K
Kacper0253
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2018
- Odpowiedzi
- 3
Witam, otóż feralnie tydzień temu ktoś wjechał mi w bok samochodu.
Znalazł mnie, opisał sytuację, przeprosił, ale jako że to wszystko jakoś szybko się działo nie spisaliśmy, żadnego oświadczenia(dostałem tylko od niego numer). Monitoringu z żadnej strony też nie było.
Aktualnie sytuacja rozwinęła się w sposób inny niż każdy zwykły człowiek by tego oczekiwał, pojechałem do mechanika dostałem wycenę, dzwonię opowiadam i dostaję informację zwrotną, że takiej kwoty nie dostanę.
No to mówię, skierujmy sprawę do ubezpieczyciela i będzie z głowy, na co dostałem rozłączenie rozmowy.
Od kilku dni próbuje się skontaktować, ale nikt nie odbiera(nawet napisałem sms-a, że jeżeli nie ma takich pieniędzy to możemy to po prostu rozłożyć na raty(koszt naprawy wyszedł 600zł)).
Co w takiej sytuacji? Ma ktoś jakiś pomysł jak to zrobić, żeby to miało ręce i nogi?
Sytuacja była taka, że stałem na poboczu pod sklepem, a on cofając stuknął mi w bok.
Stałem około 1,5m od skrzyżowania i przy znaku droga podporządkowana, może tylko trochę koła wystawały na jezdnię.
Proszę o pomoc, pierwszy raz taka sytuacja. Dzwonić na policję, czy do ubezpieczyciela? Da się wgl coś zrobić w takiej sytuacji, skoro właściwie nie mam żadnego dowodu?
Z góry dziękuję, za wszystkie odpowiedzi.
Znalazł mnie, opisał sytuację, przeprosił, ale jako że to wszystko jakoś szybko się działo nie spisaliśmy, żadnego oświadczenia(dostałem tylko od niego numer). Monitoringu z żadnej strony też nie było.
Aktualnie sytuacja rozwinęła się w sposób inny niż każdy zwykły człowiek by tego oczekiwał, pojechałem do mechanika dostałem wycenę, dzwonię opowiadam i dostaję informację zwrotną, że takiej kwoty nie dostanę.
No to mówię, skierujmy sprawę do ubezpieczyciela i będzie z głowy, na co dostałem rozłączenie rozmowy.
Od kilku dni próbuje się skontaktować, ale nikt nie odbiera(nawet napisałem sms-a, że jeżeli nie ma takich pieniędzy to możemy to po prostu rozłożyć na raty(koszt naprawy wyszedł 600zł)).
Co w takiej sytuacji? Ma ktoś jakiś pomysł jak to zrobić, żeby to miało ręce i nogi?
Sytuacja była taka, że stałem na poboczu pod sklepem, a on cofając stuknął mi w bok.
Stałem około 1,5m od skrzyżowania i przy znaku droga podporządkowana, może tylko trochę koła wystawały na jezdnię.
Proszę o pomoc, pierwszy raz taka sytuacja. Dzwonić na policję, czy do ubezpieczyciela? Da się wgl coś zrobić w takiej sytuacji, skoro właściwie nie mam żadnego dowodu?
Z góry dziękuję, za wszystkie odpowiedzi.