M
mar_ko
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2016
- Odpowiedzi
- 5
Kilka dni temu miałem w nocy kolizję . Na skrzyżowaniu skręcałem (jako drugi) w lewo. Kierowca przede mną przepuścił auto jadące prosto i pojechał. Widząc, że nic nie nadjeżdża ruszyłem. W tym momencie uderzyło we mnie auto, które nadjechało z dość dużą prędkością - "wypadło" zza zakrętu. Gdyby jechało z przepisową prędkością nic by się nie stało.
Wystrzeliły poduszki moja i pasażera. Po wyjściu z auta podbiegłem do tamtego kierowcy żeby sprawdzić, czy nic się nie stało. Ja i mój pasażer wyczuliśmy od niego zapach alkoholu. Drugi kierowca chciał "się dogadać" bez wzywania policji, ale na naszą odmowę zareagował ucieczką (porzucił stłuczone auto).
Policja wysłuchała nas i świadka stojącego na pasach (widział wszystko dokładnie i potwierdził naszą wersję) i uznała mnie za winnego (choć mandatu nie dostałem). Z tego co wiem, to "uciekinier" kierował nie swoim pojazdem, ale jako że zostawił w rozbitym aucie dokumenty, to policja ustaliła jego dane.
Co w sytuacji, gdyby go znaleźli po paru dniach? Wtedy żadne badanie nic już nie wykaże. Jest tylko moje słowo (i świadka) przeciw słowu tamtego.
Czekam na wezwanie na komendę (tak mi kazano). Przyjąć mandat w razie czego?
Pierwszy raz spotkała mnie taka sytuacja (kolizja), choć prawo jazdy mam 30 lat. Nie bardzo wiem, jak postąpić.
Wystrzeliły poduszki moja i pasażera. Po wyjściu z auta podbiegłem do tamtego kierowcy żeby sprawdzić, czy nic się nie stało. Ja i mój pasażer wyczuliśmy od niego zapach alkoholu. Drugi kierowca chciał "się dogadać" bez wzywania policji, ale na naszą odmowę zareagował ucieczką (porzucił stłuczone auto).
Policja wysłuchała nas i świadka stojącego na pasach (widział wszystko dokładnie i potwierdził naszą wersję) i uznała mnie za winnego (choć mandatu nie dostałem). Z tego co wiem, to "uciekinier" kierował nie swoim pojazdem, ale jako że zostawił w rozbitym aucie dokumenty, to policja ustaliła jego dane.
Co w sytuacji, gdyby go znaleźli po paru dniach? Wtedy żadne badanie nic już nie wykaże. Jest tylko moje słowo (i świadka) przeciw słowu tamtego.
Czekam na wezwanie na komendę (tak mi kazano). Przyjąć mandat w razie czego?
Pierwszy raz spotkała mnie taka sytuacja (kolizja), choć prawo jazdy mam 30 lat. Nie bardzo wiem, jak postąpić.