A
a.puczydlowska
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Sprawa wygląda następująco, kilka dni temu byłam uczestniczką kolizji (pasażerem), a mianowicie podczas powrotu do domu na zakręcie auto wpadlo w poślizg, obróciło się o 180 stopni i uderzylo w słupki zabezpieczające na chodniku, nikt z 3 osób znajdujących się w samochodzie nie ucierpiał mocno, pomijając drobne siniaki. Zdarzenie to widział taksówkarz, który zatrzymał się i zadzwonił po policję i pogotowie. Kierowca był oczywiście trzeźwy, policja spisała nas wszysykich (kierowcę, mnie i kolegę). Podobno ma odbyć się jakaś rozprawa, która ma dotyczyć niszczenia mienia, moje pytanie brzmi następująco, czy ja i kolega, którzy byliśmy pasażerami będziemy wezwani na świadków? (Problem jest w tym, że mamy po 17 lat, a rodzice nie wiedzą o całej sytuacji, bo nie chcieliśmy ich niepotrzebnie martwić, a poza tym zaczęliby robić z tego duży problem w stosunku do kierowcy, który jest naszym dobrym przyjacielem) Poza tym czy ta rozprawa musi się koniecznie odbyć, czy to po prostu takie gadanie policji wiecznie negatywnie nastawionej do ludzi? Kierowca przyznaje się do winy, była mowa o mandacie w wysokości 500 zł za wcześniej wspomniane niszczenie mienia, zatrzymano również jego prawo jazdy. Proszę Was o jak najwięcej przepisów prawnych związanych z taką sytuacją i z góry dziękuję za odpowiedź.
Sprawa wygląda następująco, kilka dni temu byłam uczestniczką kolizji (pasażerem), a mianowicie podczas powrotu do domu na zakręcie auto wpadlo w poślizg, obróciło się o 180 stopni i uderzylo w słupki zabezpieczające na chodniku, nikt z 3 osób znajdujących się w samochodzie nie ucierpiał mocno, pomijając drobne siniaki. Zdarzenie to widział taksówkarz, który zatrzymał się i zadzwonił po policję i pogotowie. Kierowca był oczywiście trzeźwy, policja spisała nas wszysykich (kierowcę, mnie i kolegę). Podobno ma odbyć się jakaś rozprawa, która ma dotyczyć niszczenia mienia, moje pytanie brzmi następująco, czy ja i kolega, którzy byliśmy pasażerami będziemy wezwani na świadków? (Problem jest w tym, że mamy po 17 lat, a rodzice nie wiedzą o całej sytuacji, bo nie chcieliśmy ich niepotrzebnie martwić, a poza tym zaczęliby robić z tego duży problem w stosunku do kierowcy, który jest naszym dobrym przyjacielem) Poza tym czy ta rozprawa musi się koniecznie odbyć, czy to po prostu takie gadanie policji wiecznie negatywnie nastawionej do ludzi? Kierowca przyznaje się do winy, była mowa o mandacie w wysokości 500 zł za wcześniej wspomniane niszczenie mienia, zatrzymano również jego prawo jazdy. Proszę Was o jak najwięcej przepisów prawnych związanych z taką sytuacją i z góry dziękuję za odpowiedź.