R
rozer
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2016
- Odpowiedzi
- 11
Szanowni Państwo
Dzisiaj z upoważnieniem ojca (rok urodzenia 1940) odebrałem wezwanie z UFG do zapłaty 5600zł za brak OC w okresie styczeń - marzec. Jest to już druga kara, poprzednią za ten sam pojazd otrzymał w październiku 2020 (5200zł), brak OC wyszedł przy zdjęciu z fotoradaru.
Samochód (w fatalnym stanie technicznym) zakupił pod koniec sierpnia 2020, zrzekając się polisy OC (podpisał wszystko co sprzedający mu podsunął). Już wtedy jego stan zdrowia ulegał postępującemu pogorszeniu (brak orientacji, poczucia czasu). Na wszelkie próby pomocy reagował agresją i atakiem, bo w jego mniemaniu jest samodzielny i wszyscy chcą go okraść. Po dłuższej walce, w połowie września wykupił polisę. Pobieżnie ją sprawdziłem (ponieważ po chwili mi ją wyrwał i schował), marka i model się zgadzały. Mimo, że nie był zdolny do prowadzenia samochodu, za wszelką cenę pchał się za kierownicę (zgłaszałem to różnym instytucją, ale ignorowały problem), aż w końcu jeżdżąc po chodniku urwał zderzak.
W listopadzie dowiedziałem się o dokumentacji z UFG (przypadkiem natrafiłem na poukrywane, nie otworzone listy), wtedy już był utrudniony kontakt z ojcem, nie zgadzał się na leczenie ani żadną inną formę pomocy (wszystko kończyło się wybuchami agresji).
Do tego czasu ojciec zdążył zgubić cały komplet dokumentów (polisa, dowód rejestracyjny, karta pojazdu, i cała reklamówka innych dokumentów).
Będąc przekonanym, że ta polisa istnieje i że jest to błąd systemu chciałem uzyskać duplikat (nie pamiętałem jakie to było towarzystwo ubezpieczeniowe). Ojciec niestety nie chciał współpracować (dla niego najważniejszy był problem z niedziałającym telewizorem), a żadne TU nie chciało udzielić mi informacji powołując się na RODO.
W końcu w lutym udało się go umieścić w szpitalu. Diagnoza - Zanik podkorowo-korowy, otępienia starcze (F00.2, Alzheimer - G30.8 ). Gdy jego stan po wyjściu się trochę poprawił uzyskałem wreszcie upoważnienie i informację, że samochód był bez ubezpieczenia, zaś polisa którą wykupił dotyczyła starego, zezłomowanego już pojazdu (prawdopodobnie rzucił komplet pomieszanych dokumentów w placówce i powiedział proszę dać mi OC). Uzyskałem również od niego dostęp do konta i natychmiast wykupiłem polisę oraz zapłaciłem wszystkie zaległości. Po prostu nie wiedziałem do tego momentu, że tej polisy nie ma i nie miałem jak tej informacji uzyskać, skoro ojciec mentalnie egzystował w innej rzeczywistości.
Niestety UFG przekazał już sprawę do urzędu skarbowego, a ten rozpoczął egzekucję (zajmując emeryturę).
W maju ojciec przeszedł COVID i cały postęp leczenia przepadł. Nastąpił drastyczny regres, podczas wizyty pielęgniarki otrzymał 0 punktów w skali Barthela, a wszyscy lekarze stwierdzili brak szans na poprawę stanu (zasadniczo jest warzywem, które potrafi powiedzieć 2-3 słowa i przejść z wielkim trudem z miejsca na miejsce w mieszkaniu).
Jestem na etapie procedury umieszczenia go w domu opieki i wszystko było na dobrej drodze, jednak dzisiejszy dokument to nóż w plecy. Jeden z kluczowych warunków to emerytura wolna od zajęć, a US aktualnie pobiera ponad 700zł. Już w tej chwili oszczędności są na granicy wyczerpania, ponieważ opłaty przewyższają przychody (między innymi przez odkręcenie wody, która lała się przez kilka dni).
Ojciec ma pewne środki finansowe, jednak zablokowane w funduszach i lokatach. W banku stwierdzili, że nie będą z nim rozmawiali, bo on nie jest w stanie podejmować decyzji. Żaden notariusz nie przybije mi pieczęci na upoważnieniu.
Gdybym wiedział jaka jest sytuacja, to OC bym wykupił nawet korzystając z chwilówki, ale w takich warunkach miałem zasadniczo ręce związane.
Z UFG też jest rozmowa ciężka, zakaz kontaktu z osobami decyzyjnymi i przy konkretnych argumentach przypominają sobie o RODO. Z tą sprawą jeszcze się z nimi nie kontaktowałem, ale nawet rozważam w desperacji zawiezienie tam ojca, może to tym istotom przemówi do rozsądku ? Ja mieszkam na co dzień 300km od ojca i nie mogę dłużej przebywać w okolicy (jestem tu od stycznia).
Do tego zapewne przyjdzie kolejne wezwanie, ponieważ w garażu ma starą przyczepkę (1987 rok produkcji), której nie chciał się pozbyć (bo będzie mu potrzebna i żył w przekonaniu, że jak nie używa to nie musi mieć OC), a ostatnia polisa jest z 2007 roku. Obawiałem się, że wykupując polisę natychmiast otrzymam karę, a już wtedy każda złotówka była kluczowa, znowu do złomowania potrzebne jest upoważnienie, a on ma problemu z podpisaniem się.
Pozdrawiam i liczę na sugestię, czy mogę coś z tym UFG zrobić
Dzisiaj z upoważnieniem ojca (rok urodzenia 1940) odebrałem wezwanie z UFG do zapłaty 5600zł za brak OC w okresie styczeń - marzec. Jest to już druga kara, poprzednią za ten sam pojazd otrzymał w październiku 2020 (5200zł), brak OC wyszedł przy zdjęciu z fotoradaru.
Samochód (w fatalnym stanie technicznym) zakupił pod koniec sierpnia 2020, zrzekając się polisy OC (podpisał wszystko co sprzedający mu podsunął). Już wtedy jego stan zdrowia ulegał postępującemu pogorszeniu (brak orientacji, poczucia czasu). Na wszelkie próby pomocy reagował agresją i atakiem, bo w jego mniemaniu jest samodzielny i wszyscy chcą go okraść. Po dłuższej walce, w połowie września wykupił polisę. Pobieżnie ją sprawdziłem (ponieważ po chwili mi ją wyrwał i schował), marka i model się zgadzały. Mimo, że nie był zdolny do prowadzenia samochodu, za wszelką cenę pchał się za kierownicę (zgłaszałem to różnym instytucją, ale ignorowały problem), aż w końcu jeżdżąc po chodniku urwał zderzak.
W listopadzie dowiedziałem się o dokumentacji z UFG (przypadkiem natrafiłem na poukrywane, nie otworzone listy), wtedy już był utrudniony kontakt z ojcem, nie zgadzał się na leczenie ani żadną inną formę pomocy (wszystko kończyło się wybuchami agresji).
Do tego czasu ojciec zdążył zgubić cały komplet dokumentów (polisa, dowód rejestracyjny, karta pojazdu, i cała reklamówka innych dokumentów).
Będąc przekonanym, że ta polisa istnieje i że jest to błąd systemu chciałem uzyskać duplikat (nie pamiętałem jakie to było towarzystwo ubezpieczeniowe). Ojciec niestety nie chciał współpracować (dla niego najważniejszy był problem z niedziałającym telewizorem), a żadne TU nie chciało udzielić mi informacji powołując się na RODO.
W końcu w lutym udało się go umieścić w szpitalu. Diagnoza - Zanik podkorowo-korowy, otępienia starcze (F00.2, Alzheimer - G30.8 ). Gdy jego stan po wyjściu się trochę poprawił uzyskałem wreszcie upoważnienie i informację, że samochód był bez ubezpieczenia, zaś polisa którą wykupił dotyczyła starego, zezłomowanego już pojazdu (prawdopodobnie rzucił komplet pomieszanych dokumentów w placówce i powiedział proszę dać mi OC). Uzyskałem również od niego dostęp do konta i natychmiast wykupiłem polisę oraz zapłaciłem wszystkie zaległości. Po prostu nie wiedziałem do tego momentu, że tej polisy nie ma i nie miałem jak tej informacji uzyskać, skoro ojciec mentalnie egzystował w innej rzeczywistości.
Niestety UFG przekazał już sprawę do urzędu skarbowego, a ten rozpoczął egzekucję (zajmując emeryturę).
W maju ojciec przeszedł COVID i cały postęp leczenia przepadł. Nastąpił drastyczny regres, podczas wizyty pielęgniarki otrzymał 0 punktów w skali Barthela, a wszyscy lekarze stwierdzili brak szans na poprawę stanu (zasadniczo jest warzywem, które potrafi powiedzieć 2-3 słowa i przejść z wielkim trudem z miejsca na miejsce w mieszkaniu).
Jestem na etapie procedury umieszczenia go w domu opieki i wszystko było na dobrej drodze, jednak dzisiejszy dokument to nóż w plecy. Jeden z kluczowych warunków to emerytura wolna od zajęć, a US aktualnie pobiera ponad 700zł. Już w tej chwili oszczędności są na granicy wyczerpania, ponieważ opłaty przewyższają przychody (między innymi przez odkręcenie wody, która lała się przez kilka dni).
Ojciec ma pewne środki finansowe, jednak zablokowane w funduszach i lokatach. W banku stwierdzili, że nie będą z nim rozmawiali, bo on nie jest w stanie podejmować decyzji. Żaden notariusz nie przybije mi pieczęci na upoważnieniu.
Gdybym wiedział jaka jest sytuacja, to OC bym wykupił nawet korzystając z chwilówki, ale w takich warunkach miałem zasadniczo ręce związane.
Z UFG też jest rozmowa ciężka, zakaz kontaktu z osobami decyzyjnymi i przy konkretnych argumentach przypominają sobie o RODO. Z tą sprawą jeszcze się z nimi nie kontaktowałem, ale nawet rozważam w desperacji zawiezienie tam ojca, może to tym istotom przemówi do rozsądku ? Ja mieszkam na co dzień 300km od ojca i nie mogę dłużej przebywać w okolicy (jestem tu od stycznia).
Do tego zapewne przyjdzie kolejne wezwanie, ponieważ w garażu ma starą przyczepkę (1987 rok produkcji), której nie chciał się pozbyć (bo będzie mu potrzebna i żył w przekonaniu, że jak nie używa to nie musi mieć OC), a ostatnia polisa jest z 2007 roku. Obawiałem się, że wykupując polisę natychmiast otrzymam karę, a już wtedy każda złotówka była kluczowa, znowu do złomowania potrzebne jest upoważnienie, a on ma problemu z podpisaniem się.
Pozdrawiam i liczę na sugestię, czy mogę coś z tym UFG zrobić