aneksu byłoby dobrym rozwiązaniem? Czy słowne zapewnienie (np. telefonicznie bądź w wiadomości email) przez pracowników ośrodka również jest zobowiązujące?
 
Według mnie sporządzenie odpowiedniego aneksu byłoby zdecydowanie lepsze od słownego zapewnienia, które mogłoby być później problematyczne jako podstawa do roszczeń.

A tak poza tym, spokojna rozmowa i grzeczna prośba potrafią zdziałać cuda. Może na szczeblu wyżej niż kierowniczka stołówki?
 
Twoja siostra jest chyba bardzo krótko na tej diecie. Gdyby była dłużej, to by wiedziała, że w typowej polskiej jadłodani nie rozróżnia się potraw wegańskich od wegetariańskich, więc będąc na diecie wegańskiej praktycznie gotować sobie trzeba samemu. Wymagać można specjalnego żywienia, jeżeli zawarło się specjalną umowe. W przeciwnym razie pozostaje post.
 
Powrót
Góra