D
delletio
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2019
- Odpowiedzi
- 9
Dzień dobry,
na wstępie pragnę zaznaczyć, iż była to pierwsza kolizja z moim udziałem i nie bardzo wiedziałem jak się zachować, więc oszczędźcie sobie krytykę.
W sobotę wracałem do domu, jechałem między blokami. Na przeciwnym pasie stały samochody zaparkowane przy chodniku. Sprawca chcąc wyminąć samochody wjechał na mój pas i jechał dalej. Na mojej wysokości gdzie zatrzymałem pojazd była akurat luka między zaparkowanymi samochodami. Myślałem, że skoro się nie wycofał to chociaż wjedzie w tę lukę. Niestety tak się nie stało. Sprawca jechał dalej i chciał przecisnąć się między zaparkowanym samochodem a moim. Ja nie spodziewałem się takiej reakcji, bo przecież mógłbym wycofać i jedynie zdążyłem lekko skręcić w prawo uciekając w żywopłot (rysując sobie przy tym prawe lusterko). Sprawca jechał z małą przyczepą i zahaczył o mój zderzak (zdrapując spory kawałek lakieru). Pech chciał, że stało się to w tym samym momencie, kiedy próbowałem uciekać i wjechałem w żywopłot. Nie było żadnych oznak dźwiękowych zderzenia, więc nie byłem świadomy tego, że zostałem przerysowany. Dopiero kilka metrów dalej gdy zaparkowałem samochód zauważyłem szkodę.
Po jakiejś godzinie znalazłem samochód zaparkowany pod jego domem i zażądałem pokrycia kosztów naprawy. Z początku sprawca wykręcał się tym, że od 40 lat tutaj jeździ, że to nie jego wina itd. Zaproponował nawet, że możemy zadzwonić na policję i obydwoje dostaniemy po mandacie. Wyjąłem już telefon i chciałem dzwonić, ale zaproponował, żebyśmy się dogadali. Powiedział, że ma znajomego lakiernika i zrobi mi to za 300 zł, które on pokryje. Nie zgodziłem się na wizytę w warsztacie jego znajomego i ostatecznie ustaliliśmy, że znajdę lakiernika na swoją rękę i on zwróci mi 300 zł, ale nie więcej jak przyniosę mu paragon.
Dzisiaj byłem u znajomego lakiernika i powiedział, że taka naprawa kosztuje 500 zł na fakturę, ale może mi zrobić w tej kwocie, którą on zaproponował. Byłem dzisiaj u niego w domu, lecz nikogo nie zastałem. Jutro wybieram się tam ponownie. Czy w przypadku gdy nie będzie chciał pokryć kosztów naprawy mogę wezwać policję? Czy mogę zażądać numeru jego polisy? Czy teraz jest już po wszystkim i nic nie mogę mu zrobić?
Z góry dziękuję za pomoc.
na wstępie pragnę zaznaczyć, iż była to pierwsza kolizja z moim udziałem i nie bardzo wiedziałem jak się zachować, więc oszczędźcie sobie krytykę.
W sobotę wracałem do domu, jechałem między blokami. Na przeciwnym pasie stały samochody zaparkowane przy chodniku. Sprawca chcąc wyminąć samochody wjechał na mój pas i jechał dalej. Na mojej wysokości gdzie zatrzymałem pojazd była akurat luka między zaparkowanymi samochodami. Myślałem, że skoro się nie wycofał to chociaż wjedzie w tę lukę. Niestety tak się nie stało. Sprawca jechał dalej i chciał przecisnąć się między zaparkowanym samochodem a moim. Ja nie spodziewałem się takiej reakcji, bo przecież mógłbym wycofać i jedynie zdążyłem lekko skręcić w prawo uciekając w żywopłot (rysując sobie przy tym prawe lusterko). Sprawca jechał z małą przyczepą i zahaczył o mój zderzak (zdrapując spory kawałek lakieru). Pech chciał, że stało się to w tym samym momencie, kiedy próbowałem uciekać i wjechałem w żywopłot. Nie było żadnych oznak dźwiękowych zderzenia, więc nie byłem świadomy tego, że zostałem przerysowany. Dopiero kilka metrów dalej gdy zaparkowałem samochód zauważyłem szkodę.
Po jakiejś godzinie znalazłem samochód zaparkowany pod jego domem i zażądałem pokrycia kosztów naprawy. Z początku sprawca wykręcał się tym, że od 40 lat tutaj jeździ, że to nie jego wina itd. Zaproponował nawet, że możemy zadzwonić na policję i obydwoje dostaniemy po mandacie. Wyjąłem już telefon i chciałem dzwonić, ale zaproponował, żebyśmy się dogadali. Powiedział, że ma znajomego lakiernika i zrobi mi to za 300 zł, które on pokryje. Nie zgodziłem się na wizytę w warsztacie jego znajomego i ostatecznie ustaliliśmy, że znajdę lakiernika na swoją rękę i on zwróci mi 300 zł, ale nie więcej jak przyniosę mu paragon.
Dzisiaj byłem u znajomego lakiernika i powiedział, że taka naprawa kosztuje 500 zł na fakturę, ale może mi zrobić w tej kwocie, którą on zaproponował. Byłem dzisiaj u niego w domu, lecz nikogo nie zastałem. Jutro wybieram się tam ponownie. Czy w przypadku gdy nie będzie chciał pokryć kosztów naprawy mogę wezwać policję? Czy mogę zażądać numeru jego polisy? Czy teraz jest już po wszystkim i nic nie mogę mu zrobić?
Z góry dziękuję za pomoc.