K
kolorowe_kredki
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 3
Niedawno uczestniczyłem w zdarzeniu jakie miało miejsce w Krakowie. Podróżowałem ze znajomymi taksówką.
Po dotarciu do miejsca docelowego otwierając drzwi taksówki zarysowany został cały bok innej taksówki, która akurat w tym momencie przejeżdżała obok. Jako osoba otwierająca drzwi zostałem z kierowcami taksówki czekając na patrol Policji, który spisał zdarzenie.
Krótko jeszcze wspomnę, że taksówka którą podróżowaliśmy zaparkowana została po lewej stronie jezdni na skrzyżowaniu, nie dalej niż 1m od niego. Policjanci którzy dotarli na miejsce, ukarali mnie jako sprawcę wypadku mandatem karnym w wysokości 220zł, oraz jak podejrzewam kierowcę naszej taksówki za zatrzymanie w niedozwolonym miejscu (niestety tego faktu już nie widziałem i nie mogę być pewien że tak się właśnie stało).
Poszkodowanemu taksówkarzowi, który tego feralnego momentu przejeżdżał obok, ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, twierdząc że ma dochodzić ode mnie odszkodowania z powództwa cywilnego.
Ja osobiście nie poczuwam się do odpowiedzialności za zdarzenie, choćby dlatego że kierowca kazał nam opuścić pojazd w niedozwolonym miejscu. Po drugie, jako pasażer siedząc na tylnym siedzeniu miałem ograniczoną widoczność, a poza tym to chyba odpowiedzialność kierowcy taksówki z której korzystaliśmy, aby jego pasażerowie bezpiecznie opuścili pojazd?
kto ma rację, czyje ubezpieczenie powinno w takiej sytuacji pokryć zaistniałą szkodę?
Po dotarciu do miejsca docelowego otwierając drzwi taksówki zarysowany został cały bok innej taksówki, która akurat w tym momencie przejeżdżała obok. Jako osoba otwierająca drzwi zostałem z kierowcami taksówki czekając na patrol Policji, który spisał zdarzenie.
Krótko jeszcze wspomnę, że taksówka którą podróżowaliśmy zaparkowana została po lewej stronie jezdni na skrzyżowaniu, nie dalej niż 1m od niego. Policjanci którzy dotarli na miejsce, ukarali mnie jako sprawcę wypadku mandatem karnym w wysokości 220zł, oraz jak podejrzewam kierowcę naszej taksówki za zatrzymanie w niedozwolonym miejscu (niestety tego faktu już nie widziałem i nie mogę być pewien że tak się właśnie stało).
Poszkodowanemu taksówkarzowi, który tego feralnego momentu przejeżdżał obok, ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, twierdząc że ma dochodzić ode mnie odszkodowania z powództwa cywilnego.
Ja osobiście nie poczuwam się do odpowiedzialności za zdarzenie, choćby dlatego że kierowca kazał nam opuścić pojazd w niedozwolonym miejscu. Po drugie, jako pasażer siedząc na tylnym siedzeniu miałem ograniczoną widoczność, a poza tym to chyba odpowiedzialność kierowcy taksówki z której korzystaliśmy, aby jego pasażerowie bezpiecznie opuścili pojazd?
kto ma rację, czyje ubezpieczenie powinno w takiej sytuacji pokryć zaistniałą szkodę?