P
Purito
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2018
- Odpowiedzi
- 1
Zostałem spadkobiercą zadłużonego mieszkania. Choć byłem gotowy do polubownych spłat - Wierzyciel założył mi 2 pozwy o spłatę należności (rozliczenia były niejasne). Ponieważ nie szło się dogadać, przed każdą ze spraw (2 tygodnie wcześniej) spłaciłem główne należności. Wierzyciel na sprawach walczył o wyszarpnięcie kosztów adwokackich i spłat odsetek. Wygrał obydwie sprawy, a ja tydzień po ich uprawomocnieniu spłaciłem wszystko pozostałe, co Sąd mi nakazał w postanowieniu sądowym.
Jakie było moje zaskoczenie, gdy niedawno dowiedziałem się, że ów wierzyciel – Spółdzielnia mieszkaniowa – pobiera ode mnie 5 opłat po 6 zł:
Telefonicznie Spółdzielnia wyjaśnia mętnie, że nie wie, czy postanowienia sądowe się uprawomocniły, i pomimo, że wszystko spłaciłem wiele miesięcy temu, oni musieli wystąpić do Sądu o nadanie klauzuli wykonalności, bo inaczej „nic nie mogą zrobić z moimi wpłatami”.
Takie tłumaczenie wydaje się absurdalne. Wszak „tytuł wykonawczy” jest w zamyśle zgodą na „siłowe” odzyskanie długu. Ale jeśli dług został już odzyskany to „tytuł wykonawczy” wydaje się bezcelowy.
Obawiam się, że Spółdzielnia znów stara się przeforsować jakieś absurdalne koszty i pomimo, że się to okaże nieuzasadnione – i tak komornik, czy ktoś podobny, coś ode mnie wyszarpnie.
Jakie było moje zaskoczenie, gdy niedawno dowiedziałem się, że ów wierzyciel – Spółdzielnia mieszkaniowa – pobiera ode mnie 5 opłat po 6 zł:
- 2018-luty: „opłata kancelaryjna o zapłatę” 6 zł;
- 2018-luty: „opłata kancelaryjna” 6 zł;
- 2018-luty: „opłata kancelaryjna” 6 zł;
- 2018-sierpień: „opłata od wniosku o nadanie klauzuli wykonalności” 6 zł;
- 2018-sierpień: „opłata od wniosku o nadanie klauzuli wykonalności” 6 zł;
Telefonicznie Spółdzielnia wyjaśnia mętnie, że nie wie, czy postanowienia sądowe się uprawomocniły, i pomimo, że wszystko spłaciłem wiele miesięcy temu, oni musieli wystąpić do Sądu o nadanie klauzuli wykonalności, bo inaczej „nic nie mogą zrobić z moimi wpłatami”.
Takie tłumaczenie wydaje się absurdalne. Wszak „tytuł wykonawczy” jest w zamyśle zgodą na „siłowe” odzyskanie długu. Ale jeśli dług został już odzyskany to „tytuł wykonawczy” wydaje się bezcelowy.
Obawiam się, że Spółdzielnia znów stara się przeforsować jakieś absurdalne koszty i pomimo, że się to okaże nieuzasadnione – i tak komornik, czy ktoś podobny, coś ode mnie wyszarpnie.
- Czy moje obawy są uzasadnione?
- Czy można forsować „tytuł wykonawczy” jeśli dłużnik dawno spłacił swe długi ?
- Czy trzeba pisać „Pozew o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego” ?