Kolizja - walka o odszkodowanie

  • Autor wątku Autor wątku Młody.J
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Młody.J

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2008
Odpowiedzi
7
Witam
W zeszłym tygodniu miałem stłuczkę. Stojąc na skrzyżowaniu zostałem dość mocno uderzony w tył samochodu, w wyniku tego przodem uderzyłem w auto stojące przede mną. Sprawca na miejscu przyznał się do winy, spisaliśmy oświadczenia i mój samochód zostal zabrany na lawecie do warsztatu. Następnego dnia poszedłem z drugim poszkodowanym zgłosić szkode do ubezpieczalni sprawcy (Compensa). W piątek rzeczoznawca przyjechał obejrzeć samochód, zrobił kilka zdjęć, dał mi do wypełnienia dokumenty i oznajmił, że zostanie przyznana szkoda całkowita i że mam w poniedziałek kontaktować sie telefonicznie z osoba prowadzącą sprawę aby poznać kwotę odszkodowania.
Wczoraj zadzwoniłem do Compensy i pani przez telefon powiedziała mi że przyznana kwota to 2100zł, samochód przed wypadkiem został wyceniony na 3200zł i pozostałość na 1100zł.
Jeżdże Hondą Civic 1.5 z 92r, którą kupiłem w październiku za kwotę 7000zł. Auto w kwietniu zeszłego roku samochód zostało na nowo polakierowane (jeszcze przez poprzedniego właściciela), przed samym wypadkiem było w stanie idealnym - w pełni sprawne mechanicznie, żadnej rysy, zero rdzy, piękny nowy lakier, czyste i zadbane, warte conajmniej 7000zł. Koszt naprawy i doprowadzenia auta do stanu przed wypadkiem to około 6500zł (wyliczone przez warsztat). W jaki sposób moge odwołać sie od przyznanej kwoty odszkodowania? Jak udowodnić że auto przed wypadkiem było warte dużo więcej? Co zrobić, żeby nie dokładać do remontu auta?
Poradźcie jak sie do tego zabrać???
 
Możesz spróbować wytargowac podwyższenie wartości przedwypadkowej pojazdu, dokumentując wykonane poprzednio lakierowanie itp.
 
No, ale w jaki sposób wytargować to podwyższenie wartości, bo nie wierzę, żeby ubezpieczyciel sam się na to zgodził na podstawie "uprzejmej prośby" i ewentualnie faktur od lakiernika. Można ich do tego jakoś zmusić?
 
Zmusić ich może tylko sąd. Ty możesz się odwołac od ich stanowiska, ale pod warunkiem, że wykażesz dokumentami, że źle wyliczyli wartość pojazdu. Możesz, przedstawić fakturę/umowę zakupu, rachunki za wcześniejsze remonty, zaangażować na własną rękę rzeczoznawcę, który oszacuje wartość rynkową Twojego auta... W każdym razie musisz mieć jakieś w miarę twarde dowody, samo wewnętrzne przeświadczenie nie wystarczy.
 
Czyli jakie kroki teraz podjąć? Od razu pozew do sądu, poszukać innego rzeczoznawcy czy przesłać im jakieś pismo/odwołanie/faktury?
 
A dostałeś już papier z potwierdzeniem tej kwoty? Bez tego nic nie zrobisz.
 
Jeszcze nic nie dostałem, póki co utrzymuje z nimi wyłącznie kontakt telefoniczny.
 
Zawsze masz możliwość wzięcia Rzeczoznawcy (koszt około 300zł) i oszacuje wartość auta i wartość szkody. W razie dalszego sporu pozostaje droga sądowa.
[cytat:q79ct03q]nie wierzę, żeby ubezpieczyciel sam się na to zgodził na podstawie "uprzejmej prośby" i ewentualnie faktur od lakiernika[/cytat:q79ct03q] jeżeli będą takie faktury to TU powinno brać je pod uwagę przy wyliczeniach.

[cytat:q79ct03q]W przypadku wystąpienia szkody częściowej zakład ubezpieczeń jest zobowiązany do pokrycia kosztów dokonanej naprawy, w przypadku zaś wystąpienia szkody całkowitej odszkodowanie ustala się przy wykorzystaniu tzw. metody dyferencyjnej. Metoda ta polega na ustaleniu wysokości odszkodowania poprzez pomniejszenie wartości pojazdu w stanie przed uszkodzeniem - o wartość pojazdu (wrak, pozostałości) w stanie uszkodzonym tj. po wypadku.[/cytat:q79ct03q]
 
Tak więc dzisiaj dostałem papier z potwierdzeniem tych kwot, o których piasałem wcześniej.
Ostatni akapit brzmi: "Warunkiem wypłaty odszkodowania jest uznanie odpowiedzialności TU Compensa za zgłoszoną szkodę w całości lub w części. Podana wysokośc szkody nie stanowi uznania odpowiedzialności i nie jest oświadczeniem o przyznaniu świadczenia ubezpieczeniowego". I co to właściwie zanczy?
Co teraz robić???
 
Znaczy to, że jeszcze nie podjęli decyzji, czy uznają swoją odpowiedzialność (prawdopodobnie sprawca nie potwierdził przebiegu zdarzenia), a kwota jest jedynie kwotą bezsporną i w takiej wysokości dostaniesz odszkodowanie. O resztę będziesz musiał się "upomnieć" - odwołania albo sąd.
 
W jaki sposób lepiej się upomnieć będąc w mojej sytuacji? Powołać niezależnego rzeczoznawcę czy skierować pozew do sądu? Co jest bardziej opłacalne? I jak wygladają poszczególne procedury w przypadku odwołań i drogi sądowej?
 
Ocena niezależnego rzeczoznawcy nie jest wiążąca dla TU, zawsze wypłacają według uznania. Ale mając taką decyzję będziesz wiedział, czy warto iść do sądu, bo może się okazać, że wyjdzie mu np. 500 zł więcej niż daje TU, czyli nadal szkoda całkowita, a ugrasz najwyżej 200 (500-300). Zaś jeśli pójdziesz do sądu i nie otrzymasz wszystkiego o co wnioskujesz, to możesz zostać obciążony częsciowo kosztami procesu, co może się okazać zupełnie nieopłacalne.
Jeśli masz jakieś argumenty, to się odwołuj (ze świadomością, że na odpowiedź będziesz czekał nawet miesiąc).

Jeśli będziesz samochód naprawiał, to i tak częściowo zapłacisz ze swojej kieszeni, więc równie dobrze możesz naprawić teraz za swoje fundusze i próbować te pieniądze odzyskać. Jeśli zaś nie wiesz, czy naprawa czy sprzedaż (albo złomowanie), to musisz sam zadecydować o dalszych krokach, bo nikt Ci nie powie co na pewno wyjdzie taniej.
 
[cytat:1xrazkb4]wyjdzie mu np. 500 zł więcej niż daje TU, czyli nadal szkoda całkowita[/cytat:1xrazkb4]
O szkodę częściową chyba nie ma sensu walczyć, chodzi przedewszystkim o sprawiedliwą wycenę pojazdu przed szkodą.

[cytat:1xrazkb4]równie dobrze możesz naprawić teraz za swoje fundusze i próbować te pieniądze odzyskać[/cytat:1xrazkb4]
Samochód chce naprawiać i to jest pewne, moge to zrobić teraz za swoje fundusze, tylko jak to później odzyskać?

[cytat:1xrazkb4]Jeśli masz jakieś argumenty, to się odwołuj[/cytat:1xrazkb4]
Znajomy prawnik powiedział mi, że tutaj głównym argumentem powinna byc umowa kupna/sprzedaży z października. Jak takie odwołanie powinno wyglądać?

13Homer sorry, że tak męcze pytaniami ale ciągle jeszcze gubie się w tych przepisach i procedurach.
 
[cytat="Młody.J":1qpb1roi]O szkodę częściową chyba nie ma sensu walczyć, chodzi przedewszystkim o sprawiedliwą wycenę pojazdu przed szkodą.
Samochód chce naprawiać i to jest pewne, moge to zrobić teraz za swoje fundusze, tylko jak to później odzyskać?[/cytat:1qpb1roi]
Część dostaniesz, jeśli uznają swoją odpowiedzialność. Powinni też dorzucić kilka złotych po okazaniu faktury za lakierowanie. Reszta zapewne tylko przez sąd, bo żaden rzeczoznawca nie wyceni pojazdu ponad dwukrotnie drożej niż wynika z tabel w odpowiedniej książce, bez żadnych dodatkowych dokumentów.
[cytat:1qpb1roi]Znajomy prawnik powiedział mi, że tutaj głównym argumentem powinna byc umowa kupna/sprzedaży z października.[/cytat:1qpb1roi]
Przed sądem tak, ale dla TU ta umowa niewiele jest warta (co innego, gdyby była to kwota duzo niższa niż mają w tabelach).
[cytat:1qpb1roi]Jak takie odwołanie powinno wyglądać?[/cytat:1qpb1roi]
Piszesz, że nie zgadzasz się z ich wyceną i prosisz o ponowna kalkulację wartości podając swoje argumenty. Na wszelki wypadek lepiej przekazać to w formie prośby a nie odwołania, gdyż odwołanie od ręki idzie do jednostki nadrzędnej i trzeba czekać z miesiąc na odpowiedź, zaś prośbę może rozpatrzyć dany likwidator (taka radę dał kiedyś były likwidator szkód w którymś TU).
 
Pierwsze, co zrób, to poproś (tak naprawdę zażądaj, bo to Twoje prawo) o kalkulację wyceny szkody, kiedy już dostaniesz potwierdzenie przyznania Ci części bezspornej. Może się okazać, że goście powprowadzali jakieś chore współczynniki w programie kalkulującym, które zaniżyły wartość samochodu. Kiedy już będziesz miał co do tego jasność, omów kalkulację z Twoim mechanikiem, może będzie potrafił naprawić Ci samochodzik poniżej wartości samochodu. Zgłaszasz kalkulację zrobioną przez Twojego mechanika ubezpieczycielowi i twierdzisz, że naprawisz auto poniżej jego wartości i wtedy mają obowiązek zweryfikować swoją ocenę szkody całkowitej, bo to Ty wybierasz sposób naprawy (podejrzewam, że policzyli Ci stawki i ceny z ASO Hondy, a przecież Ty możesz naprawiać, gdzie chcesz, niekoniecznie w najdroższym warsztacie, czyli ASO). Jeśli nawet to Ci nie przejdzie, to może przynajmniej podwyższysz sobie wartość auta. Aha, przygotuj się na konieczność wysyłania kilku pism do ubezpieczyciela, proponuję też zaangażować w sprawę rzecznika ubezpieczonych. Ale najpierw pokaż kalulację na forum. Wspólnie ją ocenimy.
Powodzenia.
 
Witam
Trochę się pozmieniało od mojej ostatniej wizyty tutaj. Sytuacja teraz wygląda następująco: firma ubezpieczeniowa wypłaciła mi te 2tys, w odpowiedzi na moje odwołanie napisali, że uważają swoje wyliczenia za prawidłowe i nie zmienią kwoty odszkodowania. W tej sytucaji zacząłem remont samochodu za swoje pieniądze, a w między czasie złozyłem pozew do sądu o zwrot kosztów naprawy.
Zobaczymy co z tego wyjdzie...
 
Powrót
Góra